Polską politykę w tym temacie ilustruje anegdota. – „Pani się pomyliła, my jesteśmy od kultury, a konferencja dotyczy otyłości”, powiedział mi przez telefon pracownik Ministerstwa Kultury, do którego wysłałam wcześniej zaproszenie na naszą konferencję – opowiada Marta Pawłowska, MBA, dyrektor prezydium Partnerstwa na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości. – Zapytałam, czy to nie przypadkiem ich resort organizuje imprezy, na których dostępna jest niezdrowa żywność? Albo czy nie pod Ministerstwo Kultury podlegają media, które reklamują niezdrową żywność? „To jesteście od otyłości czy nie?”, zapytałam.
Dziewięć milionów otyłych
Problem nabrzmiewa. Dosłownie. Jak mówi prof. Paweł Bogdański, były prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości, obecnie na świecie żyje ok. 2 mld osób z nadmierną masą ciała i w ciągu najbliższej dekady liczba ta się podwoi. Podobnie jest w Polsce. – Blisko 2 na 3 dorosłych Polaków ma nadmierną masę ciała. Ponad 20 proc. choruje na otyłość. To 9 milionów osób! Szacuje się, że do 2035 roku odsetek mężczyzn z otyłością wyniesie 30 proc., a kobiet 25 proc. – alarmuje prof. Bogdański. – Z niepokojem obserwujemy pacjentów chorujących na otyłość i ustawiających się w kolejkach do specjalistów, którzy leczą powikłania tej choroby.
W przypadku otyłości, dodaje ekspert, ryzyko rozwoju cukrzycy typu 2 wzrasta o 9 tys. proc. Nadciśnienie u ponad połowy z 11 milionów pacjentów w naszym kraju ma swoje źródło w nadmiernej wadze. Otyłość powoduje też ponad dwie trzecie zabiegów wszczepienia endoprotezy stawu kolanowego u kobiet. – Ból, cierpienie, leki przeciwbólowe, operacje, kolejki, endoprotezy, rehabilitacje. Otyłość stanowi ogromne wyzwanie we wszystkich specjalizacjach medycznych, a koszty rosną lawinowo. Złotówka zainwestowana w profilaktykę i leczenie tej przypadłości zwraca się co najmniej sześciokrotnie – podkreśla prof. Bogdański.
Za nami tylko Meksyk
Ekspert dodaje, że jeśli nie podejmiemy odpowiednich działań, do 2050 r. plaga otyłości skróci średnią długość życia w naszym kraju aż o 4 lata. W raporcie OECD, który uwzględnia 52 państwa, znajdujemy się pod tym względem na przedostatnim miejscu. Za nami jest tylko Meksyk.
Na domiar złego, problem równie szybko narasta w najmłodszych grupach wiekowych, zwłaszcza jeśli chodzi o najpoważniejsze stadia choroby, czyli otyłość drugiego i trzeciego stopnia. – Np. wśród dziewcząt w latach 2012-2020 odnotowaliśmy ponad dwukrotny wzrost zjawiska – mówi dr hab. n. med. Michał Brzeziński z Katedry i Kliniki Pediatrii, Gastroenterologii, Alergologii i Żywienia Dzieci Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.
Wraz ze wzrostem częstości występowania otyłości będą rosły wydatki – nie tylko związane z samym leczeniem, ale też z obniżeniem konkurencyjności gospodarki. Mimo to świadomość problemu jest znikoma. Ponad 85 proc. Polaków postrzega to schorzenie w kategoriach problemu kosmetycznego, całą winę przypisując osobom, które na otyłość cierpią. Poza tym, nawet jeśli pacjent trafi do lekarza, nie ma gwarancji, że jego choroba nie zostanie zbagatelizowana. Średnie opóźnienie diagnostyczne wynosi w przypadku otyłości 5 lat. I wreszcie, jak mówią eksperci, jest to choroba całkowicie przezroczysta dla systemu opieki zdrowotnej. Jej rozpoznanie wcale nie oznacza rozpoczęcia leczenia.
Świat do zmiany
– Wyobraźmy sobie, że nikt nie leczy większości chorych na raka. Albo nie zajmuje się 99 procentami przypadków wad zastawkowych serca. A tak właśnie jest z otyłością. Jest to absolutnie niezrozumiałe i nieakceptowalne. Zgodnie z moim doświadczeniem, nawet jeśli choroba po tych 5 latach zostanie wpisana do dokumentacji medycznej, to nadal jest niedostrzegana przez lekarza. Bo co ma zrobić specjalista w sytuacji, kiedy rozpozna chorobę otyłościową? Dokąd skierować pacjenta? Niestety nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie – ubolewa dr hab. n. med. Mariusz Wyleżoł, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości.
