Po stu latach przerwy kąpiel w Sekwanie znów jest możliwa. Sprawdziłem paryskie kąpieliska

W ciągu ostatniej dekady zainwestowano w oczyszczanie Sekwany prawie półtora miliarda euro. Od lipca paryżanie mogą – po raz pierwszy od stu lat – pływać w swojej rzece. Dla stolicy Francji, gdzie upały dają się mocno we znaki, takie kąpieliska nie są fanaberią.
z Paryża
Czyta się kilka minut
Kąpielisko na Sekwanie w Paryżu. 17 lipca 2025 r. // Fot. Bruno de Hogues / AFP / East News
Kąpielisko na Sekwanie w Paryżu. 17 lipca 2025 r. // Fot. Bruno de Hogues / AFP / East News

Chciałoby się napisać: i ja tam byłem, w rzece się pławiłem, a com widział i słyszał… Rzecz w tym, że choć pluskałem się w Sekwanie, to tylko przez chwilę, a po drugie – głowę trzymałem nad taflą wody, mętnej i mało apetycznej. Kontakt więc przelotny, choć intensywny. Niech posłuży za punkt wyjścia do zanurzenia się w nurcie tej opowieści.

Sekwana odzyskana, choć tylko częściowo

Żarty żartami, ale od 5 lipca paryżanie – po raz pierwszy od 1923 r. – mają prawo zanurzać się w Sekwanie.

Uruchamianie odtwarzacza...

Gwoli ścisłości: prawo nie absolutne, lecz ograniczone do trzech strzeżonych kąpielisk w stolicy; pływanie poza tymi strefami nadal jest zabronione.

Kąpieliska mają spore wzięcie, w weekendy ustawiają się do wejścia długie kolejki. Według urzędowych statystyk w ciągu pierwszych dziesięciu dni z nowych kąpielisk korzystało ok. 20 tys. osób. Nawet jeśli z powodu ulewy zamknięto je tymczasowo już dzień po hucznym otwarciu, żeby na nowo skontrolować jakość wody.

Przyczyną tych turbulencji jest sposób działania miejskich instalacji odprowadzających nieczystości. W razie obfitych opadów paryska kanalizacja ulega przeciążeniu i nadmiar ścieków trafia wprost do rzeki. Aby temu zaradzić, przed igrzyskami olimpijskimi w ubiegłym roku oddano do użytku zbiornik retencyjny przy moście Austerlitz o pojemności 50 tys. metrów sześciennych. Rozwiązało to problem tylko połowicznie – po gwałtownych opadach nieczystości wciąż wpadają do Sekwany.

Dwa kąpieliska umieszczono blisko atrakcji turystycznych: Grenelle w pobliżu wieży Eiffla, a Ramię Marii na prawym brzegu naprzeciw Wyspy św. Ludwika. Trzecie i największe, Bercy, leży nieco na uboczu, vis-à-vis nowoczesnych wieżowców Biblioteki Narodowej Francji, które wznoszą się na przeciwległym brzegu.

Kąpieliska są urządzone z dbałością o komfort użytkowników

Paryskie kąpieliska są poddane szczegółowej kontroli sanitarnej, a ratusz zapewnia, że służby pobierają codziennie próbki wody z tych miejsc, aby sprawdzić jej czystość. Według władz błyskawiczne testy mogą wykryć już w ciągu 15-20 minut nadmierne stężenie bakterii pałeczki okrężnicy (Escherichia coli), pochodzącej z fekaliów. Jeśli zanieczyszczenie przekroczy normy sanitarne, baseny pod chmurką mają być zamknięte aż do odwołania.

Na uwagę zasługuje skrupulatność, z jaką zorganizowano dostęp do nich i jak zaaranżowano ich przestrzeń. Wejście jest darmowe i przeznaczone zasadniczo dla osób powyżej 14. roku życia – wyjątek stanowi brodzik dla dzieci od 3 lat, urządzony w pobliżu wieży Eiffla.

