Dlaczego rejestr ciąż miałby pomóc?

Nic dziwnego, że „rejestr ciąż” budzi w kobietach lęk. Obecna władza straciła u wielu z nich zaufanie. Co prawda „rejestr” mógłby odegrać rolę pozytywną, ale nie w rzeczywistości, w której się znaleźliśmy.
Czyta się kilka minut
Marsz dla izy „Ani jednej więcej”, Warszawa, 6 litopada 2021 r. / FOT. Marzena Wystrach/REPORTER /
Marsz dla izy „Ani jednej więcej”, Warszawa, 6 litopada 2021 r. / FOT. Marzena Wystrach/REPORTER /

Nikt precyzyjnie nie wyłożył, jakie dokładnie informacje będą zbierane (czy nie okażą się np. sprzeczne z RODO) i czemu posłużą, zwłaszcza że w Sejmie leży projekt całkowitego zakazu aborcji. Minister Adam Niedzielski uspokaja: „rejestr” to nic innego jak przeniesienie danych z dokumentacji papierowej do systemu cyfrowego. W wielu sytuacjach informacje w nim odnotowane (grupa krwi pacjentki, przebyte choroby, przyjmowane leki) mogą być cenne. Na przykład: do szpitala trafia nieprzytomna pacjentka w ciąży. Kobietom spodziewającym się dziecka nie wolno podawać niektórych leków i wykonywać u nich niektórych procedur. Na podstawie rejestru lekarze mogliby się dowiedzieć o liczbie ciężarnych cierpiących na raka, posiadających rzadką grupę krwi, będących w ciąży mnogiej i zagrożonych porodem przedwczesnym. Te pacjentki należy otoczyć dodatkową opieką. Hospitalizować w specjalistycznych ośrodkach.

Trudno sobie jednak wyobrazić, że w obecnej sytuacji ochrony zdrowia „rejestr” spełni swoje zadania. Dlaczego miałby funkcjonować i być wsparciem dla lekarzy i kobiet, jeśli żaden inny program w NFZ nie działa? Jakże często fikcją okazuje się „szybka terapia onkologiczna”, nie działa też ustawa „Za życiem”, gwarantująca dzieciom z niepełnosprawnościami dostęp do specjalistów. Problemy ciężarnych są w środowisku medycznym dobrze rozpoznane i to je należy rozwiązać w pierwszej kolejności. Mowa o: zwiększeniu miejsc w szpitalach o trzecim stopniu referencyjności, stworzeniu specjalistycznych ośrodków neonatologicznych (co władza PiS obiecywała), wyposażeniu gabinetów i kształceniu lekarzy, także za granicą, gdzie zdobywa się certyfikaty niezbędne do niektórych badań. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2021