Czym nas zadziwią igrzyska olimpijskie? Co sądzą o nich Francuzi? Autor „Tygodnika” przespacerował się po Paryżu

Za sprawą efektownej ceremonii jej otwarcia, którą na brzegach Sekwany ma oglądać na żywo kilkaset tysięcy widzów, olimpiada w Paryżu ma być nie tylko świętem sportu, lecz także sztuki. A dla Francuzów również oddechem po miesiącu politycznej walki w błocie.
z Paryża
Czyta się kilka minut
Mer Paryża Anne Hidalgo przed kąpielą w Sekwanie na dowód, że rzeka w stolicy Francji jest czysta i można na niej bezpiecznie organizować zawody w sportach wodnych podczas igrzysk olimpijskich, Paryż, 17 lipca 2024 r. // Fot. Telmo Pinto / Zuma Press / Forum
Mer Paryża Anne Hidalgo przed kąpielą w Sekwanie na dowód, że rzeka w stolicy Francji jest czysta i można na niej bezpiecznie organizować zawody w sportach wodnych podczas igrzysk olimpijskich, Paryż, 17 lipca 2024 r. // Fot. Telmo Pinto / Zuma Press / Forum

„Brawo, Léon! Brawo, Léon!” – szpaler widzów zgromadzony po obu stronach ulicy, w pobliżu stacji metra Bir-Hakeim i tuż obok wieży Eiffla, dopinguje drobną postać.

Starszy mężczyzna z siwymi włosami odkłada swoją laseczkę i chwyta oburącz pochodnię olimpijską. Przechodzi z nią około stu metrów – aż do miejsca upamiętniającego tzw. obławę Vél d’Hiv z lipca 1942 r., czyli największe we Francji masowe aresztowania Żydów, przeprowadzone przez kolaborującą z Niemcami policję francuską.

To była jedna z najbardziej przejmujących scen na trasie ognia olimpijskiego, który w połowie lipca – po przemierzeniu całej Francji – dotarł do Paryża. A ów członek sztafety niosącej płomień olimpijski nazywa się Léon Lewkowicz i ma 94 lata. Dziś jest Francuzem, ale urodził się w Łodzi.

Z powodu wątłej kiedyś sylwetki Niemcy skazali go na śmierć w komorze gazowej w obozie Auschwitz-Birkenau. Cudem ocalony, miał – jak relacjonuje dziennik „Le Parisien” – przyrzec sobie: „Jeśli przeżyję obóz, to nikt już nie będzie mną pomiatał”.

Gdy wyszedł z Auschwitz, ważył mniej niż 40 kg. Po przyjeździe do Francji Léon zaczął intensywnie trenować podnoszenie ciężarów. Do tego stopnia, że – jak pisze „Le Parisien” – w 1955 r. został mistrzem kraju w tej dyscyplinie. Jednocześnie pracował jako specjalista od oprawiania drogich kamieni. Z tego tytułu odznaczono go nawet dyplomem Najlepszego Robotnika Francji.

Przedsmak emocji

Historia Lewkowicza przypomina o sensie sportu: pokonywaniu własnych ograniczeń. A sam rytuał wędrówki ognia olimpijskiego – o łączeniu się wokół sportowej rywalizacji ludzi o najróżniejszych przekonaniach i drogach życiowych.

15 lipca płomień olimpijski przemierzył całą stolicę Francji – niesiony w sumie przez sztafetę 340 osób – nie omijając szczytu wieży Eiffla, na który turyści nie mają wstępu. Wielki znicz przed paryskim ratuszem rozpalił były znany tenisista i piosenkarz Yannick Noah.

Dzień wcześniej, z okazji święta narodowego 14 lipca, pod tą słynną „Żelazną Damą” odbył się coroczny spektakularny pokaz fajerwerków. Tym razem szczególnie imponujący – zużyto w nim ponad tysiąc dronów pirotechnicznych – z motywami nawiązującymi do nadchodzących igrzysk.

