Wiele lat temu, podczas mojej jedynej wizyty w Jerozolimie, w ramach akademickiego kursu z archeologii Ziemi Świętej, nie wszedłem do grobu Jezusa, wyznając w ten sposób moją osobistą wiarę w słowa anioła, że „nie ma Go tu” (Mt 28, 6). Uznałem, w perspektywie wiary, że grób Jezusa jest jedynym miejscem we wszechświecie, w którym rzeczywiście Go nie znajdę. Nie widziałem zatem potrzeby, by tam wchodzić. Dziwiło mnie od dawna, że chrześcijanie pielgrzymują do miejsca nieobecności swojego Zbawiciela. Ale z drugiej strony, to właśnie nieprzerwany od czasów starożytnych łańcuch pielgrzymów potwierdza lokalizację grobu, co miało dla mnie znaczenie w studiach nad tekstami Ewangelii. Archeologia rzuciła zresztą nowe światło na historyczną wiarygodność ewangelicznych narracji. Po odkryciu starożytnego przebiegu murów Jerozolimy okazało się, że grób, który dziś znajduje się w ich obrębie, w rzeczywistości był poza murami starego miasta. Tak jak mówią pisma.
To odkrycie ważne jest także z innego powodu. Gdyby grób Jezusa znajdował się wewnątrz miasta, ruch pielgrzymkowy mógłby zostać przerwany z powodu zakazu wstępu do Jerozolimy, jaki Rzymianie wydali Żydom po powstaniu Bar Kochby w 135 roku. Skoro był poza murami, pielgrzymi mogli nieustannie go odwiedzać, podtrzymując międzypokoleniową pamięć o jego lokalizacji. Inaczej stało się z wieczernikiem, nie tylko dlatego, że został zburzony. Także dlatego, że znajdował się wewnątrz murów i z powodu zakazu wstępu do miasta jego lokalizacja zatarła się w zbiorowej pamięci.
Czy Jezus naprawdę zmartwychwstał, skoro w Ewangeliach nie zgadzają się fakty
Uwiarygodnianie tekstów biblijnych przez archeologię stało się potrzebne dopiero po Oświeceniu, gdy ludzie zaczęli inaczej podchodzić do historii. Współcześni czytelnicy Ewangelii nie radzą sobie z faktem, że narracje paschalne różnią się między sobą. Pojawia się wątpliwość – skoro nie zgadzają się fakty, to czy zmartwychwstanie Jezusa miało miejsce? Mamy poważne zamieszanie w tekstach dotyczące tego, kto był obecny przy grobie w pierwszym dniu po szabacie i co się tam tak naprawdę wydarzyło.

Głośnym przykładem takiego zamieszania jest zakończenie najstarszej z Ewangelii, według Marka. W ostatnim czasie do szerszej grupy wiernych dotarła informacja, że w oryginale tekst tej Ewangelii kończy się na ucieczce i milczeniu kobiet: „wyszły i uciekły od grobu; ogarnęło je bowiem zdumienie i przestrach. Nikomu też nic nie oznajmiły, bo się bały” (Mk 16, 8). Pozostałe wersety, które możemy znaleźć we współczesnych przekładach Ewangelii Marka, są późniejszym dodatkiem.
Dlaczego kobiety uciekły od pustego grobu w zdumieniu i strachu
Powodem ucieczki kobiet z grobu jest „zdumienie i przestrach”, za którymi kryją się greckie słowa: tromos kai ekstasis. Pierwsze mówi o przerażeniu i trwodze. Drugie – o zdumieniu i oszołomieniu, a może nawet ekstatycznym uniesieniu, jak chciałaby tradycja mistyczna. Słowo ekstasis składa się z przedrostka ek (na zewnątrz) i stasis (stan, pozycja), tak jakby ucieczka od grobu była dla kobiet zarówno wyjściem na zewnątrz, w sposób fizyczny, jak i zmianą stanu, pozycji wewnętrznej, wskazującą na jakieś wewnętrzne poruszenie duchowe – niemal mistyczne – w związku z zobaczeniem pustego grobu. A jako że kobiety nikomu nic nie powiedziały, mamy pole do szerokich interpretacji, a przynajmniej postawieniu kilku pytań, co mogło być powodem ich tromos i ekstasis.
Czy sam fakt, że Jezus powstał z martwych – wrócił ze świata zmarłych? Mogło tak być, ale takie historie kobiety już znały, z czasu, gdy Jezus przywracał do życia syna wdowy z Nain (Łk 7, 11-17) czy wyprowadzał z grobu Łazarza (J 11, 1-44). Mogły mieć też w pamięci starsze opowiadanie o ożywieniu syna wdowy z Sarepty Sydońskiej przez Eliasza (1 Krl 17, 17-24).
Czy zachwycił je fakt, że Jezus żyje i będzie mógł jako ocalony mieszkać razem z Bogiem? Czytamy w księdze Rodzaju, że Bóg „porwał” do siebie Enocha (Rdz 5, 24), podobnie jak z Eliasza (2 Krl 2, 1-18). Jezus nie byłby zatem pierwszym człowiekiem, który przebywa w swoim ciele w obecności Boga w niebie.
