Popularność filmów z gatunku true crime tłumaczy się na różne sposoby. Że na przykład zaspakajają naszą pierwotną potrzebę sprawiedliwości, a tym samym dają chwilowe poczucie kontroli nad mrocznym i nieprzewidywalnym światem.
Zazwyczaj rekonstrukcja sensacyjnych zdarzeń odbywa się według sprawdzonych schematów i ma na celu przede wszystkim ekscytować – by jak najdłużej utrzymać uwagę i zaangażowanie widza, bo w czasach platform streamingowych to waluta szczególnie cenna. „Idealna sąsiadka” jest w tej materii dość wyjątkowym dokumentem.
Opowieść o tym, jak w czerwcu 2023 roku na jednym z florydzkich przedmieść sąsiadka zastrzeliła matkę czwórki dzieci, które dokazywały i „przeszkadzały”, owszem, wywołuje pożądany dreszcz emocji, lecz nieco inaczej. Wykorzystanie w filmie nagrań z policyjnych kamer nasobnych czy tych domowych, nadzorujących, zamiast typowej ekscytacji budzi raczej – i bardzo dobrze – narastający dyskomfort.
Dokumentalna naoczność i złudzenie obiektywizmu
Dokument Geety Gandbhir nie jest oczywiście pierwszym, który używa na tak dużą skalę zapisów dokonanych przez urządzenia monitorujące, jednak zagęszczenie i świetny montaż tego rodzaju materiałów, zebranych na przestrzeni dwóch lat, stwarza wrażenie naoczności. I zarazem złudzenie obiektywizmu, jakkolwiek amerykańska reżyserka, czego zresztą nie ukrywa, miała swoje osobiste powody, żeby opowiedzieć o zabójstwie Ajike Owens.
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Łączyły ją z ofiarą prywatne powiązania, a niemniej ważny był wątek rasowy. Gandbhir współpracowała ongiś ze Spikiem Lee i ma korzenie indyjskie, toteż problem systemowego rasizmu często powraca w jej twórczości. Zaś tytułowa „idealna sąsiadka”, czyli Susan Louise Lorincz, w odróżnieniu od swojej ofiary była biała. Skupiło się więc w tym filmie wiele „wrażliwych” wątków.
A ponieważ jesteśmy w USA, szczególnie mocno wybrzmiewa ten wolnościowy: czy kobieta, do której feralnego dnia zastukała wzburzona matka afroamerykańskich dzieciaków, miała prawo skorzystać z obrony koniecznej?
Rasizm i amerykańskie prawo do obrony koniecznej
Pytanie jest oczywiście retoryczne i w miarę oglądania tego dokumentu coraz bardziej potwierdza się jego tendencyjność. Tak czy inaczej, oglądamy również opowieść o uciążliwym dla obu stron sąsiedztwie, której tragiczny finał wiele mówi o porażkach międzyludzkiej komunikacji, codziennego współistnienia i wzajemnej tolerancji.
Także wobec cudzych dzieci, nie zawsze przecież milusińskich. „Brudne”, surowo kadrowane obrazy rejestrowane przez wzywane regularnie patrole bez wątpienia są wiarygodne, ale warto zachować margines wątpliwości, czy oglądamy rzeczywiście „jak było”, czy tylko pewien wycinek prawdy. Bo choć fakty pozostają faktami i materiał dowodowo-poszlakowy serwuje się nam tu nieomal na tacy, pozostajemy ze szczątkową wiedzą o antybohaterce tej historii.
Dokument, nagrodzony za reżyserię na ubiegłorocznym festiwalu Sundance, zrobiony został w taki sposób, że nie ma w nim żadnej taryfy ulgowej dla Susan Lorincz.
Filmowa „surówka” z monitoringu nie daje szans, by w jakikolwiek sposób zbliżyć się do zabójczyni, osoby prawdopodobnie zaburzonej. Tym bardziej nie daje tego interwencyjna formuła „Idealnej sąsiadki”. Kłębią się za to pytania: co można było zrobić – lokalnie, systemowo – żeby nie dopuścić do tragedii?
Dlatego rozważania na temat „nieszlachetności” tego dokumentu są bezzasadne. Przyświeca mu bowiem cel wyraźnie pragmatyczny – zrewidować wreszcie stand-your-ground law, amerykańskie prawo do obrony koniecznej, i społeczny, a zwłaszcza rasowy kontekst jego stosowania.
Wszechobecne oko kamery i granice dokumentalnej prawdy
Niezależnie od tego film Gandbhir dotyka czegoś więcej niż tylko nadużyć prawa. Również nadużyć samego medium filmowego, które powoli staje się okiem wszechobecnym i wszystkowidzącym, wiele jednak może prześlepić czy zniekształcić. Nie mówiąc o tym, że każdy zapis da się sfabrykować, w imię niekoniecznie słusznej sprawy.
„IDEALNA SĄSIADKA” („The Perfect Neighbor”) –reż. Geeta Gandbhir. Prod. USA 2025. Netflix.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















