Gry szpiegowskie: od „Tom Clancy’s Splinter Cell” do „Metal Gear”

Tajne operacje, podwójne tożsamości i misje, o których nikt oficjalnie nie mówi – gry szpiegowskie pozwalają nam wejść do świata międzynarodowych intryg.
Czyta się kilka minut
Serial „Splinter Cell: Deathwatch”, Netflix // materiały prasowe
Serial „Splinter Cell: Deathwatch”, Netflix // materiały prasowe

Sam Fisher to fikcyjna postać stworzona ponad dwadzieścia lat temu na potrzeby serii gier „Tom Clancy’s Splinter Cell”, w których, zamiast zabijać przeciwników, nacisk położony jest na elementy zwane „stealth”, czyli skradanie się (stąd polska nazwa „gry skradankowe” albo po prostu „skradanki”). 

Zadania? Dostać się do bazy wroga albo tajnego laboratorium, zdobyć tajne dokumenty albo prototypy wynalazków, czasem: zniszczyć elementy infrastruktury wroga. 

Komandor podporucznik Fisher dostał właśnie od Netfliksa ośmioodcinkowy serial animowany „Splinter Cell: Deathwatch”. Polscy gracze zacierają ręce, bo okazuje się, że były członek Navy Seals i oficer CIA emeryturę postanowił spędzić... na Suwalszczyźnie. Jako Miłosz Bolesław przyjął nawet polskie obywatelstwo.

Komandor podporucznik Fisher i jego zadania

W serialu Netfliksa wszystko zaczyna się od tego, że w tarapaty podczas misji wpadła młodsza koleżanka Fishera, niedoświadczona szpiegini Zinnia McKenna, a w tle, oczywiście, pojawia się globalna konspiracja. Chociaż komandor Fisher został wymyślony przez scenarzystów Ubisoftu, to agencje, dla których pracował – Centralna Agencja Wywiadowcza oraz Narodowa Agencja Bezpieczeństwa – nie są wymysłem. Przez pewien czas ta druga była jednak tak tajna, że żartowano o jej istnieniu.

Czym zajmuje się NSA? Między innymi zbieraniem i analizowaniem elektronicznych danych wywiadowczych: rozmów telefonicznych, komunikacji internetowej. To jedno z kryptologicznych serc systemu ochrony Stanów Zjednoczonych. Sama agencja, zwykle stojąca w cieniu jeszcze bardziej niż CIA, znalazła się zresztą w oku medialnego cyklonu, gdy jej pracownik, Edward Snowden, ujawnił istnienie PRISM, tajnego masowego programu inwigilacji internetu z pomocą wielkich amerykańskich korporacji technologicznych. 

Po ujawnieniu sprawy Snowden zbiegł w iście hollywoodzkim stylu poprzez Hongkong do Moskwy, gdzie uzyskał azyl polityczny i żyje do dziś, najpewniej pracując jako informatyk dla służb Kremla. Kto wie, być może Fisher lub jego następczyni zostaną kiedyś wysłani do Moskwy, żeby zlokalizować zdrajcę i sprowadzić go do kraju.

Hideo Kojima i japoński James Bond

Najsłynniejszym szpiegiem popkultury jest oczywiście James Bond, który od dekad zapewnia rozrywkę fanom na całym globie. Za wirtualne przygody Jamesa Bonda wzięli się teraz Japończycy, którzy sięgnęli po filmy oraz twórczość Iana Fleminga, a potem po swojemu je przerobili. 

Dzieckiem kultury remiksu po japońsku okazała się seria „Metal Gear” (1987), a zwłaszcza „Metal Gear Solid” (1998) i jej kolejne części. Twórca franczyzy Hideo Kojima nigdy nie ukrywał fascynacji Bondami, a Solid Snake (jeden z dwóch głównych protagonistów serii „Metal Gear”) oraz inni bohaterowie związani w ten czy inny sposób z fikcyjną organizacją Foxhound sami w sobie stali się nieodłącznymi elementami krajobrazu japońskiej kultury masowej. Świat może się zmienia, zmieniają się także jego bohaterowie oraz technologie, ale rozbudowane uniwersum Snake’a daje wciąż masę radości. 

Gra „Ready or Not”, VOID Interactive // materiały prasowe

Dość powiedzieć, że przy pisaniu tego artykułu autor słuchał cudownego soundtracku z gry „Metal Gear Solid 3: Snake Eater” (2004), osadzonej w czasach zimnej wojny. Już przy pierwszych dźwiękach piosenki tytułowej wykonywanej przez Cynthię Harrell fani Jamesa Bonda uśmiechną się, słysząc znajome nuty nawiązujące do hitu Tiny Turner. Jeśli ktoś miałby nakręcić nowego kinowego Bonda, Hideo Kojima byłby najlepszym z możliwych wyborów. 

 „The Operative: No One Lives Forever”: największy pechowiec gatunku

Oczywiście nie wszystkie gry o tematyce szpiegowskiej przebiły się do świadomości graczy w takim stopniu, jak „Metal Gear Solid”, „Tom Clancy’s Splinter Cell” czy „GoldenEye 007” (1997). Wyjątkowego pecha miała na przykład gra „The Operative: No One Lives Forever”. 

W grze wyprodukowanej przez Monolith Studios w 2000 r. wcielamy się w rolę oficer Cate Archer z fikcyjnej agencji Unity, której zadaniem jest zlikwidowanie globalnej organizacji H.A.R.M. Sama gra, choć znów osadzona fabularnie w czasach zimnej wojny, została przez swoich twórców pomyślana jako jeden wielki żart, zarówno z Jamesa Bonda, jak i całej kultury macho.

Niestety, chociaż od premiery minęło ćwierć wieku, Cate Archer z powodów prawnych nie może stać się franczyzą tak jak gry z serii „Splinter Cell” czy „Metal Gear Solid”. Po prostu do końca nie wiadomo, jaki jest status gry ani do kogo należą prawa do tytułu, z uwagi na zmiany w strukturach właścicielskich studia. 

Skutkiem ubocznym zaistniałej sytuacji jest to, że gracze nie mogą kupić tego tytułu legalnie. Pozostaje liczyć jedynie na to, że prawnicy wielkich korporacji dogadają się ze sobą albo sprawę wezmą w swoje ręce pasjonaci, ponieważ kod źródłowy produkcji wiele lat temu został udostępniony w sieci.

Śląski „Counter-Strike”

Gdyby zaś chcieli Państwo spróbować przygody ze służbami mundurowymi, ale w nieco innym formacie, także policja (szczególnie jej oddziały antyterrorystyczne) doczekała się swoich strzelanek taktycznych. 

Na rynku dostępne są produkcje zarówno dotyczące fikcyjnych, jak i prawdziwych jednostek, w których odbijamy zakładników, zabezpieczamy teren opanowany przez terrorystów. Seria „SWAT”, początkowo znana jako „Police Quest”, dostępna jest na rynku od 1987 r. Niedawno wyszedł następca wydanej w 2005 r. „SWAT 4”, czyli „Ready or Not”. 

Od dwóch dekad poszaleć można oczywiście w legendarnym „Counter-Strike’u”. Rozgrywka jest, co do zasady, prosta: drużyny terrorystów i antyterrorystów próbują powstrzymać siebie nawzajem. Od lat odbywają się międzynarodowe turnieje, w których mierzą się najlepsi gracze „Counter Strike’a” z całego świata. W listopadzie 2026 r. turniej w ramach ESL Pro League odbędzie się w Katowicach. Pula nagród wynosi milion dolarów. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 10/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Hobby: szpieg