Reklama

Fatima nie z tej ziemi

Fatima nie z tej ziemi

24.04.2017
Czyta się kilka minut
Burzliwe dzieje objawień z portugalskiej wioski odzwierciedlają burzliwe dzieje Kościoła w XX wieku i jego przyszłość
Fot. Rudi Froese / ANZENBERGER / FORUM
D

Do pierwszego spotkania dziesięcioletniej Łucji dos Santos i jej kuzynów: dziewięcioletniego Franciszka oraz siedmioletniej Hiacynty Marto z „Panią w białej sukni, promieniejącą światłem jaśniejszym od słońca”, doszło w niedzielę, 13 maja 1917 r.

Potem odbywały się one dokładnie co miesiąc – aż do 13 października. Zjawa, w której dzieci rozpoznały Maryję, wezwała je do pokuty i ofiarowania cierpień „jako zadośćuczynienia za grzechy, którymi obrażany jest Pan Bóg”, oraz prosiła o odmawianie różańca w intencji nawrócenia grzeszników, pokoju na świecie i rychłego zakończenia wojny. Na marginesie dodajmy, że to fatimskim wizjonerom i ich pamięci (co dotyczy zwłaszcza Łucji, która po latach stała się prawdziwym kronikarzem objawień) zawdzięczamy niezwykle dziś popularną modlitwę, odmawianą na zakończenie każdej dziesiątki różańca: „O mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy...”. Dzieci...

16501

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

o pełnym (zakończonym?) Objawieniu w Jezusie Chrystusie? Dlaczego protestancka formuła "solus Christus"-poprawna w formie (i treści), jest wciąż przez "tradycję" widziana poza Kościołem? Czy katolickie kulty maryjne(szczególnie w lokalnej proweniencji Jasnogórskiej, Ostrobramskiej, Fatimskiej,Z Lourdes, etc.) nie są traktowane alternatywnie wobec "zbyt" uniwersalnego kultu Syna Bożego? Czy wobec tego można się dziwić i "nowym objawieniom", jak np. Księgi Mormona w przekazie Josepha Smitha, skoro "nic wiecej, jak Chrystus i to ukrzyżowany", nie wystarcza nawet tym, którzy już poznali Ewangelię i są pod duszpasterskim patronatem Magisterium Kościoła? Jeżeli ktoś znajduje inspirancję dla swej wiary w Fatimie, to niech zrozumie i "brata w wierze", który się inspiruje wizytą w Salt Lake City...

zastanawiam się, czy owe twoje protestanckie reminiscencje, to jakoweś natręctwa? Jednak łączenie posługi farmera Smitha z kultem maryjnym i stawianie pomiędzy nimi znaku =, to już forma zboczenia.Tak bardzo podnieca cię protestantyzm, dobrze. "Wyznanie augsburskie" podstawowe dzieło luteranizmu, bez którego z dużą dozą prawdopodobieństwa, luteranizm by nie przetrwał, pochodzi od 1 - Jezusa Chrystusa? 2 - któregoś z Apostołów? 3 - Filipa Melanchtona?

tegoż problemu, to raczej nie "natręctwa"-dla mnie to gorliwość, i to gorliwość "o dom Pański" ze strony "żarliwego Izraelity". A porównanie objawień z Fatimy do objawionej Księgi Mormona, to jak porównywanie ze sobą instytucji kościelnych opartych na prawie kanonicznym i katechizmie; i próbie rozstrzygnięcia, która z nich jest Powszechnym Kościołem budowanym na apostolskim świadectwie o Jezusie Chrystusie i tchnieniu Ducha Świętego, jakie dał (i wciąż daje) Syn Boży. Ja swoją katolicką wiarę redukuję do Chrystusa Ukrzyżowanego-tak jak to postulowała Reformacja 500 lat temu.

ten pan Melanchton? Bo widzę jakoś o nim zapomniałeś. Odpowiedź na moje pytanie, była oczywista, lecz jakoś ją omijasz. Pytanie dodatkowe, obok pana Filipa. Dostrzegasz jakieś zasadnicze błędy Reformacji, czy też jesteś jej bezkrytycznym kibicem? No i ostatnie pytanie? Jak nazywało się pierwsze w Europie państwo z panująca luterańską religią?

