Jerozolima jest czymś więcej niż miastem. Dla wielu była miejscem początku świata. Benjamin Disraeli, legendarny premier Wielkiej Brytanii i jeden z najwybitniejszych europejskich polityków 2. poł. XIX w. pisał prosto z mostu: „Widok Jerozolimy to historia świata i więcej; to jest historia nieba i ziemi”. To jej przedstawienie otwiera „Liber chronicarum” czyli kronikę świata Hartmanna Schedla, najwspanialej ilustrowany druk XV stulecia. Uznawana była za pierwsze ważne miasto w dziejach. Jednak nie zawsze tak było. Wszystkie wymiany jej istnienia opowiada wystawa „Drogi do Jerozolimy” w Muzeum Narodowym w Warszawie.
Jerozolima między Wschodem a Zachodem
„Wejdźmy do miasta; nic tu nie przerywa posępności i nie pociesza: błądzimy po niebrukowanych uliczkach, pnących się w górę lub zstępujących w dół, pośród tumanów kurzu albo wśród kamieni usuwających się spod nóg” – pisał François-René Chateaubriand w „Opisie podróży z Paryża do Jerozolimy”. I dodawał: „Płótna zawieszone między domami jeszcze powiększają ciemność tego labiryntu; sklepienia smrodliwych bazarów odbierają resztę światła temu nieszczęsnemu miastu”.
Francuski pisarz i polityk, którego twórczość znacząco wpłynęła na kulturę 1. poł. XIX w., wyruszył na Wschód w 1806 r. W tym czasie – to dziś nie do pojęcia – Jerozolima była w Europie niemalże zapomniana: „Wiek niedowiarstwa zatracił wspomnienie o kolebce naszej religii, a że nie było chrześcijańskich rycerzy, zdawało się więc, że już nie ma Palestyny”. Można nawet było sądzić, że oświecenie, rewolucja francuska i wojny napoleońskie dokonały zmian nieodwracalnych. I to jego książka, wydana w 1811 r., a potem kilkukrotnie wznawiana, przywróciła w Europie zainteresowanie Jerozolimą jako miastem ważnym dla religijnego doświadczenia, ale też dla kultury i historii.
Sama Jerozolima przez całe stulecia była niewielkim, prowincjonalnym miastem. Jak podkreśla Antoni Ziemba w katalogu towarzyszącym wystawie, leżała wtedy na obrzeżach imperiów i państw, „zawsze »pod« i »obok«, zagubione »pomiędzy« siedzibami prawdziwej władzy: Antiochią i Aleksandrią, Rzymem i Konstantynopolem, Bagdadem i Kairem, a w końcu Stambułem”.
Za czasów wyprawy Chateaubrianda liczyła sobie zaledwie 8 tys. mieszkańców. W 1870 r. zamieszkiwało ją 20 tys. osób, a pod koniec tamtego stulecia 45 tys. Tymczasem Tacyt szacował, że podczas pierwszej wojny żydowsko-rzymskiej populacja Jerozolimy wynosiła 600 tys. osób. Radykalną zmianę przyniosła dopiero wojna sześciodniowa w 1967 r. i zajęcie miasta przez Izrael. Od tego czasu zaczął się gwałtowny rozwój Jerozolimy. W 2020 r. zamieszkiwało ją ponad 950 tys. osób.

Była mitem, legendą, fantazmatem, ale też miejscem ostatecznego zbawiania. Nowym Jeruzalem z wizji Ezechiela czy Miastem Świętym z Apokalipsy św. Jana. Zstępującym z nieba od Boga. „Źródło jego światła podobne do kamienia drogocennego, jakby do jaspisu o przejrzystości kryształu” – opisywał miasto ze swej wizji ewangelista. „Miało ono mur wielki a wysoki, miało dwanaście bram, a na bramach – dwunastu aniołów i wypisane imiona, które są imionami dwunastu pokoleń synów Izraela”.
Jako realny byt, z mieszkańcami, zabudowaniami i topografią, była przedmiotem sporów, konfliktów i wojen o brzemiennych następstwach. Zniszczenie Jerozolimy przez Rzymian w 70 r. n.e. skazało Żydów na życie przez stulecia w diasporze. Wojny krzyżowe, których celem było uwolnienie Świętego Miasta z rąk niewiernych, pozostają nie tylko ważnym puntem w historii relacji między chrześcijaństwem a islamem, ale do dziś są przywoływane w aktualnych sporach politycznych, oraz wykorzystywane przez fanatyków z obu stron. Wreszcie status Jerozolimy po wojnie sześciodniowej ma fundamentalne znacznie w konflikcie palestyńsko-izraelskim, o którym także opowiadają twórcy „Dróg do Jerozolimy”.
