Reklama

Franciszek w Afryce: drzwi otwarte

Franciszek w Afryce: drzwi otwarte

30.11.2015
Czyta się kilka minut
Czy papieskie pielgrzymki powinny być przede wszystkim niosącymi nadzieję wizytami duszpasterskimi, czy raczej jednym ze sposobów kształtowania kościelnej polityki?
Przed mszą papieską w sanktuarium męczenników ugandyjskich w Namugongo, Uganda, 28 listopada 2015 r. / GIUSEPPE CACACE / AFP / EAST NEWS
J

Jeśli w tym, celowo przesadnie wyostrzonym podziale opowiemy się za pierwszą opcją, okaże się, że zakończoną w miniony poniedziałek podróż papieża do Afryki można opisywać w samych superlatywach – była bowiem przepełniona symbolami.

W ciągu pięciu dni – najważniejszych, które spędził poza Watykanem od momentu swego wyboru – Franciszek odwiedził trzy państwa: Kenię, Ugandę i Republikę Środkowoafrykańską. W tej ostatniej zrobił to, co w latach 90. XX w., w Sarajewie, zamierzał zrobić Jan Paweł II: dotarł do strefy wojny. Dla przyszłych biografów Jorgego Bergoglia jego wizyta w meczecie położonym w oblężonej od dwóch miesięcy przez chrześcijańską (!) milicję dzielnicy stołecznej Bangi, gdzie schronili się muzułmańscy uchodźcy, zyska zapewne rangę porównywalną z pielgrzymką na Lampedusę. „Chrześcijanie i muzułmanie to bracia i siostry” – mówił Franciszek, gdy w eskorcie pojazdów opancerzonych dotarł do świątyni, a na szczytach jej minaretów usadowili się strzelcy wyborowi ONZ. Dodał też:  „Ci, którzy twierdzą, że wierzą w Boga, muszą być także mężczyznami i kobietami pokoju”.


CZYTAJ TAKŻE:

Wojciech Jagielski: Papież apeluje do rozsądku i bardzo mądrze byłoby go posłuchać, ale jego słowa nie likwidują w żaden sposób źródeł konfliktu.


Republikę Środkowoafrykańską – krajo-
brazowo i przyrodniczo jeden z najpiękniejszych krajów świata, którego przekleństwem, podobnie jak w wielu innych miejscach Afryki, okazały się bogactwa naturalne, m.in. diamenty i złoto – od trzech lat toczy kolejny konflikt. Rozpoczął się, gdy na położoną w bogatszej południowej części kraju stolicę ruszyły tzw. bojówki Seleki (czyli „Przymierza” w języku sango) z dyskryminowanej, w większości muzułmańskiej, ubogiej Północy. Miasto zostało przez nich zdobyte, nie na długo jednak: rekrutujące swoich członków spośród chrześcijan bojówki Antybalaka („Antymaczety”) wyparły ze stolicy najeźdźców, dokonując odwetowych pogromów w dzielnicy muzułmańskiej. Państwo w praktyce upadło. Dziś trwa tu misja stabilizacyjna UE, lecz ludzie wciąż giną – w miesiącach poprzedzających pielgrzymkę Franciszka zginęło ich ok. 100.

W takich okolicznościach mocy nabierają nawet proste słowa – jak te, które papież wypowiedział w pałacu prezydenckim w Bangi: „Przybywam tu jako pielgrzym pokoju i przemawiam jako apostoł nadziei”.

Międzynarodowym koncernom korzystającym z bogactw Republiki Środkowoafrykańskiej Franciszek przypomniał „ekologiczną” encyklikę „Laudato si”. Wiernych
motywował do cierpliwego odbudowywania kraju w myśl miejscowego przysłowia: „Mrówki są małe, ale ponieważ jest ich wiele, to przynoszą swoją zdobycz do mrowiska”. Z kolei podczas ekumenicznego spotkania ze wspólnotami protestanckimi zauważył, że Bóg nie czyni różnic między cierpiącymi i jest to swego rodzaju „ekumenizm krwi”.

Wreszcie, podczas mszy w katedrze w Bangi, papież otworzył pierwsze w świecie Drzwi Święte Jubileuszu Miłosierdzia, rozpoczynając tym samym obchody Roku Miłosierdzia. Wzywał: „Odłóżcie te narzędzia śmierci; uzbrójcie się raczej w sprawiedliwość, miłość i miłosierdzie – rzeczywiste gwarancje pokoju”, a w procesji z darami w tanecznym korowodzie niesiono m.in. puszki z kawą… „W ten oto sposób – komentował to wydarzenie na Facebooku o. Kasper Kaproń OFM – peryferie świata stają się jego centrum, a najważniejsze światowe centra stają się peryferiami. Podobnie jak w noc Bożego Narodzenia, gdzie centrum stała się stajnia w niewielkim Betlejem, gdy tymczasem Rzym zaczynał upadać w swojej korupcji”.

Także w Kenii i Ugandzie nie brakowało podczas pielgrzymki symbolicznych chwil. Przypomnijmy: w Nairobi Franciszek m.in. uczestniczył w spotkaniu międzyreligijnymi i odwiedził jedną z ubogich dzielnic; w Kampali natomiast odwiedził anglikańskie, a następnie katolickie sanktuarium męczenników ugandyjskich w Namugongo, w którym pracują polscy franciszkanie. I choć w zachodnich mediach wyczuwa się po pielgrzymce nutę zawodu – papież „za mało” mówił o trosce o środowisko naturalne, prawach homoseksualistów (prześladowanych w wielu państwach Afryki) czy antykoncepcji (temat ten, w obliczu strasznego żniwa, jakie w niektórych miejscach kontynentu zbiera AIDS, pozostaje wciąż „do przerobienia” przez Kościół) – Franciszek osiągnął swój cel: trzem afrykańskim krajom przyniósł nadzieję, reszcie świata pokazał natomiast, że walcząc o pokój, Watykan będzie działał nie tylko przy pomocy dyplomacji.

Papież chce wywierać wpływ bezpośrednio, swoją obecnością. Wie, że dyplomacja zdziała niewiele w rejonach, gdzie w grę wchodzą potężne interesy. Franciszek jest świadom ryzyka i wygląda na to, że liczy się z ostatecznością (już w 2014 r. żartował do jednego z argentyńskich przyjaciół: „Mam nadzieję, że jak mnie dorwą, to załatwią sprawę jednym celnym strzałem”). Wojen, rzecz jasna, nie zakończy; nie przyniesie też Afryce dobrobytu – podtrzyma jednak wiarę w to, że zjednoczenie podzielonego kontynentu będzie w przyszłości możliwe.©℗

Współpraca: żym

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]