Fabryka echa

Sejm przyjął projekt zmian w ustawach o szkolnictwie wyższym i stopniach naukowych. Pomysłodawcy reformy tłumaczą jej konieczność zbliżającym się niżem demograficznym, który spowoduje spadek liczby studentów.
Czyta się kilka minut

W związku z tym krajowe uczelnie muszą się otworzyć na obcokrajowców, których można przyciągnąć w jeden sposób - oferując im wykształcenie i warunki na światowym poziomie. Właśnie dlatego kluczowe zmiany mają mobilizować ośrodki naukowe do intensywniejszej pracy badawczej, a kadry akademickie do szybszego rozwoju (uproszczona procedura habilitacyjna) i intensywniejszej działalności intelektualnej. Większa ma być autonomia poszczególnych uczelni, które na własną rękę będą mogły decydować o tworzeniu nowych kierunków, walcząc o pieniądze na przyszłe projekty i infrastrukturę (takie środki trafią do najprężniej działających instytucji).

Zastrzeżenia budzi komercjalizacja szkolnictwa wyższego. I nie chodzi jedynie o powiązanie uczelni z otoczeniem społeczno-gospodarczym (kształcenie przy udziale pracodawcy albo wręcz na jego zamówienie). Nauka - jak powiadają - jest jedna, ale jej poszczególne dziedziny wymagają specyficznego podejścia. Dziś standardy reformy ustalają kierunki bio-info-techno, co jest poważnym problemem dla humanistów.

Z perspektywy szkół prywatnych najważniejsza jest zasada jednoetatowości. Dodatkowe zatrudnienie będzie możliwe za zgodą rektora macierzystej uczelni. W praktyce oznacza to, że instytucje niepubliczne stracą wielu pracowników, dzięki którym możliwe jest utrzymanie oferty kształcenia. Dla samych pracowników oznacza to dziurę w domowym budżecie (nie sądzę, by zapowiadane podwyżki pensji były w stanie ją wypełnić). Studenci słusznie obawiają się przepisu, który umożliwi darmową naukę na drugim kierunku zaledwie 10 procentom najlepszych. Te kwestie powinny zostać poddane pod dyskusję (ustawa trafiła właśnie do Senatu), żeby nasza edukacja wyższa nie stała się - jak mawiał Norman Douglas - wielką "fabryką echa".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 07/2011