To,że sformułował "Wyznanie augsbuskie", które było skutkiem protestu złożonym na sejmie Rzeszy w Spirze? Protest ten (z którego wywodzi się określenie "protestantyzm"), to deklaracja wiary ewangelicznej, której fundamentem jest przede wszystkim studium Słowa Bożego-to protestacja wiary bardzo przypominająca wystąpienie św.Piotra przed Sanhedrynem: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli» To nie ewangelicy odłączyli się od Kościoła rzymskiego, tylko zostali z niego wyrzuceni-jak apostołowie Chrystusa z żydowskiej Synagogi. Poza tym, Melanchton był "gołębiem" w otoczeniu Lutra, który odrzucał rewolucyjny radykalizm, jaki propagowali m.in. Zwingli, czy Müntzer. A czego ma dowodzić fakt, że luterańskie wyznanie jako pierwsze przyjęło państwo powstałe ze sekularyzowanych Prus pod władzą Zakonu Krzyżackiego? Istotą Reformacji nie jest żadna "polityka", ale prawda, którą się uzasadnia siłą argumentów, a nie argumentem siły. Oto wstęp 95 tez Lutra: "Z miłości do Prawdy i z gorliwoúci jej rozpowszechniania będzie się w Wittenberdze dyskutować na poniøsze tematy pod przewodnictwem czcigodnego ojca Martina Luthra, magistra sztuk wolnych i świętej teologii, jako teø zwykłe- go profesora tychże. Przeto prosi on tych, ktÛrzy przybyw- szy ustnie dyskutować nie mogą, by jako nieobecni pisem- nie to uczynili. W imieniu naszego Pana Jezusa Chrystusa. Amen" Można w tym się dopatrzyć jednego "błędu"-zapronowanie dysputy teologicznej z naruszeniem zasady: Roma locuta-causa finita. Ale przecież Kościół nie polega na "trzymaniu gęby na kłódkę", tylko właśnie na głoszeniu (Ewangelii)

Naiwność + mijanie się z prawdą ( jeszcze nie wiem czy z premedytacją czy powodowane naiwnością)Melanchton, jak Piotr przed Sanhedrynem!!!Dobre tylko nieprawdziwe. To już wtedy w 1530 roku Sola Scriptura nie wystarczała? Ano nie wystarczała, bo była polityka. A ty twierdzisz że w protestantyzmie nie ma polityki. Naiwność albo kłamstwo. Melanchton cały czas przy owym "Wyznaniu Augsburskim " kombinuje, już w następnym wydaniu z roku 1540 usuwa z niego o realnej obecności Pana w Wieczerzy Pańskiej, pod postacią Chleba i Wina.Panie katolik, pan o tym wie? czy udaje że nie wie? A co powiesz Jarosławie o rozgonieniu zakonów męskich i żeńskich. Czy podobnie jak dr. Luter, uważasz zakonników za pasożytów? Powinieneś przecież, bo on tak uważał a żonę sobie wziął właśnie z zakonu, co tam będzie traciła czas na modlitwę,jak może rodzić protestanckie dzieci. Co miały zrobić protestanckie kobiety, które nie chciały wyjść za mąż, bo ukochały Pana. Zostać starymi pannami i wychowywać dzieci swoich braci, zdając się na szyderstwa i kpiny.Taki był real.......A ty oczywiście tego nie dostrzegasz. Istotą Reformacji nie jest żadna polityka powiadasz!!! Kpisz czy o drogę pytasz? Ostatni Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Albrecht Hohenzollern - W latach 1519-1521, toczy wojnę z Rzeczypospolitą, wojnę którą de facto przegrywa a sam ją wywołał. Zostaje zawarty rozejm na lat 5. Wielki Mistrz jest duchowo podległy papieżowi.Jak wiadomo chociażby z dzieła Matejki Albrecht w roku 1525 składa hołd lenny, na krakowskim rynku. Lecz nie ma na obrazie Matejki już krzyżackiego płaszcza,tylko książęcy gronostaj. Dwa lata wcześniej spotyka Albrecht dr. Lutra. No i mozna powiedzieć sie nawraca, stopniowo oczywiście. Jako Wielki Mistrz, musiał żyć w czystości, posłuszeństwie od papieża, i ubóstwie i zupełnie podobnie jego współbracia.Po sekularyzacji, jako książe zostaje jedynym właściecielem krzyżackich dóbr, porzuca czystość, żeni się, bardzo szybko, ale z jego dzieci z pierwszego małżeństwa, przy życiu pozostaje tylko córka, Bóg go doświadcza można powiedzieć. Książę nadaje dobra swoim komturom i zakonnym rycerzom. Prusy Zakonne staja sie Prusami Książęcymi w epilogu jednym z naszych zaborców, ale to inny temat. Przypominam "Wyznanie Augsburskie" zostaje spisne dopiero 5 lat po Hołdzie Pruskim, ale ty Jarosławie żadnej polityki nie widzisz w protestantyzmie. Tylko Jezusa Chrystusa i Miłość.Powstań chłopskich, tez nie widzisz? Utopionych we krwi, nawet to powstanie w Prusach Książęcych przeciwko jaśnie panującemu księciu Albrechtowi, nie mówiąc o tym na terenie Niemiec. Na koniec Jarosławie. Dzięki za wklejenie wstępu do 95 Tez Lutra. W tajemnicy ci powiem że pośród owych 95 Tez, są takie które zdecydowanie bardziej mi odpowiadają, na przykład te o nakazie spowiedzi usznej lub te o wyjątkowej pokorze wobec rzymskiego papieża.Jak mi powiedział jeden ze znajomych protestantów, gdy mu to powiedziałem, o tych Tezach, Luter jak je pisał to jeszcze był katolikiem. Fakt. Może zatem drogi Jarosławie 500 lecie Reformacji winno się obchodzić od rocznicy opublikowania "Wyznania Augsburskiego" a to by było dopiero w 2030 roku. Wprawdzie ja dr. Lutra nie uważam za katolika, lecz to zupełnie inny temat.

