Europejskie Nagrody Filmowe

"Europo, weź prysznic!" – nawoływał prezydent Rafał Dutkiewicz podczas 29. edycji Europejskich Nagród Filmowych we Wrocławiu.
Czyta się kilka minut

Kiedy przyznawano je po raz pierwszy w 1988 r. w Berlinie, laureat głównej nagrody (zwanej wówczas Feliksem) Krzysztof Kieślowski wyrażał nadzieję, że Polska leży w Europie. Trzy dekady później, kiedy nadzieje twórcy „Krótkiego filmu o zabijaniu” wydają się spełnione, a Wrocław był przez rok Europejską Stolicą Kultury, zgromadzona w Narodowym Forum Muzyki filmowa Europa wyrażała niepokój o tożsamość i integralność Starego Kontynentu.

Podczas gali odbywającej się w mieście wypędzonych i przesiedlonych nie mogło zabraknąć głosu w sprawie uchodźców. Znalazł on najpełniejszy wyraz, kiedy statuetkę dla najlepszego dokumentu odbierał Gianfranco Rosi za „Fuocoammare. Ogień na morzu”, pokazujący codzienne życie mieszkańców dzisiejszej Lampedusy. O zagrożeniach ze strony radykalizujących się nacjonalizmów mówił między innymi prezydent Europejskiej Akademii Filmowej Wim Wenders czy Peter Simonischek, laureat nagrody dla najlepszego aktora za „Toniego Erdmanna”. Film Maren Ade zgarnął we Wrocławiu wszystko, co najważniejsze, w tym nagrodę dla najlepszego filmu roku. Warto dodać, że niemiecka reżyserka jest pierwszą kobietą w historii ENF, która otrzymała tę statuetkę. Brawurowa komedia o skomplikowanej relacji między ojcem i córką pracującą dla międzynarodowej korporacji to kolejny komentarz do współczesnej Europy – coraz silniej poddanej globalnym interesom ekonomicznym, za to coraz słabiej zjednoczonej przez wartości. Upominała się o nie również Masza Alochina z rosyjskiej grupy Pussy Riot, odwołując się do sprawy uwięzionego reżysera ukraińskiego Olega Sencowa. Nieobecna podczas gali Agnieszka Holland w przesłaniu do filmowców apelowała, by w czasach postprawdy europejskie kino mówiło prawdę.

W takich okolicznościach odśpiewana przez chór „Pieśń na zjednoczenie Europy”, którą Zbigniew Preisner napisał do filmu „Niebieski” Kieślowskiego, zabrzmiała z nową siłą. Moment, w którym Wenders przyznawał nagrodę honorową zmarłemu niedawno Andrzejowi Wajdzie, wspominając o naszym osieroceniu, również wywołał emocje. Wśród nagrodzonych Polaków znalazła się także Małgorzata Szumowska, wyróżniona przez europejskich widzów za „Body/Ciało”, i Radosław Ochnio, uhonorowany za dźwięk do „11 minut” Jerzego Skolimowskiego.

Tegoroczna ceremonia prowadzona przez Macieja Stuhra – błyskotliwie i z umiejętnością zarządzania kryzysem – była rozpolitykowana jak nigdy dotąd. Przypominała na każdym kroku, że kino europejskie winno być nie tylko przestrzenią artystycznej wolności, ale i odpowiedzialności. Pomimo międzynarodowego prestiżu transmisji z imprezy nie przeprowadziła nasza telewizja publiczna, a na widowni próżno było szukać najważniejszych urzędników państwowych. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2016