Coraz więcej małżeństw chrześcijańsko-muzułmańskich we Francji. Jak się żyje takim parom?

Francja przoduje w Europie pod względem związków mieszanych, a liczba małżeństw chrześcijańsko-muzułmańskich wciąż rośnie. Odwiedziliśmy domy trzech z nich.
z Paryża
Czyta się kilka minut
Małżeństwo Abderrahim i Dominique z synem Anisem w domu pod Paryżem, listopad 2025 r. // Fot. Szymon Łucyk
Małżeństwo Abderrahim i Dominique z synem Anisem w domu pod Paryżem, listopad 2025 r. // Fot. Szymon Łucyk

Na zewnątrz to przeciętna willowa dzielnica pod Paryżem. Piętrowy biały domek z ogródkiem jest bliźniaczo podobny do sąsiednich.

Ale tuż za progiem – inna planeta: soczyste kolory, wzorzyste tkaniny na sofach, marokańskie lampy, grafika z motywami arabskiej kaligrafii. Czuć tu trochę klimat orientalnych riadów, choć od Casablanki dzieli nas 2 tys. kilometrów.

Gospodarze tego gościnnego domu to Abderrahim i Dominique. W 2025 r. obchodzili 35. rocznicę ślubu. Mają trójkę synów, dziś już dorosłych: Józefa (przez ojca nazywanego Youssefem), Anisa i Adama.

Ona, praktykująca katoliczka, wychowała się we francuskich Alpach. Jest dziennikarką chrześcijańskiego tygodnika „La Vie”. On, praktykujący muzułmanin, nauczyciel w miejscowej szkole średniej, dorastał w Maroku, zanim przybył do Francji na studia doktoranckie z biologii.

Spotkali się w czasie studiów na uniwersytecie w Lille. – Zbliżyło nas wtedy wspólne gotowanie na kampusie  – uśmiecha się Dominique, gdy z mężem krzątają się po kuchni. Po chwili na stole ląduje marokańska herbatka z miętą.

Nadzieje, że narzeczona nawróci się na islam

Rodzina Abderrahima pochodzi z Casablanki i jest bardzo religijna. Mimo to bez większego trudu zaakceptowała Dominique w roli jego przyszłej żony.

Abderrahim: – Pamiętam, że niektórzy z moich bliskich mówili mi nawet: „Dobrze zrobiłeś, że nie wybrałeś jakiejś charakternej Marokanki, ta to by ci dała popalić!”. Tak więc uniknąłem problemów.

– Ale miałeś pełno innych – rzuca Dominique i oboje wybuchają śmiechem.

Wątpliwości miała tylko mama Abderrahima. W rozmowach z synem – nigdy w obecności Dominique, aby jej nie urazić  – od czasu do czasu wyrażała nadzieję, że jego narzeczona nawróci się na islam. Na nadziejach się skończyło.

Poważne obiekcje pojawiły się za to po stronie bliskich Dominique. Dorastała w rodzinie o katolickiej tradycji, ale zlaicyzowanej. Wiarę odkryła dzięki duszpasterzowi z liceum.

– Z początku moja matka była przerażona moim wyborem – wspomina. – W tamtym czasie, a był to rok 1989, we Francji wybuchł pierwszy wielki spór o noszenie chust muzułmańskich przez uczennice w podparyskim Creil. Ajatollah Chomeini rzucił fatwę na pisarza Salmana Rushdiego za „Szatańskie wersety”. Islam zaczął budzić strach. Musieliśmy pracować nad przełamaniem oporu moich rodziców. Trwało to trzy lata. Ale w końcu się udało, oboje przyszli na nasz ślub.

Dla francuskiej skrajnej prawicy islam to samo zło

Nasza rozmowa schodzi na dzień dzisiejszy: na ile we Francji obecne są wciąż uprzedzenia antymuzułmańskie czy antyarabskie?

Dla francuskiej skrajnej prawicy, która jest dziś na fali wznoszącej, islam i muzułmanie (a nie islamiści czy terroryści islamscy) zdają się symbolem wszelkiego zła. W trakcie kampanii wyborczej w 2022 r. liderka nacjonalistycznej partii Zjednoczenie Narodowe, Marine Le Pen, żądała wprowadzenia zakazu noszenia chust islamskich we wszystkich miejscach publicznych (dziś zakaz obowiązuje tylko uczniów, nauczycieli i urzędników).

