Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Dwa razy wartość

Dwa razy wartość

12.12.2017
Czyta się kilka minut
To ma być felieton świąteczny. Cóż, piszę go w listopadzie, w Lublinie, w sąsiedztwie III Kongresu Dydaktyki Polonistycznej.
K

Kongres nosi tytuł „Polonistyka i świat wartości. Edukacja polonistyczna jako wartość”. Presja jest spora, nie ta wywierana na mnie, lecz wewnętrzna. Powiedzieć by można z pewną przesadą, iż odczuwam coś w rodzaju wewnętrznej kotłowaniny, spowodowanej tyleż szczerą potrzebą niesienia sobie oraz innym dobrego słowa, ile naporem podwojonego słowa „wartość”. Czy oddalenie obaw o wszystkie potencjalne niewesołe wydarzenia i fakty, które nas czekają na drodze do wigilijnego wieczoru, nie jest zadaniem ponad siły? Ludzie nie chcą czytać wierszy, zmieniony na starodawny kanon lektur dla podstawówek budzi płacz dzieci. Jedyna dobra informacja, czyli poprawienie przez gimnazjalistów wyników w badaniu PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów), była tak niewiarygodna, że zlikwidowano gimnazja. Bardzo Państwa proszę – zastanówcie się, czy wobec tego nie lepiej powściągnąć euforię bożonarodzeniową? Zbyt dobre przygotowanie do świąt grozi nam jakąś reformą...

Piszę po panelu zalecającym nauczycielom odwagę. Wyszłam z obrad przede wszystkim na poszukiwanie wesołego tematu, który uporczywie okazywał się ogromnie przez to smutny. Pogoda piękna, budynek KUL opalizujący w słońcu. Idą za mną podwojone wartości oraz wezwanie do odwagi. Pomyślałam, że ja bym nawet powiedziała wprost: życzę sobie od tych pań – bo większość nauczycieli języka polskiego, przywoływanych poprzez pojęcia abstrakcyjne, badania statystyczne oraz ogólne postulaty, to kobiety, albo ja mam skrzywioną perspektywę, gdyż widziałam na sali jakieś 90 proc. osób płci żeńskiej – no więc powiedziałabym, że ja sobie od nich życzę męstwa. Tylko męstwo pozwoli – nie zanudzając uczniów i nie zniechęcając ich na resztę życia do czytania czegokolwiek, w tym etykiet zapewniających o bezglutenowym składzie chleba – sprostać naszym, ekspertów, oczekiwaniom i nie narazić się na naganę ze strony władz.

Te pełne męstwa niewiasty mogą poświęcić lekcje na rozmowy o pięknie naszego języka i przydatności gramatyki, z tym że nie byłoby pożądane skupienie się na trywialnych kwestiach płci. Tak, właśnie. Kiedy ostatnio w polskiej szkole nauczyciele zrobili coś, co przypomina czyny bohaterów literackich, a nawet bohaterek w rodzaju siłaczek? Otóż takim wymagającym odwagi czynem, co się okazało po czasie, było wykonanie sobie fotografii w czerni w dniu Strajku Kobiet i wrzucenie ich na prywatne profile facebookowe. Nauczycielki w żadnym wypadku nie obsadziły samych siebie w rolach ofiar kontrolującego prywatne profile systemu szkolnego, lecz po prostu wyraziły swoje poglądy, które w świecie wartości powinny się mieścić.

Okazało się jednak, że obecnie obowiązujący demokratyczny i pluralistyczny świat wartości nie uwzględnia ich prawa do wyrażania poglądów, a nawet do posiadania prywatnych profili. Przypomniała mi się ta sprawa, gdyż odwaga belferska powinna zyskać jakieś żeńskie miano. Żeństwo? Zalatuje jakoś tak żenieniem się. Trudno stworzyć słowo na kobietę odważną.

Kongres trwa, padnie wiele pytań, udzielonych zostanie wiele odpowiedzi, a jedną z rugowanych ze szkół wartości jest namysł nad genderowymi uzależnieniami kultury. I o tym chciałabym obszernie rozmawiać, ponieważ w świecie pozaszkolnym jest to temat pierwszoplanowy. Nie tylko energia kobiecych protestów, ale też akcja #MeToo wzięły się z dwóch poprzednich dekad. Elementy tej pracy, rozwijanej na uniwersytetach, wykorzystywane były i w dydaktyce szkolnej, ponieważ nauczycielkami zostawały dziewczyny kształcone w szukaniu narracji, która wyrażałaby ich potrzeby egzystencjalne, potrzeby nie nauczyciela języka polskiego, lecz jak najbardziej nauczycielki. Co nie znaczy, że nauczyciel oraz uczeń płci męskiej byli dyskryminowani, lecz że stracili uprawnienia Podmiotów Uniwersalnych.

Jedną z zagrożonych wartości i potencjalnych strat jest myślenie równościowe. Pod choinkę chciałabym dostać nadzieję, że bezpieczne będzie mówienie o nim w polskiej szkole. I tyle mojego ćwiczenia z optymizmu. Lecz nie, zmieniam zakończenie – nauczycielki dadzą radę, choć męstwo pochodzi od mężczyzn. ©

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]