Do plażowania służą specjalnie zainstalowane latem drewniane pomosty. Na terenie kąpielisk są prysznice, schowki na ubrania, podjazdy dla osób niepełnosprawnych; użytkownicy mają do dyspozycji leżaki, a nawet automaty z kremem przeciwsłonecznym.

Organizatorzy pomyśleli też o „niedzielnych” pływakach: wchodząc na kąpielisko, każdy dostaje – obowiązkowo – bojkę do pływania. Przymocowana do ciała, chroni przed tonięciem. W dodatku nad bezpieczeństwem użytkowników czuwa ekipa ratowników.

Podsumowując: kąpieliska, które mają być czynne do końca sierpnia, są urządzone po francusku, czyli z dbałością o komfort i przyjemność użytkowników – i nie bez manii biurokratycznej, typowej dla tego kraju. Na przykład obsługa ma prawo dokonać sprawdzenia… wzrostu użytkowników i nie wpuścić ich, jeśli są niżsi, niż wymaga tego regulamin, czyli minimum 1,4 metra.

Kąpiel z taaakim widokiem. Ale najpierw kolejka

Odwiedzam dwa kąpieliska: Grenelle i Ramię Marii.

W upalną niedzielę po południu na nadrzecznym bulwarze przed wejściem na Ramię Marii stoi tasiemcowa kolejka. Wśród tych, których spotykam już po wyjściu z wody, przeważają entuzjaści. Alex, inżynier, paryżanin przed trzydziestką, i Emmanuel, jego rówieśnik, pierwszy raz pluskali się w Sekwanie. Nie zraziło ich, że z racji wielkiego zainteresowania musieli odstać w kolejce prawie pół godziny.

– Było świetnie. Odtąd będziemy tu chodzić przez całe wakacje! – zapala się Alex. – W wodzie jest przyjemniej niż w basenie. Bez chloru, woda dobrej jakości i wszystko za darmo – wylicza Emmanuel.

Yacine, 36 lat, muskularny, opalony, o oliwkowej skórze, uśmiecha się szeroko. Jest zachwycony: – Fajnie widzieć wokół tyle uśmiechniętych osób. Chodzę często na basen, żeby dbać o formę, a tu korzystam z uroków miejsca. Warto pływać choćby dla taaakiego wspaniałego widoku, nawet jeśli silny prąd rzeki daje się odczuć  – wskazuje na Wyspę św. Ludwika i mosty na Sekwanie.

Przed nami, nieco z boku, widać elegancką sylwetkę Hôtel Lambert, niegdyś słynnego salonu polskiej Wielkiej Emigracji, odremontowanego gruntownie po pożarze przed 12 laty.

Wśród plażowiczów dominują tu młodzi i osoby w średnim wieku. Ale są wyjątki. Jak Tatiana, z mokrymi jeszcze po wyjściu z wody siwymi włosami. Wsparta na ramieniu syna Aleksandra, opuszcza plażę przy moście Sully.  – Mam 82 lata, proszę koniecznie to napisać – zaznacza z naciskiem. – Dzisiaj przed kąpielą miałam ból głowy i bałam się trochę. Syn musiał mnie przekonywać, żebym tu przyszła. Warto było, po bólu nie ma śladu.

„Wejść do Sekwany? Nigdy w życiu!”

Nietrudno jednak znaleźć wśród paryżan sceptyków, dla których kąpieliska są tylko kosztowną fanaberią władz miasta.

Zagadnięta starsza dama w czapeczce z daszkiem, siedząca obok kąpieliska przy moście Sully, ma swoje zdanie: – O nie, nigdy w życiu się tu nie wykąpię, monsieur! – Zdegustowana wskazuje plażę. – Odchody, stosy śmieci wrzucanych przez turystów, szczury, a nawet ludzkie trupy… Złapać chorobę, ładna mi przyjemność.