Odpowiedzi na to pytanie nie daje system ochrony zdrowia. – Dziecko, które zachoruje na otyłość, samo nigdy nie wyzdrowieje. Nawet jeśli rozwój choroby jest zależny od czynników zewnętrznych, sposobu żywienia czy też stylu życia, nie jest wyborem jednostki. Jest efektem tego, jak ukształtowaliśmy świat. I my musimy ten świat zmienić – przekonuje prezes-elekt PTLO.
Rękawicę podjął Instytut Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego i utworzone w jego ramach Partnerstwo na rzecz Profilaktyki i Leczenia Otyłości. Pierwszy krok to przegląd polityki społecznej 13 państw, które wdrażały programy przeciwdziałania otyłości. To dało podwaliny pod założenia do krajowego planu redukcji otyłości. Dlaczego w dokumencie nie uwzględniono dotychczas realizowanych programów krajowych?
W Polsce dwa nadrzędne dokumenty przygotowane przez Ministerstwo Zdrowia to strategia „Zdrowa Przyszłość” oraz Narodowy Program Zdrowia, którego jednym z kilku celów strategicznych jest profilaktyka nadwagi i otyłości. Działania, które można nazwać profilaktycznymi, podejmuje też MEN, Resort Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Ministerstwo Sportu i Turystyki. Kłopot w tym, że polityka państwa ma raczej charakter punktowy i toczy się od akcji do akcji. Największy zarzut dotyczy zaś tego, że nikt tych działań nie oceniania pod kątem skuteczności.
– Brakuje strategii krajowej, mechanizmów i praktyk międzysektorowych, współdziałania administracji centralnej z samorządem, mierników jakości i mechanizmów finansowania – wylicza Marta Pawłowska. – Tymczasem na świecie jest coraz więcej rozwiązań, których wyniki znajdują odzwierciedlenie w badaniach naukowych.
– Trzeba szukać rozwiązań sprawdzonych. Eksperymentowanie pochłonie nie tylko ogrom środków i zasobów ludzkich, których w systemie ochrony zdrowia brakuje, ale przede wszystkim czas. Statystyki otyłości i nadwagi pokazują, że gonimy Europę Zachodnią czy Stany Zjednoczone, a chcemy przecież tę gonitwę skutecznie przerwać – dodaje dr n. ekonom. Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Styl życia 2.0
Eksperci z Łazarskiego wzięli pod lupę rozwiązania wzorcowe – z Francji, Portugalii, Wielkiej Brytanii, Danii czy Czech. Największą inspiracją stały się jednak działania Hiszpanii. W czerwcu 2022 r. tamtejszy rząd opublikował Narodową Strategię Redukcji Otyłości Dziecięcej, w której realizację zaangażowało się 15 ministerstw, 18 towarzystw naukowych, 13 organizacji pozarządowych oraz 25 podmiotów sektora biznesowego. Mimo że idea wyszła od organizacji pozarządowej, fundacji założonej przez koszykarzy NBA, braci Gasol, została opracowana i przyjęta na najwyższych szczeblach rządowych. Unikatowość polityki hiszpańskiej polega na tym, że dotyka wszystkich aspektów działalności człowieka. Pozornie Ministerstwo Infrastruktury ma niewiele wspólnego z przeciwdziałaniem otyłości, tymczasem w Hiszpanii wszystkie nowe i rewitalizowane obiekty użyteczności publicznej, takie jak boiska, place zabaw czy inne tereny rekreacyjne, mają mieć stały dostęp do wody pitnej. Poza tym nowe i remontowane szkoły muszą być zaprojektowane w taki sposób, by przyległe tereny zachęcały do aktywności. Wszystko po to, aby dzieci w mniejszym stopniu sięgały po napoje słodzone i więcej się ruszały.
Podobne myślenie przyświecało autorom polskiej strategii „Stop Otyłości”. Jej obszary działania to: rodzina, edukacja, zdrowie, sport i odpoczynek, kultura i media, biznes i praca oraz infrastruktura. Interwencje na każdym z wymienionych pól zaplanowano na trzy dekady, przy czym podczas pierwszych 10 lat dotyczyć mają przede wszystkim dzieci i młodzieży. Całość działań, jak wyjaśnia Marta Pawłowska, ma zaowocować cywilizacyjną zmianą stylu życia 2.0.
– Cywilizacyjną, czyli ewolucyjną i pozytywną. Nie ma jednej słusznej kultury, nikt nie będzie nikogo namawiał do fanatyzmu. W proponowanej zmianie nie ma miejsca na dyskryminację lub stygmatyzację zachowań czy ludzi – mówi współautorka strategii. I wyjaśnia, że określenie „cywilizacyjna zmiana stylu życia” historycznie odnosi się do lat 50. i 60. XX wieku i krajów wysoko rozwiniętych, w których zmienił się globalnie styl życia. – Spadło zainteresowanie lokalną i tradycyjną żywnością na rzecz produktów dostępnych globalnie i na korzyść żywności przetworzonej. Co więcej, stracono zainteresowanie żywnością z wysoką zawartością błonnika i węglowodanów złożonych, zastępując ją żywnością z dużą zawartością cukru, soli, tłuszczu i białka zwierzęcego. Zmienił się również styl życia na korzyść tzw. trzech foteli – w domu, w pracy albo w szkole i w samochodzie. Konsekwencją tamtego przejścia jest pandemia otyłości i chorób cywilizacyjnych – mówi ekspertka.