Rozmach tych iluminacji ma być przedsmakiem show, który czeka Francję i świat w piątek 26 lipca. Ceremonia otwarcia olimpiady zapowiadana jest jako najbardziej widowiskowa w historii. Po raz pierwszy uroczystość ma się odbyć poza stadionem – w paradzie dwustu statków na Sekwanie, od mostu Austerlitz po wieżę Eiffla wezmą udział delegacje wszystkich krajów. Kulminacją rzecznej defilady będzie spektakl na Trocadero, naprzeciw wieży Eiffla.

Wzdłuż całej Sekwany zainstalowano w ostatnich dniach rzędy trybun – ceremonię będzie oglądać z nich na żywo ok. 320 tys. widzów.

Sztafeta z olimpijskim ogniem prebiega przez najbardziej znane miejsca w Paryżu. Na zdjęciu: przed kabaretem Moulin Rouge, 15 lipca 2024 r. // Fot. Stephanie Lecocq / Reuters / Forum

Historia Francji w obrazach

Szczegóły rzecznej parady i spektaklu na Trocadero są trzymane w ścisłej tajemnicy. Według telewizji TF1 dokładny przebieg całej ceremonii zna nie więcej niż dziesięć osób.

Mimo obaw związanych z zagrożeniem terrorystycznym władze są przekonane, że nie będzie konieczny „plan B”. Od tygodni na Sekwanie odbywają się testy techniczne przed rzeczną paradą, a próbę generalną przed „godziną zero” przewidziano na 24 lipca.

Jak ujawnił dziennik „Le Monde”, nad częścią artystyczną czuwa reżyser teatralny i operowy Thomas Jolly oraz nadzorująca taneczny show choreografka Maud Le Pladec. W  sumie w spektaklu mają wziąć udział trzy tysiące tancerzy i akrobatów z Francji i zagranicy. Próby do widowiska odbywają się od wielu miesięcy w jednej z hal w Saint-Denis pod Paryżem.

Organizatorzy informują, że gigantyczny spektakl ma opowiadać historię Francji jako kraju diversité, czyli różnorodności kulturowej i etnicznej. Jeden z „obrazów” widowiska ma być hołdem dla katedry Notre-Dame, która po pożarze pięć lat temu ma ponownie przyjąć wiernych i turystów w grudniu tego roku.

Baza wojskowa pod Paryżem

Podczas igrzysk olimpijskich (potrwają one do 8 sierpnia) i następnie paraolimpijskich (28 sierpnia – 8 września) stolica Francji spodziewa się ok. 15 mln kibiców. Z powodu zagrożenia atakiem terrorystycznym władze przewidziały wyjątkowe środki bezpieczeństwa.

Uczestników ceremonii otwarcia w Paryżu ma więc chronić co najmniej 45 tys. policjantów, żandarmów i żołnierzy, w tym komandosi z elitarnych jednostek terrorystycznych, a także dziesięć statków i cztery helikoptery ze snajperami na pokładach.

Jak pisze dziennik „Le Figaro”, na czas olimpiady i paraolimpiady na wschodnich peryferiach stolicy – w okolicach lasku Vincennes – otwarto prowizoryczną bazę wojskową. Może pomieścić i wyżywić jednorazowo ok. 4 tys. żołnierzy ściągniętych z całej Francji, którzy będą patrolować Paryż w trakcie imprezy.

Przez kilka godzin ceremonii otwarcia Paryż zamknie przestrzeń powietrzną w promieniu 150 km, co oznacza, że w tym czasie żadne samoloty nie będą mogły ani startować z paryskich lotnisk, ani lądować na nich.

W trakcie igrzysk po raz pierwszy we Francji będą testowane na szeroką skalę (na ulicach, dworcach, środkach komunikacji itd.) kamery wykorzystujące sztuczną inteligencję – choć bez automatycznej funkcji identyfikowania twarzy. To eksperyment, który wywołuje protesty ze strony licznych francuskich i międzynarodowych organizacji obawiających się nadużywania tych kamer do inwigilacji obywateli.

Przez cały tydzień przed otwarciem igrzysk, od 18 do 26 lipca, paryżanie i turyści muszą się liczyć z utrudnieniami komunikacyjnymi. Z powodu zabezpieczenia ceremonii niemal całe paryskie wybrzeże Sekwany zamknięto dla pieszych i samochodów – do tej strefy mogą wejść tylko mieszkańcy i osoby wyposażone w cyfrową przepustkę z kodem QR.

