Francja nie chce islamskich strojów

Zakaz noszenia burek i nikabów w instytucjach publicznych, włącznie z środkami transportu, zaaprobowało francuskie Zgromadzenie Narodowe. Specjalna misja parlamentarna przedstawiła raport i szkic ustawy w tym kierunku.

27.01.2010

Czyta się kilka minut

Zakaz nie ma jeszcze mocy prawnej, jest jak na razie wstępnie zaakceptowaną przez większość francuskich parlamentarzystów propozycją ustawodawczą. Według jej zapisów prawo zakazujące "ukrywania swojej twarzy" miałoby dotyczyć urzędów administracji państwowej, banków, szpitali, przychodni, szkół, uczelni wyższych, środków transportu na terenie całego kraju. "Zapis ten zmuszałby osoby (kobiety) nie tylko do ujawnienia twarzy w chwili przekroczenia progu budynku, ale do zdjęcia chusty z głowy na cały czas pobytu w danej instytucji". Nie dostosowanie się do przepisu nie byłoby jednak obwarowane karą w postaci grzywny czy aresztu, ale jego konsekwencją byłoby jedynie "odmówienie udzielenia pomocy i realizacji roszczeń przez urzędników czy personel danych instytucji".

We Francuskim Zgromadzeniu Narodowym temperatura we wtorek sięgała zenitu. W atmosferze słownych przepychanek, gwizdów, tupania i emocji wysłuchano raportu specjalnej grupy posłów (Mission Parlementaire). Powołana w czerwcu 2009 r. z inspiracji Nicolasa Sarkozy’ego jednostka pracowała nad szkicem ustawy zakazującej noszenia burek i nikabów we Francji (po tym jak Francuski Prezydent 22 czerwca 2009 r. stwierdził przed Kongresem, że "burka nie jest już mile widziana na terytorium Republiki Francuskiej. Nie możemy dłużej akceptować w naszym kraju kobiet uwięzionych za siatkami, odciętych od życia społecznego, pozbawionych tożsamości", Francuskie Zgromadzenie Narodowej powołało "mission parlementaire" właściwie następnego dnia). 32 członków "Mission", której większość stanowili posłowie prawicowej UMP (Union pour un mouvement populaire - Unia na rzecz Ruchu Ludowego) przez ponad pół roku przesłuchało w Paryżu kilkaset osób ze środowisk muzułmańskich w Lille, Lyonie, Marsylii i w Brukseli. Zlokalizowano także sieć miejsc, gdzie islamskie kobiety chodzą całkowicie przykryte chustami (głównie wyznawczynie fundamentalnego odłamu islamu - salafitki; próba osłonięcia choćby fragmentu ciała przez salafitkę w niektórych krajach może się skończyć pozbawieniem jej życia). Specjalna jednostka napisała w raporcie, że "praktyka ta [całkowitego przykrywania ciała z wyjątkiem oczu - red.] jest sprzeczna z wartościami republiki - wolnością, równością i braterstwem - i stanowi poważne wyzwanie w tej mierze dla Francji". Wyzwanie to sprecyzowano jako ustawodawcze zakazanie noszenia burek i nikabów "w miejscach związanych z administracja państwową, a także w autobusach, taksówkach, metrze, samolotach i pociągach", "bez względu na konsekwencje jakie to za sobą poniesie".

Wtorkowa debata parlamentarna ujawniła podziały wewnątrzpartyjne. Dla części posłów prawicy powyższe rozwiązanie jest niewystarczające. Jean-François Copé, przewodniczący francuskiej UMP domagał się wprowadzenia "całkowitego zakazu noszenia muzułmańskich burek na terytorium całej Francji we wszystkich możliwych miejscach i sytuacjach". Posłowie lewicy, głównie PS (Partie Socialiste) raczej nieaprobujący muzułmańskich chust, niemal nie poszarpali się między sobą. Próbowali zbojkotować głosowanie wykrzykując, że burka "to problem marginalny we Francji, bo dotyczy zaledwie 1,9 tys. kobiet".

André Gerin, przewodniczący specjalnej "Mission" przerwał polityczną awanturę stwierdzeniem, że jak wynika ze znanych mu badań "cała Francja mówi »nie« chustom".  Czy tak faktycznie jest? Prawdą jest jedynie fakt, że kwestie islamu i imigrantów zdominowały toczącą się od miesięcy debatę o wartościach narodowych Francuzów. I po raz pierwszy politycy nie uciekają się do argumentów o francuskiej "laicite". Wzbraniają się, jakoby rzecz miała jakikolwiek podtekst religijny. Główny argument to obrona "godności kobiet".  Czy uda się wyegzekwować ją arbitralnym zakazem prawnym?

Tego typu zapis, choć podyktowany europejskimi wartościami i uwarunkowaniami kulturowymi, oraz - jak można sądzić - wiernością zasadom demokracji "niesie jednak za sobą wysokie ryzyko reakcji środowisk islamskich i mnoży obawy o los tamtejszych kobiet - w rezultacie jest wysoce prawdopodobne że tego rodzaju zakaz będzie dla nich oznaczał kolejny, tym razem podyktowany przez salafitów: zakaz wychodzenia z domów w ogóle (...). Otwiera też pulę pytań z zakresu prawa, wolności opinii, ogranicza fundamentalną wolność w wielu aspektach" - zauważyli sami twórcy raportu i szkicu ustawy.  Kłopot w tym, że z jednej strony zasady, jakimi żyje laicka Republika Francuska uniemożliwiają wprowadzanie regulacji dotyczących ubioru na ulicach. Z drugiej strony, nikaby i burki stanowią problem w identyfikacji osób, chociażby na uczelniach wyższych czy w urzędach.

Francuski prezydent jest jednak zdeterminowany. Wbrew jak na razie zachowawczym, acz uszczypliwym reakcjom niektórych środowisk żydowskich i katolickich (metropolita Paryża, abp Andre Vingt-Trois na spotkaniu opłatkowym w pałacu prezydenckim zaproponował, żeby "francuscy politycy zajęli się lepiej nie kwestią ubioru, lecz nagości kobiet na ulicach Francji"; muzułmanie jak na razie milczą) - Sarkozy najpewniej postawi na swoim.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
89,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]