Europa to więcej niż miliardy

I znów chodziło o miliardy, setki miliardów, gdy w minionych dniach parlamenty siedemnastu krajów należących do strefy euro przegłosowywały swą akceptację dla "funduszu ratunkowego" dla eurolandu (tzw. ESFS; kolejny ostatnio neologizm w unijnym żargonie).
Czyta się kilka minut

Ale w niektórych krajach stawką tych głosowań była nie tylko wspólna strategia walki z kryzysem - jej filarem ma być, obok Europejskiego Banku Centralnego, właśnie ESFS - lecz także polityczna przyszłość szefów rządów. Na przykład Angeli Merkel. "Jeśli euro przegra, przegra Europa" - przekonywała Merkel część posłów z własnej chadecko-liberalnej koalicji, których poparcia dla ESFS długo nie mogła być pewna.

Brzmi dobrze, ale... Czy Europę, Unię Europejską, należy definiować tylko poprzez pieniądz? Czy imponująca idea zjednoczonej Europy została dziś zdegenerowana jedynie do merkantylnej "wspólnoty odpowiedzialności", gdzie jedni płacą za błędy i długi innych? Jeśli Europa jest dziś w niebezpieczeństwie - a na to wygląda - to nie dlatego, że jej obywatele przestali ją lubić, ale ponieważ przestają ją rozumieć; przestają ją dostrzegać za zapierającymi dech w piersiach sumami.

Europa to macierzysty kontynent demokracji. Ale czy ktoś mówi dziś jeszcze o europejskich wartościach, jak praworządność, wolność słowa czy wspólna kultura? Otóż tak, ktoś niedawno o tym przypomniał. "Kultura Europy wyrosła ze spotkania pomiędzy wiarą w Boga Izraela, filozoficznym rozumem Greków i myśleniem prawnym Rzymu" - to słowa Benedykta XVI, wypowiedziane na forum Bundestagu.

Europy nie można oddać w ręce bankierów i giełdowych spekulantów. Najwyższy czas, aby europejscy intelektualiści spełnili swą powinność, aby nie uciekali dłużej przed swą odpowiedzialnością - jak to ujął niedawno renomowany niemiecki historyk Heinrich August Winkler. To właśnie Francja, Polska i Niemcy powinny, zdaniem Winklera, objąć wiodącą rolę w dalszym procesie integracji Europy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 41/2011