-patrzysz na nią przez rzymsko-katolicki(bardziej "rzymski", jak "katolicki")pryzmat władzy, czyli raczej niechrześcijańską formułą teokracji, z którą Kościół Katolicki boryka się niejako od swego początku(co najmniej od Soboru Nicejskiego, na którym to autorytet cesarskiej władzy rozstrzyga problemy teologiczne dotyczące Credo Kościoła). Fundamentalna w tej kwestii są słowa Chrystusa: "Królestwo moje nie jest z tego świata", a także myśl św. Augustyna(notabene określanego jako "protestancki teolog"), który m.in. w swoim "De civitas Dei" oddziela Kościół od rzymskiego imperium, czy innej władzy świeckiej, która może być co najwyżej patronem Kościoła, ale nie bezpośrednim wykonawcą dzieła ewangelizacji-problem to ci aktualny do dziś...Twoje zarzuty Dru co do Reformacji,a szczególnie osoby Lutra, że stał się przyczyną także zaburzenia porzadku społecznego w Niemczech(Europie) oraz wystapień władzy świeckiej przeciw instytucji kościelnej-to dość trywialna demagogia, z doborem "historycznych faktów" pod stawianą tezę (że Luter to nie reformator, tylko rewolucyjny wywrotowiec). Przypomnę tylko, że Luter był przeciwny wszelkiej rebeli wobec świeckiej władzy i krytykował bunty chłopskie. Co do kwestii kasaty zakonów i konfiskaty majątków koscielnych w niektórych księstwach Rzeszy, to warto mieć na uwadze, że był to trend dość powszechny w tamtym czasie; a to co miało miejsce w Niemczech, było tylko namiastką tego, co Henryk VIII Tudor wyczyniał w Anglii, już jako "głowa nowego kościoła", choć to przeciwnik Lutra (z papieskim tytułem fidei defensor): prześladowania katolików w Anglii nie miały sobie równych w całej Europie. To, że Reformacja została upolityczniona, to żadna intencja Lutra, który pomimo wielu krytyk papiestwa(zbyt radykalnych w mojej ocenie), pozostaje jednak katolikiem-także w odniesieniu do kwestii sakramentów-nie zaprzecza ich "signifikacji", a tylko ponawia dawną dyspustę o brakach w formule "transubstancjacji" w odniesieniu do Eucharystii-tak jak np."doktor subtelny"- bł. Jan Duns Szkot 200 lat wcześniej (to wciąż otwarta kwestia także w teologii katolickiej). Na zarzut, że to Reformacja przyniosła zamieszki społeczne i wojny religijne w XVI wieku, można odpowiedzić oskarżeniem katolickiej Kontrreformacji o najkrawszy konflikt zbrojny w Europie-wojny trzydziestoletniej, której odpryskiem była wojna północna i potop szwedzki-czyli początek końca I Rzeczypospolitej. To polityczne zakusy Habsgurgów i próba siłowej rekatolizacji wszystkich księstw Rzeszy, przyniosły Europie konflikt w skali zniszczeń i masowej śmierci, nieporównywalny z niczym innym, co miało miejsce w historii Europy. Warto pamietać, że to strona katolicka (Wallenstein) wprowadziła zasadę "samofinasowania się wojny"-rabunkowej eksploatacji zajętych ziem i podbitej ludności. To po stronie katolickiej pojawiło się jako pierwsza żołdacka niekontrolowana swawola-jak np. po zajęciu Magdeburga przez wojska Tillego, miała miejsce kilkudniowa rzeż bezbronnej ludności, która wstrząsnęła całą Europę i skłoniła do interwencji szwedzkiego Gustawa Adolfa-od tego momentu Szwecja stała się politycznym graczem, dysponujacym coraz doskonalszą machiną militarną, która później została także wykorzystana przeciw Rzeczpospolitej; podobnie jak "magdeburski przykład" w odniesieniu do zdobytych przez Szwedów polskich miast. To może tyle z historycznych reminiscencji-teraz trzeba patrzeć w przód, bo pokój westfalski kończący wojnę trzydziestoletnią, to "pokój cmentarzy" wyczerpania walką,w której nie ma rozstrzygniecia. To nie ma nic wspólnego z pokojem Chrystusowym, w którym jest życie i wolność-także wiary i dyskusji teologicznej. O taki pokój warto zabiegać, właśnie teraz-na 500 rocznicę podniesienia dysputy o ważnych kwestiach dla wiary i Kościoła.