Dziś procesy te trzeba odwrócić. Badania pokazują np., że 55 proc. polskich drugoklasistów dociera na zajęcia dowożona od drzwi do drzwi. W ten sposób dzieci tracą okazję do spontanicznego ruchu. – Warto szukać rozwiązań takich, jakie stosują np. Włosi: dzieci dowożone są do umówionego punktu, a później pod opieką idą dwa kilometry do szkoły – podpowiada Pawłowska.
Niezbędne jest też zwiększenie liczby godzin wychowania fizycznego. Ubiegłoroczny raport warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego nie pozostawia złudzeń. 88 proc. uczniów klas 1-3 podstawówek nie potrafi prawidłowo wykonać przewrotu w przód, a 57 proc. – skakać przez skakankę. Według badania, ledwie 6 proc. dzieci ma wystarczający poziom aktywności fizycznej w tygodniu. Wśród starszych uczniów podstawówek wcale nie jest lepiej – 74 proc. uczniów klas 4-6 nie jest w stanie prawidłowo kozłować piłką do koszykówki. Na te problemy również jest odpowiedź. Np. we Francji, gdzie wdrożono tzw. plan na środę, który zakłada przy udziale klubów i znanych sportowców zajęcia sportowe przez niemal cały dzień. Dodatkowo wszystkie tereny i sale sportowe muszą być bezpłatnie dostępne dla dzieci i młodzieży oraz rodzin do godziny 22.
Warto też wykorzystywać regionalne produkty i tradycyjne smaki. W szkołach we Francji, Wielkiej Brytanii czy właśnie Hiszpanii w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego znani kucharze czy lokalni restauratorzy pokazują dzieciom, jak dobierać produkty, jak komponować smaki i jak zdrowo oraz smacznie gotować.
Stop otyłości
Autorzy zapowiadanego raportu nie mają złudzeń: strategia musi doczekać się ustawy. Choć nie ma też co liczyć na to, że odgórne narzucenie choćby najlepszych rozwiązań przyniesie dobre skutki bez przygotowania lokalnych planów i scedowania odpowiedzialności na samorządy, za czym muszą pójść pieniądze. Kolejny punkt to partnerstwo publiczno-prywatne. Przytoczone wcześniej przykłady pokazują, że włączenie podmiotów np. gastronomicznych czy sportowych może przynieść bardzo dobre rezultaty i znacznie poprawić ofertę edukacyjną.
Osobny rozdział to system ochrony zdrowia, który powinien uwzględniać potrzeby pacjentów chorych na otyłość. Oznacza to refundację skutecznych leków, zabiegów bariatrycznych (np. wycięcie części żołądka), zapewnienie dostępu do porad dietetycznych i psychologicznych, ustanowienie leczenia otyłości osobną dziedziną medycyny i przede wszystkim zainteresowanie lekarzy standardami leczenia tej choroby.
Żeby nie popełniać dotychczasowych błędów, wyniki zaplanowanych interwencji powinny być mierzalne zarówno w horyzoncie krótko-, jak i długookresowym. Stąd propozycje wskaźników, za pomocą których będzie można zweryfikować skuteczność działań.
Przykładowe wskaźniki to np. liczba placówek oświatowych objętych standardem zdrowej szkoły, liczba psychologów szkolnych w przeliczeniu na 10 tys. uczniów, odsetek szkół z zapleczem gastronomicznym czy dostępność obiektów sportowych i rekreacyjnych w promieniu 2 km od miejsca zamieszkania dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Ale też choćby liczba ośrodków opieki nad pacjentami z otyłością, rodzin o niskim statusie materialnym objętych dopłatami do zdrowej żywności, zrealizowanych na poziomie krajowym kampanii edukacyjnych, godzin aktywności fizycznej w podstawie programowej i poza podstawą, czy osób do 18. roku życia korzystających z darmowego dostępu do obiektów sportowych.
Raport zawierający zarys strategii „Stop Otyłości” ma trafić do decydentów. Pozostanie przekonać do niej polityków, naukowców, biznes i społeczeństwo. – Musimy sprawić sobie wygodne buty, bo przed nami długa droga – podsumowuje Marta Pawłowska. – Koncepcja planu strategicznego to pierwszy krok. Przed nami pewnie tysiąc kolejnych.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















