Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rząd ma plan

Rząd ma plan

22.02.2016
Czyta się kilka minut
Wicepremier Mateusz Morawiecki ma ambitny cel – chce stworzyć nowy model rozwoju. To mają być reformy na skalę Eugeniusza Kwiatkowskiego czy Leszka Balcerowicza.
Konferencja prasowa premier Beaty Szydło i ministra Mateusza Morawieckiego dotycząca planu rozwoju gospodarki. Warszawa, 16.02.2016 r. / Fot. Darek Redos/REPORTER/EASTNEWS
T

Towarzyszące im inwestycje sięgną biliona złotych. Przez 15–16 lat Polska i Polacy mają się znacznie wzbogacić: w 2030 r. średnie zarobki powinny się zrównać z unijnymi.

Kluczem do osiągnięcia celu ma być innowacyjność połączona z lepszymi wynikami eksportu. Nowa strategia jest potrzebna, gdyż Polska stoi w obliczu poważnych pułapek rozwojowych: średniego dochodu, za małych oszczędności, przeciętnych towarów, zapaści demograficznej i słabości administracji. Nowy model zastąpi stary, który – według autorów planu – się zużył: tworzy za mało bodźców, spycha Polskę do roli „kraju-montowni”, a wielu Polakom nie pozwala godnie żyć. Nie wymusza na naszych przedsiębiorstwach modernizacji. Koronnym argumentem jest brak patentów i innowacyjnych towarów. Czas więc na nasze know-how.

Dlaczego polskie firmy nie są innowacyjne? Po pierwsze, trudno innowacyjność zadekretować. Po drugie, większość z nich ma za mało kapitału, by myśleć o własnych zaawansowanych laboratoriach. Dlatego – przekonuje wicepremier – współpraca biznesu i nauki oraz między małymi innowacyjnymi firmami a tymi dużymi musi być efektywniejsza. Tu potrzebne będą instrumenty państwowe: ulgi podatkowe i kredyty. Ale szczegółów na razie nie znamy. Małe, innowacyjne firmy mają być też promowane w zamówieniach publicznych. Aby tak się stało, zrywamy z zasadą, że najtańsza oferta wygrywa przetarg. Trudno się z tym nie zgodzić.

Plan Morawieckiego powstaje w momencie, gdy państwa ratują gospodarki przed skutkami kryzysu, ręcznie sterując procesami ekonomicznymi. W strategii wicepremiera państwo ma w inteligentny sposób stymulować gospodarkę, nie szczędząc przy tym pieniędzy. To równie trudne, jak zachęcenie firm do inwestowania w innowacyjność – bez gwarancji, że to się opłaci. Reformy Morawieckiego wymagają odwagi urzędników.

Plan wicepremiera może się nie podobać, można w nim znaleźć luki i nieścisłości. Pytać, skąd weźmiemy tak wielkie pieniądze na jego realizację. Ale warto pamiętać, że po 2020 r. zaczną się kurczyć unijne dotacje. To ostatni dzwonek, by się na ten moment przygotować.  ©

 

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka ekonomiczna, pracuje w Polskiej Agencji Prasowej, stale współpracuje z „Tygodnikiem Powszechnym”.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nawet nie będąc przyjacielem obecnego rządu, który ma skłonność do walenia siekierą bez sensu, muszę przyznać, że debatę nad zmianą modelu wzrostu gospodarczego, jak i wymuszenia innowacyjności, powinniśmy byli rozpocząć conajmniej dekadę temu. Dlatego uważam, że ten zrąb planu Morawieckiego należy traktować jako zaproszenie do udziału w ogolnokrajowej dyskusji, która doprowadzi, miejmy nadzieję, do konstruktywnych wniosków i konkretnych pomysłów do wdrożenia. Uważam, że w płaszczyźnie diagnostycznej, ten zasygnalizowany program trzyma się kupy, i teraz czas na konkrety. I nawet, jeśli PiS rozminie się w swoich politycznych celach i działaniach z wypracowaną strategią pro-innowacyjną, uwalając jej realizację i wybijając ekipie Morawieckiego takie pomysły z głowy, ale uda mu się stworzyć choćby fundamenty nowej polityki gospodarczej opartej na innowacyjności, to już będzie krok do przodu, ułatwiający start następnego rządu. Co więcej, efekty samej dobrej debaty na ten temat będą już wartością samą w sobie. Brak poważnej debaty i realnych działań w tej materii obciąża, moim zdaniem, poprzednie ekipy rządzące, czyniąc w pewnej mierze ostatnie 10 lat dekadą niewykorzystanych szans rozwojowych. Cóż, skoro kupiliśmy "ciepłą wodę w kranie", to mamy tak jak mamy. Trzeba było wtedy wychodzić na ulicę i pogonić rząd do roboty, trzeba było wówczas być tak obywatelskim, jak teraz, i wyjść poza swoje ogródki dobrobytu i błogiego samozadowolenia. Pora zmienić myślenie, kochana Warszawko! Pozdrawiam Autorkę artykułu.

Uważam że większości społeczeństwa nie interesuje ani polityka ani ekonomia Ludzie chcą mieć albo najlepiej dostać i nie ważne skąd. Stąd wynika zastój technologiczny brak innowacyjności w ostatnich latach- po co się wysilać jak można dostać pieniądze z Unii. Nie wszyscy w brukselskiej darowiźnie partycypowali więc powstał w społeczeństwie, zwłaszcza w jego raczej mało twórczej części, bunt przeciwko władzy. Życzę naszej ojczyźnie żeby powstał plan który zostanie zrealizowany. Mamy bowiem duży potencjał intelektualny który może stac sie podwaliną pod relizacje mądrego planu gospodarczego niezależnie od opcji politycznej.

To prawda - w sytuacji relatywnie niskich płac, opłacalną jest produkcja niskoprzetworzona, a zatem ponoszenie kosztów i ryzyka przedsięwzięć innowacyjnych jest nieuzasadnione ekonomicznie. Dlatego właśnie potencjał tego modelu rozwoju, opartego na konkurowaniu niskimi kosztami pracy, już dawno się wyczerpał. To nas przecież pcha w tę tzw. pułapkę średniego dochodu, z której trudno się wydobyć. I dlatego pilnie potrzebna jest nowa strategia, właśnie strategia rozwoju oparta na innowacyjności, a w konsekwencji oparta na pracy i wiedzy wysokopłatnych specjalistów. Tyle, że "niewidzialna ręka rynku" tego nie dokona, a zatem musi to być filarem polityki gospodarczej państwa. Na wieczną pamięć zasłużą ci, którzy tego dokonają.

Tyle z tego planu wyjdzie co z chrupiących bułeczek ministra Krasińskiego!
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]