Dominique: – Niepokoję się, że wiosną 2027 r. skrajna prawica wygra wybory prezydenckie. Wykluczanie muzułmanów ze wspólnoty narodowej jest niegodne francuskiej Republiki.

Abderrahim waży każde słowo: – Osobiście nie doświadczyłem nic złego jako muzułmanin, ale myślę, że żyjemy w uprzywilejowanym środowisku. Kiedy czytam komentarze w internecie, to widzę, że wyzwolił się nienawistny język. Ja się umiem obronić. Ale co z innymi, którzy nie potrafią?

Elżbieta i Youssef: randka na kursie tańca

Z drugą parą chrześcijańsko-muzułmańską spotkaliśmy się po raz pierwszy siedem lat temu, Elżbieta i Youssef byli już po ślubie, ale nie mieli jeszcze potomstwa.

Elżbieta pochodzi z niedużego miasta na polskiej „ścianie wschodniej”, z wykształcenia jest filolożką. Youssef wychował się w Maroku, pracuje w sektorze high-tech (ich imiona zmieniliśmy, gdyż Elżbieta obawia się, że jej rodzina w Polsce mogłaby paść ofiarą uprzedzeń).

Losy obojga skrzyżowały się w Paryżu: ona przyjechała tu na roczny kontrakt, on na studia.

Teraz, gdy widzimy się po kilkuletniej przerwie, mają synka i córkę. Niedawno, po dekadzie spędzonej w stolicy Francji, przeprowadzili się do jednego z krajów Beneluksu.

Jak się poznali? – Pierwszej zimy w Paryżu, gdy było ciemno i chłodno, dopadł mnie kryzys. Zapisałam się na kurs tańca. Tam poznałam Youssefa – wspomina Elżbieta. Potem długo mijali się na tym kursie, zanim Elżbieta postanowiła przejąć inicjatywę.

– W końcu to ja zaprosiłam go do tańca, więc sama sobie jestem winna! Potem zresztą mi powiedział, że sam chyba nie odważyłby się do mnie zagadać – śmieje się. Dodaje, wciąż rozbawiona: – Był pierwszym muzułmaninem, którego poznałam. Przyznam, że nigdy bym się z nim nie umówiła, gdyby miał na imię Mohammed!

Pierwsze wstrząsy i wizyty zapoznawcze

Gdy Elżbieta dowiedziała się, jakiego Youssef jest wyznania, przez głowę przemknęły jej najgorsze stereotypy o arabskich mężczyznach.

– Chyba nawet pomyślałam przez chwilę: to nie może się udać – przypomina sobie.

Utwierdzali ją w tym polscy znajomi. Choć potem, jak tylko spotkali jej „czarującego” (wedle słów Elżbiety) partnera, to nastawienie się zmieniało.

Także Youssef, muzułmanin, choć daleki od rygoryzmu (pije wino i zdarzało mu się jeść szynkę, choć nie lubi wieprzowiny), z początku nie wyobrażał sobie życia z niemuzułmanką.

– Zaraz jak się poznaliśmy, powiedziałem Eli: „Nie chcę, aby moje dzieci były chrześcijanami”. Pamiętam, że to był dla niej wstrząs. Potem zmieniłem zdanie, bo uznałem, że nie mogę narzucać innym swoich przekonań – wspomina dziś.

Po pół roku Youssef zabrał Elżbietę do Maroka i przedstawił ją rodzicom. Jego mama jest praktykującą muzułmanką, ojciec nie jest zbyt religijny.

– Na moje powitanie zabito barana. Od razu poczułam się dobrze w ich domu. Moim zdaniem Marokańczycy biją Polaków na głowę pod względem gościnności – Elżbieta wspomina pierwszą wizytę u przyszłych teściów.

Wtedy mama Eli powiedziała do Youssefa: „Jesteś naszym synem”

Rodzice Youssefa szybko zaakceptowali jego wybrankę. Inaczej było z rodziną Eli, która wychowała się w katolickiej rodzinie o konserwatywnych poglądach.