Ostrożność nie omija ekspertów. Lekarz Damien Mascret, konsultant telewizji France 3, twierdził na jej antenie, że kąpiele w Sekwanie nie są wskazane dla osób szczególnie wrażliwych, np. kobiet w ciąży czy pacjentów z chorobami skórnymi.

Francuzi pamiętają perypetie, do których doszło podczas ubiegłorocznej letniej olimpiady. W Sekwanie odbyły się zawody: maraton pływacki na 10 kilometrów oraz część triathlonu i paratriathlonu. Nie obyło się bez problemów, rywalizacje trzeba było przełożyć o kilka dni właśnie z powodu zanieczyszczenia wody.

Na tym się nie skończyło. Jak pisał wówczas dziennik „Ouest France”, niemiecka Konfederacja Sportów Olimpijskich podała, że troje niemieckich pływaków zachorowało, mieli objawy ciężkich dolegliwości żołądkowych. Jedna z tych trojga, Leonie Beck, komentowała nie bez sarkazmu: „Wymiotowałam dziewięć razy i miałam rozwolnienie. Ale jakość Sekwany uznano za zadowalającą”.

Nawet jeśli założyć, że od tamtego czasu jakość wody wyraźnie się poprawiła, trudno uwierzyć w cudowną przemianę. Można zrozumieć tych sceptyków, którzy wciąż podają w wątpliwość efekty oczyszczania rzeki.

W Paryżu upał daje się wyjątkowo we znaki

Od 2016 r. Paryż zainwestował w operację oczyszczania Sekwany faraońską kwotę 1,4 mld euro. Można jednak bronić decyzji włodarzy stolicy o tak ogromnych inwestycjach, powołując się na inny argument: walkę z efektami globalnego ocieplenia.

Już w drugiej połowie czerwca tego roku odnotowano w stolicy Francji rekordowo wysokie temperatury, dochodzące do 40 stopni Celsjusza. Nic dziwnego, że paryżanie ciągną masowo nad rzekę w poszukiwaniu ochłody.

Już w 2023 r. prestiżowe brytyjskie czasopismo medyczne „The Lancet” twierdziło, że to właśnie Paryż przoduje w smutnej statystyce stolic europejskich, gdy idzie o największą liczbę zgonów z powodu upału. Zabija on corocznie ok. 400 paryżan, głównie w starszym wieku. Zdaniem naukowców wynika to m.in. z intensywności zjawiska meteorologicznego zwanego „miejską wyspą ciepła”, jak też złej izolacji cieplnej wielu starych kamienic, dominujących w centrum miasta.

Merostwo paryskie próbuje walczyć ze skutkami śmiertelnych kanikuł. Jednym ze sposobów ma być właśnie – obok np. zadrzewienia centrum miasta – otwieranie miejskich kąpielisk.

„Tańczą panowie, tańczą panie…”, czyli paryskie bulwary nocą

Mało kto dziś pamięta, że herbem Paryża jest statek – to nawiązanie do długiej tradycji żeglugi towarowej. Dziś bulwary nad Sekwaną wibrują życiem także nocą.

Nie tylko z powodu licznych statków z turystami płynących rzeką. Wystarczy przejść się latem bulwarami wzdłuż kampusu uniwersyteckiego imienia Pierre’a oraz Marii Curie, by ujrzeć sceny niczym z piosenki Ewy Demarczyk „Tańczą panowie, tańczą panie…”. W każdym wieku i stroju, o najróżniejszych kolorach skóry – tyle że nie na moście w Awinionie, lecz między paryskimi mostami.

Czy nowe kąpieliska zwrócą Paryż jeszcze mocniej ku rzece? A może staną się inspiracją dla innych europejskich stolic, myślących o otwarciu rzecznych kąpielisk: dziś dla Berlina, a może jutro Warszawy? Jeśli tak, to warto nie tylko naśladować Francuzów, ale i uczyć się na ich błędach.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 30/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Paryż pragnie ochłody