To jedno z największych wyzwań igrzysk olimpijskich w Paryżu: organizacja części zawodów pływackich (akwen otwarty) w wodach Sekwany. W pobliżu mostu Aleksandra III ma się odbyć maraton pływacki na 10 km oraz część triathlonu i paratriathlonu.
Jeszcze miesiąc przed paryską olimpiadą stało to pod znakiem zapytania, ponieważ rzeka, na swoim paryskim odcinku, była zbyt zanieczyszczona. Testy, przeprowadzone wiosną tego roku, wykazały np. nadmierne stężenie w rzece bakterii fekalnych.
Nieco ponad tydzień przed otwarciem igrzysk olimpijskich organizatorzy zapewnili, że zawody się odbędą tam, gdzie je zaplanowano. Przy tej okazji mer Paryża Anne Hidalgo (której towarzyszył szef komitetu organizacyjnego Tony Estanguet i wielu innych pływaków) wykąpała się w Sekwanie w obecności licznych widzów i telewizyjnych kamer. „Korzystajcie z przyjemności pluskania się w Sekwanie” – zachęcała mieszkańców. Prezydent Emmanuel Macron, który wcześniej także zapowiadał chęć zanurzenia się w stołecznej rzece, dotychczas nie spełnił swojej obietnicy.
Wygląda na to, że francuskie władze zbyt szybko odtrąbiły sukces. Najpierw z racji niezadowalającej czystości wód organizatorzy anulowali zaplanowane na niedzielę i poniedziałek treningi triathlonistów w Sekwanie. Teraz postanowili przełożyć samą męską rywalizację w triathlonie z wtorku na środę – jeśli sytuacja sanitarna rzeki się poprawi. Bo jeśli nie – to zawody znów zostaną przełożone o kilka dni, przypuszczalnie na piątek.
Bezpośrednim powodem tych perturbacji są ulewne opady, które przeszły nad stolicą Francji (przy okazji komplikując ceremonię otwarcia igrzysk) i pogorszyły jakość wód. Co prawda we wtorek jest tutaj upalnie, ale prognozy mówią o czekających nas burzach i opadach.
Pogoda pogodą, ale upór francuskich władz w sprawie urządzania zawodów w Sekwanie jest bardzo zastanawiający. Organizatorzy nie przewidzieli przeniesienia zawodów na inny otwarty akwen. Wskutek czego – pisał dziennik sportowy „L’Equipe” – jedynym planem „B” branym pod uwagę przez Francuzów pozostaje zamiana triathlonu w duathlon (bieg i jazda na rowerze).
Takie rozwiązanie byłoby prestiżową klęską Paryża, który na oczyszczanie rzeki wydał w ostatnich latach kwotę 1,4 mld euro. Naturalnie także z myślą o mieszkańcach, którzy przy pozytywnym scenariuszu mogliby znów – od przyszłego roku – kąpać się w czystszej Sekwanie.
Wielka, efektowna ceremonia otwarcia igrzysk nie powinna przesłonić błędów czy niedociągnięć organizacyjnych. Według relacji mediów, m.in. dziennika „Le Parisien”, w piątek podczas parady statków wielu widzów z darmowymi wejściówkami na widowisko wychodziło przed końcem, by obejrzeć je w domu. Powodem był nie tylko deszcz, ale i słaba widoczność w górnych rzędach. Kogoś zawiodła wyobraźnia.
Inna kwestia: wielu paryżan skarżyło się na komplikacje i chaos spowodowane przygotowaniami do ceremonii. Tydzień przed otwarciem zamknięto dla ruchu pieszego i samochodowego długi pas miejski wzdłuż rzeki – na odcinku aż 6 km. Metropolia na ten czas wymarła, handlowcy i restauratorzy całkiem stracili klientów.
Wiele miesięcy wcześniej z powodu licznych prac budowalnych – bo część zawodów odbywa się na „efemerycznych” arenach – Paryż zamienił się w tor przeszkód. Satyryczny tygodnik „Le Canard enchainé” ilustrował to obrazkiem mieszkańca biegnącego ulicą ze sportową tyczką w ręku, pośród barier i ogrodzeń, i podpisał to: „Paryżanin próbujący wrócić do własnego domu”. Ponadto, decyzją władz, wiele osób bezdomnych na czas igrzysk usunięto poza granice miasta, aby „nie przeszkadzali” kibicom. To ciemniejsze strony imprezy, ukryte za fasadą frazesów.
Wydaje się, że rozmach imprezy – połączony z pewną manią wielkości organizatorów – dał w rezultacie improwizację à la française.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