oceną XVI wiecznej Reformacji. Czynisz to w sposób dość prymitywny, wybielając ją.W swoim pierwszym poście spytałem się o cienie Reformacji, twoim zdaniem oczywiście, odpowiedzi brak. Na mój wpis o barbarzyńskiej decyzji Lutra i spółki o rozgonieniu zakonów i sytuacji kobiet protestanckich, tez cisza, piszesz coś o sytuacji w Anglii pod rządami zboczeńca Henryka VIII, to twoim zdaniem ma być usprawiedliwienie? Chyba tak. Może teraz tyle kobiet pastorów nie mówiąc o innych, u protestantów, zwykłe odreagowanie. Święty Augustyn protestancki teolog powiadasz? A kto z niego takiego uczynił? Jeżeli umarł w 430 roku. Gdzie tam do protestantyzmu. A to że niektóre pisma Augustyna rozwinął i wprowadził w życie ewangelik Kalwin, chodzi oczywiście o tzw. nauce o predestynacji, to przecież nie wina Augustyna, tylko protestantów. A tak na marginesie to ową naukę Kalwinową to też przyjmujesz? Czy odrzucasz? Dla niewiedzących w skrócie. Predestynacja to nauka, jakoby oparta na Biblii i nauczaniu Jezusa Chrystusa, że Bóg z ludzi wybiera tych co idą na wieczne potępienie i tych zbawionych. I ludzie nie mają tu nic do powiedzenia. Naukę tę w sposób doskonały rozwinęły powstałe później w łonie protestantyzmu, różnorakie sekty i owa nauka trwa do dzisiaj. Na koniec zaś nie mogę skomentować, tej twojej wstawki o zdobyciu Magdeburga. Oczywiście w samym fakcie, masz rację nie o to mi chodzi. Chodzi mi o potop szwedzki. Ja tak nieśmiało przypominam, że to nie katolickie wojska króla Jana Kazimierza, plądrowały, paliły, burzyły, gwałciły i mordowały Szwedów w Szwecji, tylko protestanci pod dowództwem króla szwedzkiego Karola X Gustawa wylądowały w Rzeczypospolitej i tu grabiły, mordowały, paliły i dokonały takich spustoszeń o jakich jeszcze nikt w dziejach nie słyszał.Nie na darmo przecież zostało to nazwane potopem szwedzkim. Ja chce przypomnieć fakt że w wyniku potopu szwedzkiego Rzeczypospolita straciła więcej obywateli, niż podczas okupacji hitlerowskiej. Szwedzi dokonali totalnego spustoszenia kraju, należy też zaznaczyć że znaczna część naszych rodzimych protestantów, poparła okupanta, chociaż były szlachetne wyjątki.Grabież dóbr kultury, jakich dokonali Szwedzi można tylko porównać z grabieżą dokonaną przez hitlerowców. Do dzisiaj szwedzkie muzea pełne są zagrabionych poloników a Szwedzi udają że wszystko jest ok. Dlatego Jarosławie, to nie ja, ale ty masz problemy z oceną XVI wiecznej Reformacji i jej wpływu na Europę i świat. Chcę jednocześnie zaznaczyć, że jestem zdecydowanie za dialogiem katolicko - protestanckim i wyjaśnianiu spornych kwestii, dużo już osiągnięta. Tylko ów dialog ma być oparty na prawdzie a nie na przemilczeniach.A ty to właśnie stosujesz.

