Wiadomo, że filmy czy wszelakie opowieści o wampirach rzadko są wyłącznie o nich – i nie trzeba sięgać po teksty Marii Janion, żeby się o tym przekonać. W takim przebraniu skrywały się przez wieki rozmaite, choćby seksualne, odmienności oraz śmiertelne, zaraźliwe choroby, mieściło się pod nim różnej maści zło i skrzywdzone dobro, a popkultura ostatnich dekad zobaczyła w wampiryzmie doskonałą metaforę problematycznego dorastania.
Przed nami film, który już w swoim wydłużonym tytule – „Humanitarna wampirzyca poszukuje osób chcących popełnić samobójstwo” – zapowiada młodzieńcze nieprzystosowanie. Ariane Louis-Seize, młoda reżyserka z frankofońskiej Kanady, w pełnometrażowym debiucie bawi się co prawda wampirycznym horrorem, ale problemy swoich młodych bohaterów (i potencjalnych widzów) brzmią pod spodem całkiem serio.
- HUMANITARNA WAMPIRZYCA POSZUKUJE OSÓB CHCĄCYCH POPEŁNIĆ SAMOBÓJSTWO – reż. Ariane Louis-Seize. Prod. Kanada 2023. Max, Play Now, MOJEeKINO.pl, tv smart.
Nastoletnia Sasha (w tej roli charyzmatyczna Sara Montpetit) traktowana jest w rodzinnym domu jak dziwadło i pasożyt. Zamiast kultywować odwieczne tradycje żywieniowe, nie potrafi upolować ofiary i wbić w nią swoich kłów. Pod wpływem stresu pourazowego z czasów dzieciństwa nabrała cudacznej dla wszystkich empatii, a jej zęby nie działają właściwie. Za to sumienie ją gryzie, nomen omen, bardzo. Tam, gdzie inni współziomkowie widzą życiodajny czerwony płyn, ona widzi wyłącznie czyjeś cierpienie i śmierć. Tylko ileż można żerować na zmagazynowanych przez rodziców woreczkach z hemoglobiną? A bez nich Sasha zwyczajnie nie przetrwa.
Pewnego wieczoru (dziewczyna wychodzi z domu jedynie po zmroku) spotyka Paula (gra go Félix-Antoine Bénard), który prześladowany przez szkolnych rówieśników chciałby jak najszybciej ze sobą skończyć. Wydaje się, że stworzą wraz z „humanitarną wampirzycą” parę wręcz idealną, opartą na symbiozie różnych potrzeb i lęków. Że uda im się połączyć jej bezbolesną wampirzą inicjację i jego ludzki koniec. Nic jednak nie będzie takie proste.
Oczywiście niczego nie należy w filmie Louis-Seize brać dosłownie. Pod względem makabrycznego wdzięku sardonicznego humoru i wyszukanej scenografii à la przykurzony gobelin „Wampirzyca” bywa chętnie porównywana do wystylizowanych tytułów firmowanych przez Jean-Pierre’a Jeuneta, twórcy m.in. „Amelii” (2001). I faktem jest, że łączy je wszystkie coś więcej niż język. Aczkolwiek uroczo szczeniacka melancholia, jaka spowija kanadyjską opowieść o wampirach, pozwala dostrzec także inne warstwy. I nie są to jedynie odwieczne niepokoje związane z wchodzeniem w dorosłość.
Ta wampiriada powstała w czasach „kultury terapeutycznej” i rosnącego kryzysu zdrowia psychicznego wśród młodych, kiedy to skala zaburzeń odżywiania czy prób samobójczych zdaje się większa niż kiedykolwiek. Zmiana pokoleniowa przejawia się także w coraz bardziej popularnym wegetarianizmie i zwiększonej świadomości tego, że życie seksualne, jakiekolwiek by ono było, musi opierać się na obopólnym przyzwoleniu. I chociaż ów pedagogicznie zatroskany ton ma się nijak do łobuzersko-romantycznej aury tego filmu, faktem jest, że udaje się reżyserce przemycić na ekran wiele z postaw i nastrojów przypisywanych generacji „płatków śniegu”.
„A może śmierć to dobre rozwiązanie” – mówi w pewnym momencie Paul. Jego ukochana jest oczywiście innego zdania, lecz finał nadaje tytułowej humanitarności nowy, zapewne dla niektórych kontrowersyjny sens. Zawsze można powiedzieć, że oglądamy po prostu uwodzicielską filmową błyskotkę. Kolejną spowitą w ciemnościach i trochę przyciężką bajkę o kłach i nietoperzach, która tylko udaje, że jest o czymś innym. Dla mnie jest przede wszystkim o starych, poranionych duszach zaklętych w nastoletnich ciałach, które w pewnym momencie miały szczęście trafić na siebie nawzajem.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















