Gdy świat 3 stycznia 2026 r. budził się z długiego imprezowego weekendu świąteczno-noworocznego, grupa żołnierzy z jednostki Delta Force tworzyła historię. Porwanie wenezuelskiego dyktatora Nicolása Maduro oraz jego małżonki, a potem wywiezienie ich do Nowego Jorku, z pewnością przejdzie do podręczników wojskowości.
Podobne operacje amerykańskich żołnierzy kończyły się różnie, tak jak to było w przypadku nieudanego odbicia zakładników w Iranie za czasów prezydentury Jimmy’ego Cartera. Tym razem sukces był jednak stuprocentowy, pomijając kwestie moralne czy prawne.
Delta Force to jedna z najlepszych jednostek komandosów na świecie. Trafiają do niej żołnierze, zwani operatorami, będący członkami elitarnych sił specjalnych (na przykład Rangersi), żeby wykonywać zadania najtrudniejsze z możliwych. Takich jak porwania dyktatorów.
Podobne jednostki znajdują się w innych państwach (w Polsce np. mamy Grom). W samej armii Stanów Zjednoczonych obok Delta Force działają zresztą jej odpowiednicy, szkoleni do zadań na morzu specjaliści z Navy Seals, czyli popularne Foki. Jeśli jakiś terrorysta uprowadzi tankowiec z amerykańską ropą, musi mieć się na baczności, bo będzie miał do czynienia z Navy Seals.
Seria „Delta Force” i inne gry o komandosach
Czasami życie inspiruje fikcję literacką. W latach 70. miliarder Ross Perott, późniejszy niezależny kandydat na prezydenta Stanów Zjednoczonych, zatrudnił byłych komandosów do wyprowadzenia z rewolucyjnego Iranu swoich pracowników, co było potem podstawą powieści Kena Folletta i filmu „Na skrzydłach orłów”.
Bywa też tak, że to gry wideo wyprzedzają świat swoimi scenariuszami. Zawód komandosa jest atrakcyjny zarówno dla scenarzystów filmowych, jak i gier video. Kto wie, czy w skład grupy, która uprowadziła wenezuelskiego dyktatora, nie wchodził właśnie miłośnik gry „Delta Force”.
Military tactical shooter, wojskowa taktyczna strzelanka, to rodzaj gry, w której gracz może z perspektywy pierwszej osoby uczestniczyć w akcjach wojskowych jako operator jednostki, na przykład Delta Force.
Gry tego typu, wbrew pozorom, posiadają całkiem realistyczne scenariusze i bohaterów. Można w nie grać zarówno w trybie jedno-, jak i wieloosobowym.

W 1998 r. powstała pierwsza część serii gier wideo „Delta Force”. W zaprojektowanej przez NovaLogic produkcji, firmy niestety od paru lat nieistniejącej, można było zmierzyć się z peruwiańskim baronem narkotykowym.
Kto wie, być może kilkunastoletni chłopak ze Stanów Zjednoczonych, grający w zaciszu domowym trzydzieści lat temu, jest obecnie pułkownikiem amerykańskiej armii, który zaplanował i z powodzeniem wykonał misję porwania wenezuelskiego dyktatora. Dziś jego syn czy córka mogą z kolei grywać w kolejną odsłonę serii. Rok temu wyszła nowa część „Delty”, zaprojektowana przez grupę Team Jade.
„Delta Force” nie jest oczywiście jedyną produkcją, w której komandosi Delty występują. Pojawiają się oni na przykład w bestsellerowej serii „Call of Duty”. O ile pierwsza z serii gier, z 2003 r., skupiała się na II wojnie światowej, z czasem powstała cała fikcyjna oś czasu. Niemal dekadę później w „Call of Duty: Modern Warfare” razem z komandosami Delty gracz może ścigać rosyjskiego ultranacjonalistę Vladimira Makarowa.
W serii „Call of Duty” jedną z postaci jest zresztą niejaki Sobiesław „Gromsko” Kościuszko. Nietrudno się domyślić, że tak charakterystyczne nazwisko oraz pseudonim jest ukłonem dla historii polskiego wojska i współczesnego Gromu. Najwyraźniej twórcy gry doskonale rozumieli, że także sojusznicy mogą pochwalić się dobrym zespołem.
Czy w kolejnej odsłonie gry pojawi się ktoś z Formozy, polskich odpowiedników Navy Seals, wysadzający platformy wiertnicze, podwodne ropociągi rosyjskich firm albo odbijający tankowce porwane przez piratów? Być może zresztą polskie studia powinny same zainteresować się stworzeniem gry, w której wcielimy się w komandosów z Gromu lub Formozy.
„Command & Conquer Red Alert”: zagraj jak generał i uratuj świat
Zresztą także Navy Seals pojawiają się w grach komputerowych. Gracze zafascynowani tematyką militariów mogą na przykład wybrać starą, ale wciąż niezwykle grywalną strategię z serii „Command & Conquer Red Alert”. W 2022 r. fikcyjny konflikt atomowy między Ameryką a Rosją, rządzoną przez mającego imperialne ambicje premiera Romanowa, nabrał już całkiem rzeczywistego wymiaru.

O ile w „Call of Duty” czy „Delta Force” oglądamy wszystko z perspektywy pierwszej osoby, o tyle tutaj budujemy bazy, patrząc jak generał na mapę, żeby w intensywnej kampanii pokonać przeciwnika. Jedną z dostępnych jednostek jest właśnie, oprócz tradycyjnych marines, Navy Seals.
Gry tego typu potrafią być zresztą przerażająco realistyczne, jeśli chodzi o scenariusze. W Tom Clancy's „Ghost Recon” z 2001 r. akcję osadzono w roku 2008. Do władzy w Rosji dochodzą ultraprawicowcy marzący o odbudowie Związku Radzieckiego. W efekcie ich działań do Rosji przyłączona zostaje siłą Białoruś, Kazachstan oraz Ukraina, a kolejnym punktem na mapie zainteresowań stają się kraje bałtyckie i Gruzja. Gracz jako członek fikcyjnego zespołu tytułowych Duchów, specjalistów z różnych jednostek, może uratować świat przed wojną atomową Rosji z NATO.
Cóż, miejmy nadzieję, że w przypadku realnego zagrożenia, także prawdziwi operatorzy Delta Force, Gromu czy Formozy staną na wysokości zadania.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