...kolejności należy podziekować Habsgurgom, którzy wywołali konflikt religijny. A potem "katolickiemu" Wallensteinowi i armadzie hiszpańskiej pustoszącej Czechy, które dały przykład bezlistosnej wojny na wyniszczenie, na której później wzorowali się i Szwedzi.Trzeba także podziekować Tillemu, że wyrzynając mieszkańców Magdeburga, sprowadził interwencję szwedzką do Europy Środkowej. Także trzeba by podziekować polskim lisowczykom za pacyfikację protestantów Ślaska w kooperacji z cesarską armią pustoszącą Czechy. Bo może to dotrze w końcu do "katolickiej" świadomości, że gwałt gwałtem się odciska. Zaś protestancka predystynacja bedąca kontynuacją polemiki św. Augustyna z Pelagiuszem i herezją samozbawienia się człowieka, to niedokończona ewangeliczna nauka o miłosierdziu Boga, które niweczy wszelki ludzki występek, a nawet jego złą wolę: człowiek jest ostatecznie predystynowany do zbawienia, co już jest ogłoszone orędziem św. Faustyny i najwyższy czas, by z Orygenesa i formuły apokatastazy zdjąć oskarżenie herezji.

wojnie 30-letniej. Znów bezceremonialnie rozgrzeszasz protestantów a winą obdarzasz katolików. Lisowczycy drogi panie owszem uczestniczyli w wojnie, ale to była armia prywatna. Należy dodać by odświeżyć pańska pamięć historyczną, że owi lisowczycy szli na odsiecz Wiedniowi. Bo to że Wiedeń oblegali Turcy Osmańscy, jest faktem znanym ale że ten sam Wiedeń oblegali protestanci, to już zupełnie nie.W temacie predestynacji i apokatastazy jednoznacznie odrzucam pańskie poglądy, mam nadzieję, że pańskie nadzieje są płonne.Nie widzę w nich nic wspólnego z Miłosierdziem znanym z objawienia s. Faustyny. Przynajmniej w/g mnie.

