Św. Hildegarda z Bingen: autorytet w męskim świecie

Św. Hildegarda z Bingen – mistyczka, reformatorka, uczona i filozofka – była aktywną uczestniczką najważniejszych dysput swoich czasów. Jako kobieta nie tyle przesuwała granice swojej autonomii, ile przekraczała je, osiągając czasem więcej niż współcześni jej mężczyźni. Zmarła 17 września 1179 r., 845 lat temu.
Czyta się kilka minut
Hildegarda z Bingen
Miniatura pochodząca ze „Scivias”, Kodeks Rupertsberski / Domena publiczna

Już w dzieciństwie zostaje oddana do klasztoru benedyktynek w niemieckim Disibodenbergu. Po śmierci Jutty, przełożonej, zajmuje jej funkcję i wtedy rozpoczyna się jej właściwa kariera.

– Jest dobrą menadżerką, bardzo sprawnie zarządzającą klasztorem – przyznaje w rozmowie z „Tygodnikiem” Lidia Grzybowska z Katedry Historii Literatury Staropolskiej Wydziału Polonistyki UJ. Ale to nie zdolności organizacyjne zdecydowały o popularności przyszłej świętej. Kluczowe okazały się wizje, które zaczęła spisywać na początku lat 40. XII w. To z nich powstało jedno z jej najsłynniejszych dzieł, czyli „Scivias”.

– Wizje zaczęły z czasem budzić wątpliwości i kontrowersje. Niektórzy twierdzili wręcz, że pisma Hildegardy to co najwyżej kobiece senne marzenia, a nawet wykwity chorego umysłu – mówi Grzybowska. Znane są opinie mówiące o prawdopodobnych migrenach świętej, lecz ówcześnie nikt nie podnosił tego typu argumentów, zwracano natomiast uwagę na możliwą chorobę psychiczną i kwestię płci, które miałyby decydować o nieważności wizji. 

Ostatecznie teolog Bernard z Clairvaux broni Hildegardy i przyczynia się do uznania autentyczności jej pism. Wtedy sam papież Eugeniusz III zapoznaje się ze „Scivias” i rozpoznaje w nich pierwiastek boski. Grzybowska: – Kiedy na synodzie w Trewirze (1147-48) uznano prawdziwość objawień, Hildegarda może kontynuować swoją działalność.

Scivias

Mistyczka postanawia przenieść się wraz ze swoim konwentem do rodzinnego Rupertsbergu. Zyskuje tam większą autonomię i z dużą dozą swobody zarządza klasztorem, choć nie ogranicza się już tylko do jego spraw.

– Jest zanurzona w ówczesny świat, jego konflikty, ale też problemy Kościoła. Nie boi się wymieniać listów z najważniejszymi ludźmi swojej epoki, napisać np. do cesarza Fryderyka Barbarossy – i to gorzkie słowa krytyki. Koresponduje też z profesorami uniwersyteckimi, staje się nawet krytyczką pewnych związanych z uniwersytetem zjawisk, choćby rodzącej się scholastyki – opowiada Grzybowska. – Jej przewagą jest to, że nie realizuje przy tym żadnych partykularnych interesów, nie musi nikomu schlebiać. Jest niewątpliwym autorytetem XII w.

Hildegardzie pomaga także zdolność autokreacji i odpowiednia strategia retoryczna:

– W jej pismach jest wiele elementów autokreacji, które pomagają w obronie przed zarzutami. Specjalnie podkreśla, że jest niewykształcona (indocta), co nie do końca odzwierciedla prawdę. Była erudytką, potrafiła żonglować stylami wypowiedzi, naśladować biblijnych proroków. Poza tym to nieprawdopodobnie zdolna poetka i kompozytorka. Napisała ponad 70 utworów poetyckich, głównie religijnych i liturgicznych. Uznaje się ją za prekursorkę moralitetu jako gatunku literackiego.

wizje Hildegardy z Bingen

Nie wszystkie teksty Hildegardy z Bingen są jednak szeroko znane. Grzybowska: – Weźmy choćby jej dzieło „Lingua ignota”, w którym opisuje język, który sama wymyśliła. Mamy w nim prawie 1000 rzeczowników i zupełnie nowy alfabet. Do czego służył? Nie wiadomo, choć powstało kilka hipotez. Wedle jednej z nich mógł to być język używany w obrębie klasztoru albo zwykła zabawa czy intelektualna rozrywka. 

Hildegarda napisała także dzieło „Physica” wyjaśniające, jak rozumieć mikrokosmos i makrokosmos, oczywiście w ujęciu boskim. Opisywała właściwości lecznice kamieni, nalewek, ziół i zwierząt. Wszystko to miało w sobie element harmonii i idealnie pasowało do boskiego porządku. W dziele „Causae et curae” wyjaśniała, jak leczyć choroby i ich unikać. To bardzo ciekawe, przyznaje w rozmowie Grzybowska, ponieważ świadczy o stanie ówczesnej wiedzy medycznej kobiet. Zakonnice parały się co prawda medycyną naturalną, ale prawie nigdy tego nie spisywały.

Hildegarda pisała także o menstruacji, nie postrzegając jej, co ważne, w kategoriach grzeszności. Daleka była od wizji skupiających się wokół grzechu Ewy, starała się inaczej spojrzeć na cielesność kobiety, znaleźć dla niej nowe miejsce.

Mimo że proces kanonizacyjny Hildegardy z Bingen rozpoczął się już w wieku XIII, świętą została dopiero w roku 2012. Powody takiego stanu rzeczy nie są do końca jasne, choć dużą rolę mogły odegrać fałszerstwa pism Hildegardy, w których podawano, że miała przewidzieć powstanie i krytykować zakony dominikanów i franciszkanów. Choć faktycznie zdarzało jej się mocno ganić Kościół, teksty, które jej się przypisuje, napisane są całkiem innym stylem, niedorównującym oratorskiej klasie Hildegardy.

To skądinąd także fenomen. Jak przyznaje Grzybowska: – Hildegarda była kaznodziejką. W czasach, kiedy dyskutowano, dlaczego kobiety w Kościele mają milczeć, Hildegardy uważnie słuchano.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”