Dzieci z tego nie będzie

Rząd przyjął „Strategię Demograficzną 2040”, określając ją jako „pierwszy w Polsce kompleksowy dokument mierzący się z niekorzystnymi trendami w obszarze demografii”. Jego lektura może wprawić w konsternację.
Czyta się kilka minut
FOT. PIXABAY /
FOT. PIXABAY /

Z dokumentu dowiemy się jednak rzeczy, o których demografowie mówią od lat: że wyższa dzietność to nie tylko transfery finansowe, ale też np. poprawa sytuacji w mieszkalnictwie, usługach opiekuńczych (żłobki i przedszkola), w systemie ochrony zdrowia, edukacji i na rynku pracy. Mowa jest o lepszej opiece okołoporodowej i ograniczeniu liczby cesarskich cięć, ale nie bardzo wiadomo, jak rząd chce te cele osiągnąć. Strategia wspomina też o leczeniu chorób mogących prowadzić do niepłodności (problem dotyczy co najmniej półtora miliona par), ale konkretnej odpowiedzi na nią samą brak (in vitro to – jak można się było spodziewać – określenie zakazane).

Lektura dokumentu (na stronach Pełnomocnika Rządu ds. Polityki Demograficznej nie ma jeszcze ostatecznej wersji, ale udostępniony projekt – jak zapewniają urzędnicy – jest co do istoty zbieżny z tym przyjętym) może też wprawić w konsternację. Czyta się go jak raport otwarcia przystępującego do wytężonej pracy obozu rządzącego, nie zaś partii trzymającej państwowe stery od siedmiu lat. W dodatku ugrupowania, które podobne do tych wymienionych w „Strategii” cele stawiało sobie już przed 2015 r., ale z ich realizacji niewiele wyszło: współczynnik wynoszący wtedy niecałe 1,3 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym wzrósł nieznacznie w kolejnych latach, by następnie znowu opaść.

Kiedy Jarosław Kaczyński mówił o młodych kobietach, które „dają w szyję”, zamiast rodzić dzieci, jego słowom towarzyszyła głównie ogólnonarodowa ironia. Dziś można spekulować, czy słowa prezesa podpadały pod „popularyzację kultury sprzyjającej rodzinie” – to jeden z dwunastu celów przyjętej przez rząd „Strategii” – czy może pod jakiś inny paragraf. Na pewno były próbą przerzucenia na kobiety winy za klęskę PiS w obszarze, który miał być jego strategicznym sukcesem.


Małgorzata Nocuń o kryzysie polskiego położnictwa. Może się on jeszcze zaostrzyć, bo młodzi lekarze unikają tej specjalizacji. Boją się procesów.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2022