Drogi do Jerozolimy
Wystawa w Muzeum Narodowym jest próbą opowiedzenia o tym nieustannym zderzaniu się miasta realnego i wyobrażonego, miasta symbolu i przestrzeni zamieszkałej przez konkretnych ludzi. Jerozolimy znanej z przekazów historycznych, opowiadanej w legendach i mitach oraz rzeczywistości tego miasta, która niekoniecznie była zbieżna z ich wyobrażeniami.
Twórcy „Dróg do Jerozolimy” zgromadzili na wystawie imponującą liczbę ponad 200 obiektów: od obrazów, grafik, rysunków, po fotografie, rękopisy, starodruki, pocztówki, relikwie i pamiątki przywożone z Jerozolimy.
Nie ma na niej wielu spektakularnych dzieł. Są natomiast obiekty bardzo rzadko pokazywane, często niepozorne, nawet na ogół lekceważone, ale to one pozwalają lepiej zrozumieć fenomen Jerozolimy, a może lepiej powiedzieć „Jerozolim”, używając nazwy miasta w liczbie mnogiej.
Wystawa dobrze pokazuje przede wszystkim znaczenie Jerozolimy dla trzech wielkich religii monoteistycznych: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu. Jest ono obecne w najważniejszych świętych księgach: Torze, Biblii chrześcijańskiej i w Koranie. To w Jerozolimie wzniesiono też budowle kluczowe dla wszystkich tych trzech religii. Świątynię zbudowaną przez króla Salomona (a potem odbudowaną), po której do dziś pozostał Mur Zachodni. Bazylikę Grobu Świętego ulokowaną w miejscu grobu i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Wreszcie wzniesioną przez muzułmanów w VII w. na Wzgórzu Świątynnym Kopułę na Skale, która upamiętnia wstąpienie Mahometa do Nieba.
To do tych miejsc przez wieki wiodły drogi pielgrzymów, podróżników i artystów. Wśród tych wędrowców znalazł się Mikołaj Krzysztof Radziwiłł „Sierotka”, który swoją podróż pokutną odbył od września 1582 do lipca 1584 r., a potem ją opisał. Jego „lerosolymitana peregrinatio...” stała się najpoczytniejszym utworem polskiego autora w nowożytnej Europie.

Syndrom jerozolimski
Przedstawiana w niezliczonych obrazach, rysunkach i grafikach, bardzo szybko została też dostrzeżona przez fotografów. Pierwsze zdjęcia Jerozolimy powstały w grudniu 1839 r., zaledwie kilka miesięcy po zaprezentowaniu w Paryżu nowego wynalazku, jakim była dagerotypia. Od tego czasu na niespotykaną dotąd skalę zaczęto utrwalać wizerunki miasta i jego mieszkańców – o tym fenomenie opowiada szerzej druga, mniejsza ekspozycja „Palestyna. Ziemia Święta w fotografii XIX i początku XX wieku”, także prezentowana w warszawskim Muzeum Narodowym.
Zdjęcia oraz powstające na ich podstawie pocztówki i inne wydawnictwa wykreowały do dziś obowiązujące wyobrażenia o Jerozolimie i jej mieszkańcach. Rozwój technik fotograficznych zbiegł się zresztą z powstaniem nowoczesnej turystyki pielgrzymkowej. Jerozolima jest dziś przede wszystkim miejscem kultu religijnego, Świętym Miastem ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Jedną z nich jest tzw. syndrom jerozolimski, czyli urojenie religijne pojawiające się u niektórych osób podróżujących do tego miasta: pielgrzymów, ale także turystów. Zaczynają identyfikować się z postaciami ze Starego lub Nowego Testamentu, działać w „imieniu Boga”.