Burza wybuchła zaraz po tym, gdy ogłosiła rodzicom swój wybór. – Oboje krzyczeli na mnie: „Nie wiesz, co robisz, marnujesz sobie życie, on cię porwie, zniewoli!”. Nie byłam w stanie ich uspokoić. Ta reakcja bardzo mnie zabolała – wspomina.

Przez następne kilka lat rodzice Elżbiety mieli problem z akceptacją jej partnera, choć okazało się, że mają z nim dobre relacje. Wprawdzie nie sprzeciwiali się wprost ich związkowi, ale długo stosowali taki bierny opór.

W końcu jednak rodzina pogodziła się z faktem dokonanym. Tym bardziej że widzieli, iż Youssef odnosi się do nich z szacunkiem. – To typowe dla kultury jego kraju, gdzie do ludzi starszych podchodzi się z wielkim poważaniem – komentuje Elżbieta.

Mama, tata i siostra przyjechali na ich ślub do Francji. Podobnie jak rodzice Youssefa.

Na weselu doszło do pewnej sceny. Wspomina Youssef, zwracając się do Elżbiety: – Pamiętasz, jak mój ojciec powiedział do twoich rodziców: „Teraz wasza córka jest naszą córką, a nasz syn waszym synem”. To było naprawdę dobre! A twoja mama na to: „Mamy już jednego syna, a teraz jest drugi”.

Ślub chrześcijański z elementami muzułmańskimi

Wiele par międzywyznaniowych decyduje się tylko na ślub świecki. Inni na dwie ceremonie: świecką i religijną.

Pragnąc zawrzeć ślub kościelny z osobą innej religii, katolicy potrzebują zgody biskupa. Tę drogę wybrały Dominique i Elżbieta, praktykujące katoliczki. Ich przyszli mężowie przystali na katolicki charakter uroczystości, choć zależało im, by miała elementy tradycji religijnej.

Ślub Dominique i Abderrahima – chrześcijański, z elementami muzułmańskimi – odbył się w małej miejscowości w jej rodzinnych stronach blisko Grenoble. – Ksiądz prowadzący nabożeństwo świetnie znał islam i czytał po arabsku wersety Koranu wybrane przez pana młodego. Na naszej mszy nie było imama – wspomina Dominique.

Elżbieta i Youssef wzięli ślub w małym kościele na północ od Paryża. Ela: – Obawiałam się, że w Polsce ksiądz mógłby mi przeszkodzić w małżeństwie z muzułmaninem. Tu dostaliśmy dyspensę bez problemu.

Youssef: – Na początku nie chciałem brać ślubu w kościele, ale potem dałem się przekonać. Kurs katolickich nauk przedmałżeńskich, na który chodziliśmy, bardzo mi się podobał. To nam pomogło umocnić nasz związek, kiedy nie było nam łatwo.

Ślub Elżbiety i Youssefa przypominał zwykłą ceremonię kościelną: z lekturą Pisma Świętego, psalmami i kazaniem. Nie było tylko Eucharystii. Podczas ceremonii zabrzmiały wiersz po arabsku i wersety Koranu, a pieśni śpiewali na przemian mnisi i muezzin.

Wesele było mieszanką kulturowo-kulinarną. Gości witano najpierw chlebem i solą, a potem po marokańsku tacą daktyli z mlekiem. Menu było francuskie z polskimi akcentami. Marokańska rodzina nie piła alkoholu.

Sabrina i Marvin: bez błogosławieństwa rodzin

Abderrahim tłumaczy, że dla muzułmanów nie jest problemem, gdy mężczyzna tej religii poślubia kobietę innego ludu Księgi (tak muzułmanie nazywają religie wywodzące się od patriarchy Abrahama), czyli chrześcijankę czy żydówkę.

Sabrina i Marvin w Lyonie, 2025 r. // Fot. Archiwum prywatne

– Przeszkody pojawiają się wtedy, gdy muzułmanka chce poślubić niemuzułmanina – dodaje. Powód? Muzułmańscy tradycjonaliści obawiają się, że dzieci takiej pary porzucą religię ojców.

