Péter Magyar i Tisza przejmują władzę. Koniec ery Viktora Orbána

Na Węgrzech rozpoczęła się era Tiszy. Péter Magyar zastąpił Viktora Orbána, kończąc sześcioletni okres rządów dekretami.
Czyta się kilka minut
Peter Magyar po swojej inauguracji na stanowisko premiera Węgier. Budapeszt, 9 maja 2026 r. // Fot. Balint Szentgallay / NurPhoto / Getty Images
Peter Magyar po swojej inauguracji na stanowisko premiera Węgier. Budapeszt, 9 maja 2026 r. // Fot. Balint Szentgallay / NurPhoto / Getty Images

W sobotę dziewiątego maja rozpoczęła się nowa „era” w węgierskiej polityce. Takie hasło jest lansowane przez zwycięską Tiszę, znajduje jednak zrozumienie także wśród politologów. Otóż nie mamy do czynienia ze zwykłym przekazaniem władzy, ale z potencjalną całkowitą przebudową państwa. Podobny stan zapanował w węgierskiej polityce wiosną 2010 r., po zwycięstwie koalicji Fidesz-KDNP – tej samej, która teraz pożegnała się z władzą. 

Nowy początek ma być całkowitym odcięciem się od przeszłości. Ma także sprawić, by rządy takie jak poprzedników już nigdy się nie powtórzyły. Stąd też zapowiedź wręcz nowej republiki.

Sposób przypieczętowania tej transformacji ustrojowej nie jest jeszcze znany. Na razie mamy zapowiedź zmian w konstytucji, a także opracowania całkowicie nowej ustawy zasadniczej. Jest też przekonanie, że to, co teraz dzieje się w węgierskiej polityce, na stałe zapisze się na kartkach historii.

Koniec rządów dekretami

Inauguracyjnej sesji Zgromadzenia Krajowego i wyborowi Pétera Magyara na premiera towarzyszyła wielka impreza na Placu Kossutha (przed parlamentem). W jej trakcie minister zdrowia, Zsolt Hegedűs, ponownie odtańczył taniec zwycięstwa, który przyniósł mu ogromną, międzynarodową popularność. Najwytrwalsi zakończyli zabawę o 1:30 w nocy. 

Ale czas karnawału niebawem się skończy. Już niedługo wielkiemu społecznemu entuzjazmowi zacznie towarzyszyć wszechogarniające poczucie potrzeby sprawstwa – udowodnienia, że coś naprawdę się zmienia. To tym bardziej kluczowe, że Tisza niosła zwycięstwo na barkach najmłodszej grupy wyborców. 

Rządzący mają tego pełną świadomość. Jeszcze w sobotę uchwalono pakiet ustaw, który pozwala na nieprzedłużanie obowiązującego na Węgrzech od 2020 r. stanu zagrożenia. Najpierw wprowadzonego z powodu pandemii covid-19, a następnie – od 24 maja 2022 r. – ze względu na trwający na terytorium Ukrainy konflikt zbrojny, traktowany jako katastrofa humanitarna, której węgierskim następstwom należy zapobiec. 

Po raz ostatni Fidesz przedłużył stan zagrożenia w październiku 2025 r. – na okres sześciu miesięcy. Dokładnie 13 maja nastąpił jego koniec. Oznacza to, że po raz pierwszy od sześciu lat premier przestaje rządzić poprzez rozporządzenia i ustaje supremacja władzy wykonawczej nad pozostałymi. A to nie tylko symbolicznie ważna sprawa.

Gabinet ekspertów Pétera Magyara

Gabinet Pétera Magyara to rząd fachowców – osób, które w swoich dziedzinach osiągnęły sukces, także komercyjny, i z których doświadczenia premier postanowił teraz skorzystać. Nie ze względu na ich polityczne umocowania, ale eksperckie doświadczenie. Zresztą żaden ze 141 posłów frakcji Tisza nigdy wcześniej nie zasiadał w parlamencie (w liczącym 52 posłów klubie Fidesz-KDNP jest 15 nowych parlamentarzystów, a w Mi Hazánk tylko jeden na sześciu). 

Może dlatego niemal każdego dnia dzieje się coś, czego nikt się nie spodziewał. Trudno przecież  było sobie wyobrazić, że Tisza będzie rządzić w sposób w zasadzie nieograniczony. Stąd choćby powtarzany jak mantra apel, by prezydent Tamás Sulyok ustąpił najdalej do końca tego miesiąca. Przybiera on czasem wręcz bezczelną formę. 

We wtorek 12 maja, w trakcie zaprzysiężenia rządu przez prezydenta, Péter Magyar ostentacyjnie fotografował się bez stojącego obok Sulyoka. Wcześniej, jak mówił, poinformował prezydenta, że nie życzy sobie zdjęć w jego obecności, gdyż – tu cytat – „nie będzie go potem z nich retuszował”. 

Zwiedzanie systemu Orbána

Péter Magyar rozpoczął bieżący tydzień od wejścia do dotychczasowej kancelarii premiera na Wzgórzu Zamkowym (nowy premier już wcześniej zaznaczył, że nie będzie z tego budynku korzystał) i oprowadzeniu sympatyków po tym gmachu „na żywo” w swoich mediach społecznościowych. 

Kolejnego dnia opublikował film z wnętrza „ministerstwa propagandy”, w którym zasiadał Antal Rogán, a którego wnętrza były dotychczas skrzętnie przed opinią publiczną chronione. Zwiedzanie ich z pewnością daje wielu zwolennikom Tiszy satysfakcję, bo przypomina choćby zwiedzanie posiadłości Wiktora Janukowycza po jego ucieczce do Rosji w 2014 r.

Trzeba jednak pamiętać, że do lutego 2024 r. częścią tego krytykowanego systemu był sam Péter Magyar, a jego odejście z partii zostało wymuszone przez sprawy rodzinne – rozwód z prominentną działaczką Fideszu, Judit Vargą, ministrą sprawiedliwości.

Budowanie „nowych Węgier” odbywa się pod parlamentarną nieobecność Viktora Orbána oraz innych jego bliskich współpracowników (np. László Kövéra, b. przewodniczącego Zgromadzenia Krajowego), którzy nie przyjęli mandatów. Orbán ma zająć się przebudową partii i przygotowaniem jej do ponownego przejęcia władzy. 

Co ciekawe, były premier i lider Fideszu wciąż nie dostrzega przyczyn swojej porażki. Sprowadza je nie do błędów w rządzeniu, ale do zmiany kulturowej, którą ma tłumaczyć masowe poparcie Tiszy przez ludzi do 40 roku życia. 

Viktor Orbán pozostaje więc w swojej mentalnej bańce, w której brak miejsca dla samokrytyki. Ale też niesiona społecznym i europejskim optymizmem Tisza powinna pamiętać o pokorze – jednej z najważniejszej cnót. Jeśli nie chce popaść w zgubne samouwielbienie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”