Reklama

Dom Pomocy Społecznej to nie miejsce dla dzieci

Dom Pomocy Społecznej to nie miejsce dla dzieci

20.06.2022
Czyta się kilka minut
Rząd i duża część samorządów nie robią prawie nic, by zwiększyć liczbę rodzin zastępczych oraz by realnie wesprzeć rodziców dzieci z niepełnosprawnościami.
DPS w Jordanowie prowadzony przez siostry prezentki / Mateusz Kotowicz/REPORTER
M

Musimy w stu procentach stać zawsze po stronie słabszych, po stronie ofiar – powiedział Mateusz Morawiecki po ujawnieniu przez Wirtualną Polskę horroru w Domu Pomocy Społecznej z Jordanowa, gdzie zakonnice miały się znęcać nad niepełnosprawnymi mieszkańcami – także dziećmi. Słowa premiera były jedynie słuszną reakcją na wypowiedź małopolskiej kurator oświaty Barbary Nowak, która zmarnowała kolejną szansę, by pozostawić swoje twitterowe konto w trybie uśpienia – wezwała, by nie ferować wyroków, gdyż mieszkańcy jordanowskiego Domu „w szkole nie wykazywali lęku czy negatywnych emocji”. Ale wypowiedź szefa rządu może też być myląca: gdyby państwo polskie zawsze i „w stu procentach” dbało o słabszych, dzieci nie byłoby nie tylko w jordanowskim DPS-ie, ale w żadnym.


Zobacz także: KS. JACEK PRUSAK: W pracy psychoterapeutycznej spotykam się z depresją u sióstr, które w takich ośrodkach pracują. Nie radząc sobie ze strukturą władzy i własną frustracją przerzucają ją na podopiecznych >>>>


Bo DPS to nie jest miejsce dla dziecka. Nawet gdyby pracował tam anielski personel, nie da dzieciom tego, czego każde z nich potrzebuje do normalnego życia – trwałych więzi. Musi o tym zresztą wiedzieć sam premier, skoro jego rząd 7 czerwca przyjął „Strategię rozwoju usług społecznych”, która za główny cel uznaje odchodzenie – w odniesieniu do dzieci, ale także osób z niepełnosprawnościami czy seniorów – od sprzyjającej patologiom opieki instytucjonalnej na rzecz tej świadczonej w środowisku rodzinnym. Kolejny dokument oczywiście niczego nie załatwi: podobne powstają od lat, a nadal tysiące dzieci są w domach dziecka, zakładach opiekuńczo-leczniczych czy DPS-ach. I tak będzie nadal, bo rząd i duża część samorządów nie robią prawie nic, by zwiększyć liczbę rodzin zastępczych (to lepsza wersja opieki dla sierot społecznych) oraz by realnie wesprzeć rodziców dzieci z niepełnosprawnościami (to jedyny sposób, by rodzice nie musieli – jak jedna z matek w Jordanowie – oddawać dziecka do DPS-u).


Zobacz także: ŁAD ZASTĘPCZY. ILE MOGĄ STRACIĆ ZAWODOWI RODZICE ZASTĘPCZY >>>>


Bardzo potrzebne (prowadzone też w tym numerze „TP” przez ks. Jacka Prusaka) rozważania o tym, jak rodzi się zło, i czy wśród ważnych czynni-ków jego powstawania jest specyfika działania zakonów, nie powinny prowadzić do wniosku, że z jednej strony jest patologia taka jak w Jordanowie, a z drugiej „dobre DPS-y dla dzieci”. Takie w ogóle nie istnieją.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...
Ukazał się pierwotnie pod tytułem: „DPS to nie miejsce dla dzieci”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]