Czyż nie bywa tak, że oskarżamy Boga o to, czym sami grzeszymy?

Rozczarowanie życiem często bierze się z nieumiejętności cieszenia się szczęściem.
Czyta się kilka minut
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara
O. Wacław Oszajca SJ // Fot. Grażyna Makara

Czwartą niedzielę Wielkiego Postu nazywamy niedzielą radości, choć wokół pełno ludzi głodnych, wypędzonych, schorowanych, torturowanych, gwałconych, mordowanych... Z czego tu się cieszyć? Można sobie i innym wmawiać, że skoro nie możemy temu zaradzić, to po co się tym przejmować. Na szczęście wciąż jeszcze istnieją media, które burzą to prowadzące do znieczulicy dobre samopoczucie, a z rzeczywistością w ciuciubabkę lepiej się nie bawić. Jeśli dotychczasowy tzw. komfort życia zaczyna się sypać, to dobrze, gdyż to znaczy, że odezwała się w człowieku jego prawdziwa natura – owo biblijne podobieństwo do Boga, czyli to, co w nas najpiękniejsze. Chcąc się o tym przekonać, wystarczy przeczytać i przemyśleć Jezusowe opowiadanie o ojcu dwóch synów.

Wbrew tradycji w tej przypowieści, podobnie jak w opowiadaniu o Adamie i Ewie, chodzi przede wszystkim o Boga, o to, jak On reaguje na niecne postępowanie jego dzieci. W przypowieści o dobrym ojcu, jak się tę przypowieść od jakiegoś czasu nazywa, młodszy syn co prawda przehulał spory majątek, ale jego starszy brat zmarnotrawił coś nieskończenie cenniejszego. Przez całe życie marnotrawił miłość. Czcił ojca i matkę, ale sercem był daleko od nich. „Złym okiem” patrzył na ojca i nie pozwalał mu być dobrym. Natomiast młodszy, poszedłszy po rozum do głowy, wraca do ojca i najprościej jak umie mówi: „Ojcze, zgrzeszyłem względem Boga oraz względem ciebie. Nie jestem już godny nazywać się twoim synem. Przyjmij mnie jako jednego z twoich najemników”. Temu starszemu synowi warto się przyjrzeć, czy przypadkiem kogoś nam nie przypomina? Jego rozczarowanie życiem wzięło się z nieumiejętności cieszenia się szczęściem.

Czyż nie bywa tak, że oskarżamy Boga o to, czym sami grzeszymy? Nie pamiętając, że „wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie”, nie dopuszczamy Boga do głosu i zagłuszamy go modlitewną paplaniną. Zamiast informować Boga, zacznijmy dowiadywać się, czego On potrzebuje od nas, o co Bóg modli się do nas i gdzie pragnie nas posłać, żeby przez nas odpowiedzieć swoim dzieciom. Przecież jesteśmy ciałem, krwią i słowem Jego Syna, Jezusa Chrystusa, jesteśmy Bożym Ciałem. Dlatego na modlitwie nam i Bogu trzeba mniej gadania, a więcej słuchania, czytania, myślenia i działania. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Modlitwa Boga