Jakie jest najstarsze świadectwo o zmartwychwstaniu Jezusa
Być może odpowiedzi na to pytanie o tromos i ekstasis należy szukać nie w tekstach Ewangelii, a w listach Pawła z Tarsu, które powstały znacznie wcześniej. Logika podpowiada, by sięgnąć do najstarszego z nich, Pierwszego do Tesaloniczan, gdzie już w dziesiątym wersecie czytamy o oczekiwaniu ponownego przyjścia Jezusa, którego Bóg „wzbudził z martwych” (1 Tes 1, 10). A pod koniec listu Paweł zapewnia: „Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim”.
Prawdą jest, że to najstarszy tekst, jaki się zachował. Ale wiele wskazuje, że to właśnie w późniejszym Pierwszym Liście do Koryntian Apostoł zawarł jeszcze starsze chrześcijańskie wyznanie wiary w zmartwychwstanie Jezusa, w słowach: „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem: że Chrystus umarł – zgodnie z Pismem – za nasze grzechy, że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia, zgodnie z Pismem: i że ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu, później zjawił się więcej niż pięciuset braciom równocześnie; większość z nich żyje dotąd, niektórzy zaś pomarli. Potem ukazał się Jakubowi, później wszystkim apostołom. W końcu, już po wszystkich, ukazał się także i mnie jako poronionemu płodowi” (1 Kor 15, 3-8).
Pisząc, że Chrystus umarł „zgodnie z Pismem”, Paweł nie mógł się odnosić do tekstów Ewangelii, skoro tych wtedy jeszcze nie było. Miał więc na myśli teksty napisane przed Jezusem, które dziś nazywamy Starym Testamentem. (Na marginesie, warto zauważyć zaskakującą nieobecność kobiet w przekazie Pawłowym, w porównaniu do późniejszych narracji ewangelicznych).
Uczniowie głosili Ewangelię w przekonaniu, że „nie mają już czasu”
Wróćmy jednak do Listu do Tesaloniczan, ponieważ w nim możemy znaleźć wskazówkę, dlaczego jest tyle zamieszania wokół zmartwychwstania Jezusa. Jednym z wielu powodów, dla których Paweł pisze list do Tesaloniczan, jest potrzeba odpowiedzi na kryzys myślenia o eschatologii, czyli czasach ostatecznych. Z cytowanych słów Listu wynika, że wspólnota w Tesalonikach zaczęła martwić się o tych, którzy umarli, nie doczekawszy ponownego przyjścia Jezusa. Paweł ich zapewnia, że i oni zmartwychwstaną, tak jak Chrystus. Tematy zmartwychwstania Jezusa i eschatologii są ze sobą ściśle związane.
Bo kluczowy dla tej refleksji nie jest sam fakt, że Jezus zmartwychwstał, ale to, że wraz z Jego zmartwychwstaniem rozpoczęły się czasy ostateczne. Wiele wskazuje, że właśnie to najbardziej zaskoczyło uczennice i uczniów Jezusa.
Cała późniejsza dynamika wędrowania i głoszenia Ewangelii o zmartwychwstaniu daleko poza Galileę odbywa się właśnie w przekonaniu, że „nie mamy już czasu”. Nie ma czasu wprowadzać nikogo w zawiłości prawa – więc Paweł rezygnuje z obrzezania. Czytamy o masowych chrztach, bo „nie ma już czasu”, a przecież chrzest włącza we wspólnotę, którą omija sąd ostateczny (Dz 2, 41). W atmosferze „ostatnich dni”, jakie zostały, nikt nie brał się za pisanie o życiu Jezusa – teksty te zaczną powstawać, gdy wspólnota wejdzie w okres poważnego kryzysu załamania się oczekiwań na szybkie, powtórne przyjście Jezusa. Nie dziwi zatem, że w najstarszym zachowanym tekście z czasu „po Jezusie” – wspomnianym Pierwszym Liście do Tesaloniczan – sprawa eschatologii jest jednym z pierwszych wyzwań. Głosząc Chrystusa zmartwychwstałego, pierwsi chrześcijanie chcieli powiedzieć: czas się kończy, to czas decyzji, bo za chwilę wróci Chrystus, maranatha!
Dlaczego od razu nie napisano Ewangelii
Jednak Chrystus nie wracał. Czekanie na ponowne Jego przyjście odsunęło w czasie pisanie tekstów – nikt nawet nie myślał, że jeszcze jakieś będą potrzebne, przecież mieli być ostatnim pokoleniem. Kiedy jednak nadeszło kolejne, palącym stało się zachowanie głoszonego przekazu. Zaczęto więc pisać, ale dostęp do świadków był już utrudniony, wielu z nich nie żyło, przekaz szedł więc z „drugiej” i „trzeciej” ręki. Nie wszyscy zapamiętali wydarzenia podobnie, zatem narracje o zmartwychwstaniu obrastają w nowe elementy. Ze wspólnych został pusty grób, odsunięty kamień, wspomnienie dnia po szabacie czy też ogólny przekaz, że kobiety były pierwszymi świadkiniami zmartwychwstania. Zamieszanie w biblijnych tekstach jest efektem tamtej atmosfery „braku czasu” na rzetelne zebranie przekazu. Ale jest przecież jeszcze pusty grób. Można pojechać i zobaczyć.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.





