Bukiniści się obronili

Strefa bezpieczeństwa objęła także paryskich bukinistów, czyli księgarzy pod chmurką. Setki ich zielonych skrzyń z księgozbiorami, zamontowane na wybrzeżu Sekwany, są od lat jednym z symboli stolicy Francji.

Początkowo paryskie władze, powołując się na względy bezpieczeństwa, nakazały demontaż skrzyń bukinistów na czas igrzysk. W końcu jednak uległy wobec protestów stowarzyszenia tych szczególnych księgarzy (ich postulaty wsparł prezydent Emmanuel Macron). Bukiniści więc pozostaną, choć wielu z nich obawia się, że z powodu wprowadzenia strefy zarezerwowanej dla osób z przepustkami stracą w tym czasie klientów.

Jean-Michel, emerytowany lekarz internista i miłośnik książek, ma od roku swój kramik z książkami blisko ratusza, nieopodal mostu Ludwika Filipa. Mówi, że kocha swoje nowe zajęcie, bo pozwala mu dzielić się swoją pasją z innymi. Często rozmawia z przechodniami, doradza im lektury. – Jako bukiniści tworzymy małą wspólnotę, a walka o zachowanie naszych skrzyń jeszcze nas zmobilizowała – mówi Jean-Michel „Tygodnikowi”.

Bukinista aż czterokrotnie musiał starać się o uzyskanie cyfrowej przepustki na czas igrzysk, bo, jak mówi, strona internetowa źle działała. Będzie pracować do ceremonii otwarcia, ale zaraz potem wyjedzie z Paryża na wakacje. Wielu jego kolegów po fachu będzie w tym czasie nadal handlować.

Jean-Michel nie interesuje się igrzyskami, według niego kręcą się one dziś za bardzo wokół pieniędzy i sponsorów. – W obecnym świecie nie szanuje się pokojowej idei olimpijskiej, która miała łączyć wszystkie narody. Także w czasie igrzysk ludzie zabijają się w różnych zakątkach świata. Trudno mi to zaakceptować – ubolewa. Sam nie lubi oglądać zawodów. – Wolę sam przebiec sto metrów w 10 minut, niż żeby ktoś inny przebiegł za mnie ten dystans w 10 sekund – tłumaczy, cytując satyryka François Cavannę.

Igrzyska nie dla bezdomnych

We Francji nie brak także innych, którzy – z rozmaitych powodów – krytykują organizację igrzysk. Do tej grupy należy koalicja organizacji występująca pod wspólną nazwą „Rewers Medalu”. Do inicjatywy należy łącznie około stu podmiotów. W tym także duże stowarzyszenia, które zajmują się opieką na osobami bezdomnymi i imigrantami – jak Lekarze Świata, francuski Caritas, Emmaüs France.

Ludzie z „Rewersu Medalu” alarmują od miesięcy, że igrzyska są dla władz okazją do „socjalnych czystek” w mieście, czyli usunięcia z ulic miasta osób społecznie wykluczonych. O tych akcjach donoszą szeroko media – od lewicowych po prawicowe – oraz miejscy radni, w tym David Belliard, wicemer Paryża z ramienia Zielonych.

Według wspomnianych organizacji w ciągu roku przed olimpiadą wywieziono z Paryża ponad 12 tys. osób żyjących na co dzień na ulicy, kierując ich do mniejszych miast poza regionem stołecznym. Stowarzyszenia twierdzą, że organizowano te transporty przymusowo, pod nadzorem policji, i że na ogół nie zapewniano bezdomnym dachu nad głową na prowincji.

I tak, w swoim raporcie z 3 czerwca „Rewers Medalu” oskarżył władze państwa o – tu cytat za dziennikiem „L’Humanité” – „nękanie, wydalanie i inwigilowanie ludności uznanej przez decydentów za niepożądaną z miejsc, w których odbędą się igrzyska olimpijskie”. Pod tym względem Paryż miał pójść w ślady innych stolic, np. Pekinu czy Rio de Janeiro, które przed igrzyskami też masowo „oczyszczały” ulice z bezdomnych.