I to może być podstawą do podmusowania dyskusji:cokolwiek twierdzimy o Bogu, jest jakimś subiektywnym "według mnie"-także wszelkie "dogmaty", które pochodzą ze spekaulacji ludzkiego intelektu-są tak naprawdę subiektywnymi doksami. Są oczywiście fundamenty wiary Chrystusowej:Duch Święty, który był (i jest) udzielany apostolskim świadkom Chrystusa; sakramenty Kościoła: Chrzest św. i Euchrystia-Komunia św.; oraz Słowo Boże przemawiajace poprzez Pismo św. To fundamenty Kościoła, zaś cała reszta, to dodatki, nad którymi można (i należy dyskutować), ale dzielić się w sporze o "dogmaty" i wykluczać siebie nawzajem z Kościoła oskarżeniem "herezji"-to jak ćwiartowanie Mistycznego Ciała Chrystusa na kawałki

Zobacz my ludzie przełomu XX-XXI wieku, dyskutujemy i oceniamy ludzi i wydarzenia z przed 500lat. Właściwie to nie ma w tym nic dziwnego, jednak logicznie myśląc, my mamy nad tamtymi naszymi braćmi, przewagę właśnie o tych parę setek lat. Tamci nie mieli takiej szansy, bo nie mogli. A o nas co będą mówić za 500 lat? Bóg jeden wie.I taka mała dygresja, bez złośliwości, naprawdę. W jednym z postów określiłeś się jako katolik, opierający swoja wiarę na objawieniu Chrystusa. Chce ci przypomnieć, że w KK jest 7 Sakramentów Świętych a nie 2. 2 to są u Luteran.

...dziekczynienie podczas Ostatniej Wieczerzy. Czy katolik musi koniecznie wychodzić poza Objawienie Syna Bożego?

musi koniecznie dyktować Synowi Bożemu, co wchodzi w skład Jego Objawienia a co nie?

...na wzór apostolskiego świadka Syna Bożego-św. Piotra: "Winniśmy być bardziej posłuszni Bogu, jak ludziom". Ale do takiego protestu to trzeba mieć łaskę wiary...

staje się nudna. Z Bogiem Jarosławie.

...to nawet byłby chwytliwy tytuł na jakąś ateizującą rozprawę na miarę "dzieła" Richarda Dawkinsa...

Fatima, Lourdes i im podobne 'cudownymi uzdrowieniami słynące' historie - to nic prócz kolejnej warstwy kosmicznie już przebogatych dekoracji, całkowicie niemal zakrywających przywaloną nimi Ewangelię. Z punktu widzenia owych rzekomych 'cudownych' uzdrowień - kompletne bzdety, nic więcej. Dla wierzących w nie mam jednak ćwiczenie umysłowe dające nadzieje na wyleczenie z tej wiary. Proszę zastanowić sie i przemyśleć dlaczego wszystkie te 'cuda nie dziwy maja charakter typu "najpierw leżał - potem wstał"; "nie widział - widział"; "bolała głowa - potem nie bolała" itepe. Brakuje jednak choćby jednego, powtarzam jednego udokumentowanego, oczywistego przypadku typu: urwało mu nogę - na drugi dzień była na miejscu, bez przyszywania ma się rozumieć...

wynurzeń Eddie. W 27 rozdziale Ewangelii św. Mateusza napisano : " (39) Ci zaś, którzy przechodzili obok, przeklinali Go i potrząsali głowami, (40) mówiąc: Ty, który burzysz przybytek i w trzech dniach go odbudowujesz, wybaw sam siebie; jeśli jesteś Synem Bożym, zejdź z krzyża. (41) Podobnie arcykapłani z uczonymi w Piśmie i starszymi, szydząc, powtarzali: (42) Innych wybawiał, siebie nie może wybawić. Jest królem Izraela: niechże teraz zejdzie z krzyża, a uwierzymy w Niego. (43) Zaufał Bogu: niechże Go teraz wybawi, jeśli Go miłuje. Przecież powiedział: Jestem Synem Bożym". Ty Eddie, też przechodzisz obok, potrząsasz głową i przeklinasz........

Wobec tak poważnego kalibru argumentów natury kosmicznej powiem więcej: nawet mały palec, choćby u nogi, nie odrośnie, ucho odcięte, nos - nic a nic, za chiny cud się nie chce dokonać. Nie chodził - chodził, nie widział - widział, leżał - wstał, bolało - nie bolało, tak to wygląda. No ale ja tak mam na drugi dzień po każdej imprezie urodzinowej u szwagra, proszę Szanownego Pana. Jasne, że kpię (nie klnę), bo jak tu nie kpić w dzisiejszych czasach z tej dętej fanfaronady o prehistorycznym, kuglarskim rodowodzie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]