Gdzie dwóch się kłóci

W ostatnich dniach prasa znów skreśliła kandydaturę Hillary Clinton, niemal tytułując Donalda Trumpa prezydentem elektem USA. Powód? Ekscentryczny bogacz zrównał się z b. pierwszą damą w sondażach.
Czyta się kilka minut
Hillary Clinton, San Francisco, 26.05.2016 r. / / Fot. John Locher/ AP Photo/FOTOLINK/EASTNEWS
Hillary Clinton, San Francisco, 26.05.2016 r. / / Fot. John Locher/ AP Photo/FOTOLINK/EASTNEWS

To jednak nie tłumaczy takiej reakcji. Republikanie jednoczą się wokół Trumpa, podczas gdy wśród Demokratów wciąż toczy się walka. Między – wedle oburzonych i orędujących za dekapitacją elit – „cyborgiem” i symbolem uświęcenia obecnego systemu, czyli Clinton, a nadzieją na szybką zmianę USA w Skandynawię Berniem Sandersem. Co więcej, na lewicy może dojść do trzęsienia ziemi. Departament Stanu przeprowadził audyt w sprawie tego, jak Clinton, jako szefowa tego ministerstwa, dochowywała tajemnicy państwowej (wysyłając część oficjalnej korespondencji z prywatnej skrzynki e-mail). Sanders i Trump liczą na to, że FBI postxawi jej zarzuty mamuciego kalibru, co wykreśli ją z prezydenckiego wyścigu. Jak dotąd FBI przestępstwa się nie dopatrzyło. Prawdopodobnie chodzi raczej o niefrasobliwe obchodzenie się dokumentami. Oraz, ewentualnie, współczucie archiwiście, który będzie musiał skatalogować – wymaga tego prawo – korespondencję Clinton.

W demokratycznych prawyborach Clinton zdobyła dotąd 13,3 mln głosów, Sanders – 10,1 mln. Przegrany trzyma się brzytwy: ostatnio wyzwał Trumpa, który zabezpieczył sobie już głosy republikańskich delegatów, na debatę. Miliarder, dotąd uwielbiający retoryczne rękoczyny, uznał jednak, że mężowi stanu nie przystoi taka pokątna bójka. W USA nie ma szefów partii w europejskim znaczeniu tego słowa. Ten, kto przewodzi ugrupowaniu, jest de facto asystentem aktualnego kandydata na prezydenta. Do Trumpa zaczyna docierać, że to on musi być pełną ogłady twarzą prawicy; kombinuje więc, jak tonizować nastroje i dystansować się od utrwalonego przez ostatnie miesiące image’u furiata. Pomaga mu w tym przedłużająca się walka wśród Demokratów.

We wtorek 7 czerwca odbędą się – już ostatnie – prawybory w sześciu stanach. Aby uzyskać nominację, Sanders musiałby zdobyć ponad 90 proc. głosów. Z sondaży wynika, że waśnie w obozie Demokratów i gra na osłabienie Clinton pomagają tylko Trumpowi. Do Sandersa należy teraz decyzja, czy rzeczywiście chce, aby w Białym Domu zamieszkał narcystyczny i nieodpowiedzialny dandys. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 23/2016