Przekonała się o tym francuska para z Lyonu, Sabrina i Marvin, oboje 26-letni. Ona jest muzułmanką o algierskich korzeniach, on protestantem pochodzenia kameruńskiego. Są razem od dziewięciu lat, a od półtora roku mieszkają pod jednym dachem. Zaręczyli się przed kilku tygodniami.

Gdy z powodów zdrowotnych Sabrina nie mogła pościć w ramadanie, jej partner chrześcijanin przez miesiąc praktykował całodniowy post w jej „zastępstwie”.

Ona długo ukrywała swój związek z obawy przed reakcją konserwatywnego muzułmańskiego otoczenia. – Gdy moja rodzina w końcu dowiedziała się, że chcę poślubić chrześcijanina, usłyszałam, że pójdę do piekła – wspomina Sabrina. Wtedy wyprowadziła się z rodzinnego domu i zamieszkała z partnerem.

Są zdeterminowani, by się pobrać nawet bez błogosławieństwa obu rodzin. Bo rodzina Marvina, bardziej otwarta na inne religie, bez problemu „zaadoptowała” jego wybrankę.

Ewolucja islamskich duchownych we Francji przebiega powoli

Nieco podobną historię opisuje w swojej książce, będącej jej osobistym świadectwem, Myriam Blal – francuska muzułmanka pochodzenia tunezyjskiego. Książka, pod tytułem „Le baiser du ramadan” (Pocałunek ramadanu), ukazała się we Francji w 2017 r.

Ojciec Myriam zażądał od jej narzeczonego Maxime’a, katolika, aby ten przeszedł na islam. Gdy Maxime odmówił, ojciec sprzeciwił się ich związkowi. Mimo to Myriam nie zrezygnowała z poślubienia ukochanego.

Niektórzy francuscy imamowie, np. z paryskiego Wielkiego Meczetu, dopuszczają dziś małżeństwa muzułmanek z wyznawcami innych religii. Jednak większość francuskich muzułmanów wciąż uznaje takie związki za haram (arab. zabronione).

Ewolucja w tej kwestii jest powolna. Wspierają ją prężne stowarzyszenia takie jak GFIC (Grupa Rodzin Muzułmańsko-Chrześcijańskich), działające już od pół wieku (obecnie w Paryżu, Lyonie i innych francuskich miastach). Dominique i Abderrahim, od wielu dekad zaangażowani w akcje GFIC, podkreślają, że wiele par międzywyznaniowych zmaga się z odrzuceniem przez otoczenie. Dzięki GFIC i podobnym inicjatywom spotykają podobne sobie związki i wychodzą z osamotnienia.

Jak przekazać dzieciom dwie religie i tradycje

Jednym z problemów par mieszanych jest przekazanie dzieciom dwóch różnych tradycji religijnych i kulturowych. Wymaga to kompromisów, czasem na granicy ekwilibrystyki.

Dominique: – Zdecydowaliśmy, że wszyscy nasi synowie przyjmą chrzest i zarazem zostaną obrzezani, zgodnie z religią islamską. Tak się stało. Dla Abderrahima ceremonia obrzezania chłopców była ważna. Mnie nie sprawiało to problemu. Podobnie jak to, że dzieci nie jadły w domu wieprzowiny.

– Uważam za normalne, że nasze dzieci czerpały z kultury francuskiej i zarazem z dziedzictwa mojego męża – dodaje. – Każde z nas, ze swojej strony, starało się też zapewnić synom edukację religijną. Ale ostatecznie to przecież oni sami wybierają.

Także Elżbieta i Youssef zgodzili się, po gorących dyskusjach, na chrzest obojga dzieci i obrzezanie syna. – Zrobiliśmy to głównie ze względu na nasze rodziny, bo w obu te obrzędy mają wymiar bardziej tradycyjny niż religijny – mówi Ela.

Wraz z dziećmi obchodzą wielkie święta obu religii: Boże Narodzenie, Wielkanoc, Id al-Adha i ramadan oraz święto na jego zakończenie.