Syndrom – opisany na początku lat 80. ubiegłego stulecia – dotyka chrześcijan i żydów, ale także wyznawców islamu. Jednak już wcześniej opisywano stany silnego przeżycia religijnego pod wpływem tego miasta. I to temu syndromowi jerozolimskiemu spróbowała przyjrzeć się przed kilku laty Katarzyna Kozyra. W Muzeum Narodowym przypominano jej film „Szukając Jezusa” (2012), w którym artystka stawia pytania o wiarę i sposób jej wyrażania, nie poprzez zatwierdzone instytucjonalnie rytuały, lecz poprzez indywidualne doświadczenie, czasami skrajne, budzące zdziwienie, a nawet sprzeciw.
Jerozolima w Polsce i w Warszawie
Jest wreszcie Jerozolima w rozmaity sposób w innych miejscach uobecniana. Przypomina o niej architektura synagog z aron ha-kodesz, z szafą ołtarzową przeznaczoną do przechowywania zwojów Tory, zawsze znajdującą się na ścianie skierowanej w stronę Jerozolimy. Osłoniętą ozdobnym parochetem, którego zawieszanie nawiązuje do tradycji kotary, która w Świątyni Jerozolimskiej zasłaniała Arkę Przymierza. Przypominają o niej też chrześcijańskie świątynie nawiązujące do centralnego kształtu bazyliki Grobu Świętego, budowane przez stulecia w całej Europie: od Konstantynopola, poprzez Rzym i Akwizgran po Kijów i Nowogród Wielki.
Jerozolima jest symbolicznie odtwarzana w miejscach związanych z męką Chrystusa, jak ufundowana w 1600 r. przez Mikołaja Zebrzydowskiego Kalwaria Zebrzydowska. Pierwsza i najsłynniejsza z polskich kalwarii, w której stworzono symboliczną Golgotę czy Górę Oliwną, a odległości między poszczególnymi kaplicami odtwarzają rzeczywistą topografię miasta. Wreszcie w każdej loży wolnomularskiej znajdowały się kolumny Jakin i Boaz, których pierwowzory były ustawione przed Świątynią Jerozolimską.
Na wystawie przypominano o jeszcze jednym związku z Jerozolimą – samego Muzeum Narodowego.
Jego gmach wzniesiono przecież przy alejach Jerozolimskich, których nazwa nawiązuje do założonej w 1775 roku osady handlowej Nowa Jerozolima, ważnego skupiska żydowskiego. Bardzo szybko została ona zlikwidowana, jednak pozostał po niej ślad w nazwie jednej z najważniejszych arterii stolicy.
Z kolei nieopodal muzeum, na dzisiejszym placu Trzech Krzyży, w XVIII w. miała swój początek droga pątnicza Kalwarii Ujazdowskiej. Wreszcie w bliskim sąsiedztwie muzeum w 2002 r. stanęły „Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich” Joanny Rajkowskiej. Sztuczna palma zainstalowana w samym centrum zaskakiwała. Budziła zdumienie, niedowierzanie.
„Pozdrowienia” miały, jak podkreślała artystka, przypominać o XVIII-wiecznej żydowskiej osadzie w Warszawie. Jednak szybko inni zaczęli przypisywać jej dziełu własne znaczenia. Robili to Zieloni, feministki, geje i lesbijki. Aktywiści, upominający się o pamięć o konflikcie palestyńsko-izraelskim i pielęgniarki walczące o swoje prawa pracownicze. Pod palmą protestowali też przeciwnicy łamania konstytucji za rządów Zjednoczonej Prawicy.
Palma Joanny Rajkowskiej wrosła w pejzaż stolicy. Stała się jednym z jej najbardziej rozpoznawalnych znaków. I zapewne nie raz jeszcze będzie wykorzystywana do mówienia o bieżących sprawach. Wystawa przypomina bowiem – i to jest jej największą wartością – że symboliczne miejsca, nawet tak uświęcone, jak Jerozolima, pozostają dla nas ważne tylko wtedy, gdy kolejne pokolenia intepretują je na swój sposób i nadają im nowe znaczenia.
Drogi do Jerozolimy, Muzeum Narodowe w Warszawie, wystawa czynna do 20 lipca br. Kuratorzy: Marcin Romeyko-Hurko, Aleksandra Sulikowska-Bełczowska
Palestyna. Ziemia Święta w fotografii XIX i początku XX wieku. Muzeum Narodowe w Warszawie, wystawa czynna do 3 sierpnia br. Kuratorka: Anna Masłowska
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