Nie negując, że takie akcje miały miejsce, władze bronią się, że nie miały one nic wspólnego z igrzyskami. Nie przekonuje to krytyków. Natomiast dla jednych i drugich jest chyba jasne, że nie ma tu mowy o rozwiązaniu problemu bezdomności w Paryżu. I że zaraz po igrzyskach wiele osób bez dachu nad głową wróci z prowincji do stolicy.

Sekwana już do kąpieli

Wśród pozytywnych wiadomości z ostatnich dni wybija się jedna: wbrew wcześniejszym obawom Sekwana nadaje się już do kąpieli. Przynajmniej tak zapewniają wszem wobec rząd i władze miasta. Zatem będą mogły odbyć się w jej wodach zaplanowane zawody olimpijskie – tzw. maraton pływacki (10 km) oraz część triathlonu i paratriathlonu.

Aby przekonać wszystkich sceptyków, w ostatnich dniach w wodach Sekwany zanurzyli się Amélie Oudéa-Castéra (ministra sportu i igrzysk, odpowiedzialna w rządzie za imprezę, sama była tenisistka) oraz pani mer Paryża Anne Hidalgo wraz z przewodniczącym komitetu organizacyjnego Tonym Estanguetem.

Natomiast wbrew swoim zapowiedziom (w każdym razie – do momentu ukończenia tego tekstu), w rzece nie pluskał się dotąd prezydent Macron. W końcu lutego, dopytywany przez media, obiecał on, iż „niedługo wykąpie się w Sekwanie” (choć nie podał daty).

Na oczyszczanie rzeki wydano w ostatnich latach 1,4 mld euro. Jednak jeszcze na początku kwietnia wyniki testów wskazały, że w Sekwanie  występują w dużym stężeniu bakterie pałeczki okrężnicy (Escherichia coli), pochodzenia fekalnego.

Władze miejskie mają nadzieję, że w przyszłym roku nad rzeką otwarte zostaną trzy miejskie plaże. W takim wypadku można będzie mówić o epokowej zmianie, bo ostatni raz w Paryżu wolno się było kąpać w Sekwanie sto lat temu.

Rządu i igrzysk!

Igrzyska już za chwilę, a wyborcy wciąż wypatrują niecierpliwie nowego rządu. Parafrazując starożytną maksymę „chleba i igrzysk!”, Francuzi mogliby zawołać: „rządu i igrzysk!”. Ale chyba większość z nich marzy już tylko o wakacjach po ostatnich tygodniach bardzo ostrej walki wyborczej.

Wszystko wskazuje na to, że podczas olimpiady u sterów władzy pozostanie rząd Gabriela Attala. Co prawda prezydent Macron w końcu przyjął 17 lipca jego dymisję, ale wciąż nie wiadomo, kto go zastąpi. Według prawa zdymisjonowany rząd może kierować tylko sprawami bieżącymi, ale nie wolno mu podejmować nowych projektów.

Tymczasem od wyborów parlamentarnych, których druga tura miała miejsce 7 lipca, zwycięska – choć niemająca większości – koalicja partii lewicowych prowadzi negocjacje w sprawie znalezienia kandydata lub kandydatki na premiera. Jak do tej pory bez skutku. Co więcej, jak donoszą media, z powodu konfliktu między dwiema głównymi partiami tworzącymi Nowy Front Ludowy – skrajnie lewicową Francją Nieujarzmioną LFI oraz umiarkowanie lewicową Partią Socjalistyczną – ten naprędce stworzony sojusz jest na krawędzi rozpadu.

Czy ceremonia otwarcia i wyczyny sportowców pozwolą nam zapomnieć choć na chwilę o codzienności?

W każdym razie, 26 lipca na trybunie honorowej, obok wielu VIP-ów, ma zasiąść także, na specjalne zaproszenie prezydenta, Léon Lewkowicz. Jego obecność przywraca sens organizowania igrzysk – mimo ich całej komercyjnej otoczki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Na okładce: Chrystus Pantokrator zXIX w., autor nieznany, galeria miejska wJaninie, Grecja // Historic Images / Alamy Stock Photo

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Czym nas zadziwią igrzyska