– Staramy się niczego nie narzucać dzieciom z myślą, że same zdecydują, gdy będą dorosłe – uważa Elżbieta. – Oczywiście rodzice z obu stron lobbują aktywnie za swoją religią. Moi przywożą dzieciom różańce z pielgrzymek do Rzymu czy Fatimy, a teściowie dywaniki modlitewne z Mekki.

Elżbieta i Youssef mówią do dzieci po polsku i marokańsku, a między sobą po francusku. Oboje nauczyli się też języka współmałżonka na poziomie podstawowym.

– Prawda, mówię po polsku, ale jak dziecko – Youssef zaskakuje mnie, przeskakując nagle z francuskiego na bezbłędną polszczyznę.

Pary chrześcijańsko-muzułmańskie mają podobne problemy jak wszystkie inne

Czy prawdą jest, że związki międzywyznaniowe (jak i międzykulturowe) są bardzo skomplikowane i z gruntu skazane na porażkę? To wciąż popularne przekonanie.

Grażyna Amokran Legutowska, autorka wydanej we Francji pracy doktorskiej o francuskich parach chrześcijańsko-muzułmańskich, podkreśla, że statystycznie takie związki rozpadają się tylko nieco częściej niż te zawierane  między osobami tej samej religii.

Pary chrześcijańsko-muzułmańskie mają podobne problemy jak wszystkie inne. Kwestie religijne są ważne, ale nie kluczowe.

Od jednej z Francuzek z południa kraju, także żonatej z Marokańczykiem, usłyszałem zdanie: „Owszem, kłócimy się. Na przykład o to, kto ma zmyć naczynia. Ale nigdy nie mamy awantur o religię”.

Dominique: – Tak czy owak problemem jest bardziej to, jak wytrwać razem w parze, niż jak być w związku chrześcijanki z muzułmaninem. My już przed małżeństwem przeszliśmy tor przeszkód i przerobiliśmy wcześnie trudne tematy. Myślę więc, że w naszym związku różnice były bardziej atutem niż problemem.

Dziękuję Hannie Borys za udział w realizacji pierwszego wywiadu z Elżbietą i Youssefem w Paryżu.


Francja liderką małżeństw mieszanych

Co siódmy ślub we Francji (w liczbach bezwzględnych ok. 30 tys. małżeństw rocznie, nie licząc małżeństw jednopłciowych) łączy obywatela lub obywatelkę Francji z cudzoziemką lub cudzoziemcem. Ten odsetek pozostaje stabilny od kilkunastu lat, co plasuje Francję w europejskiej czołówce, gdy idzie o odsetek par mieszanych (w znaczeniu związku osób różnych narodowości).

Z danych głównego francuskiego instytutu statystycznego INSEE wynika, że najczęściej obywatele/obywatelki Francji poślubiają partnerów/partnerki z krajów muzułmańskiego Maghrebu (Afryki Północnej, czyli Algierii, Maroka lub Tunezji). W dalszej kolejności na tej liście są Europa, a po niej kraje Afryki Subsaharyjskiej, też często zdominowane przez muzułmanów.

Na podstawie tych danych INSEE można przyjąć, że corocznie we Francji małżeństwo zawiera co najmniej kilkanaście tysięcy par mieszanych, w których jedna ze stron pochodzi z kraju afrykańskiego o kulturze muzułmańskiej. Wiele z tych par poprzestaje na ślubie cywilnym.

Ile jest dokładnie małżeństw muzułmańsko-chrześcijańskich? Nie wiadomo. Państwo francuskie, z obawy przed zarzutem o dyskryminację, nie prowadzi statystyk religijnych ani etnicznych (w spisie powszechnym nie pyta się o wyznanie). Wyjątkiem są badania naukowe i sondaże opinii.

Według sondażowych zatem szacunków katolicyzm wciąż dominuje liczebnie we Francji – deklaruje go 43 proc. mieszkańców kraju. Protestantyzm deklaruje 4 proc., a osoby niewierzące lub bezwyznaniowe to blisko 40 proc. dorosłych mieszkańców. Islam jest dziś drugą religią w kraju: liczba muzułmanów szacowana jest, z braku dokładnych statystyk religijnych, między 4 a 6 mln osób, czyli 7-9 proc. populacji.

SZŁ

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 1-2/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Zakochani wymieszani