Emerytalna bomba

Pomysł, aby emerytury z OFE nie były wypłacane dożywotnio, tylko przez określony czas, przeraził miliony Polaków, rzucił cień na przeprowadzoną przed laty reformę, podważył zaufanie do systemu ubezpieczeń społecznych, a może także i państwa.
Czyta się kilka minut

Nawet nasi skłóceni politycy zaczęli mówić w tej sprawie jednym głosem – smutny cud.

Propozycja towarzystw emerytalnych musi budzić zdziwienie i trwogę, bo emerytura dla Polaków to świadczenie wypłacane do końca życia. Choć, niestety, stanowi zwykle tylko niewielką część naszych dawnych zarobków – ale za to część pewną. To minimum naszej niezależności w sferze materialnej, czasem jedyne źródło, które pozwala zachować u kresu życia podmiotowość.

Teraz i ta odrobina bezpieczeństwa miałaby zniknąć. Towarzystwa proponują, aby emerytury nie były wypłacane do końca życia, ale przez wyznaczony przez nas samych czas, np. 10 lub 16 albo 20 lat. Comiesięczne świadczenie będzie wypłacane z uzbieranych przez nas w OFE pieniędzy. Im dłużej chcemy je dostawać, tym emerytura oczywiście niższa – taki hazard z losem, ile będziemy żyć. A co, jeśli przeżyjemy zakładany w umowie z OFE czas wypłaty emerytury? Za co przetrwamy kolejne lata, kto nam da pieniądze? Państwo? Z jakiej racji? Fundusze twierdzą, że dostaniemy coś, czego nie mamy – wybór. Jednocześnie nie ukrywają, że propozycja ma swoje finansowe dno. Towarzystw – jak utrzymują – nie stać na wypłaty klientom emerytur do końca życia. Jeśli chcemy otrzymywać takie świadczenia, musimy im dodatkowo zapłacić. I to kolejne wielkie zdziwienie. Kiedy powoływano do życia OFE, zapewniano nas, że rynkowe emerytury będą równie bezpieczne jak te z ZUS-u, że wręcz mają być wyższe oraz, co naturalne, wypłacane do końca życia.

Kryzys to nie najlepszy moment, aby podważać zaufanie do obowiązującego systemu emerytalnego. Skąd w takim razie ten pomysł? I po co ktoś budzi strach i niepewność jutra? Nikogo chyba nie satysfakcjonuje odpowiedź rzucona przez pomysłodawców, że chciano wywołać poważną debatę na temat systemu emerytalnego. Jak ktoś nawołuje do pokoju, nie wrzuca bomby do budynku, w którym zamierza o tym rozmawiać. A jeśli mimo wszystko tak postępuje, zwraca wyłącznie uwagę na własną słabość, tak groźną dla innych.

Debata emerytalna rzeczywiście jest przed nami – wydaje się, że im szybciej się zacznie, tym lepiej. Reforma sprzed ponad dekady nigdy nie została przecież ukończona; nie było chętnych, choć krajem rządziły partie od lewa do prawa. Zdaje się, że zaczynamy właśnie rozumieć, dlaczego.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2013