Francuski test przed wyborami prezydenckimi. Radykałowie nie wygrali

Postępy ekstremistów z prawa i lewa są umiarkowane: to wniosek z marcowych wyborów samorządowych we Francji. Słaba to jednak pociecha dla politycznego centrum przed kluczową elekcją, która czeka kraj wiosną 2027 r.
z Paryża
Czyta się kilka minut
Nowy mer Paryża Emmanuel Gregoire uczcił sukces rowerowym rajdem ulicami stolicy, 22 marca 2026 r. // Fot. Kenzo Tribouillard / AFP / East News
Nowy mer Paryża Emmanuel Gregoire uczcił sukces rowerowym rajdem ulicami stolicy, 22 marca 2026 r. // Fot. Kenzo Tribouillard / AFP / East News

Walka z przestępczością, a zwłaszcza z gangami narkotykowymi, aktywnymi dziś nawet w małych miastach – politolożka Blanche Leridon, dyrektorka badań nad Francją w think tanku Institut Montaigne, przekonuje w rozmowie z „Tygodnikiem”, że to był jeden z głównych tematów kampanii przed wyborami samorządowymi 15 i 22 marca. 

– W tej kampanii można było zauważyć, że lewica coraz częściej zgadza się w tej kwestii z prawicą, np. gdy idzie o zwiększenie liczby policjantów miejskich czy liczby kamer monitoringu na ulicach – uważa Leridon. 

Politolożka przyznaje, kandydaci nie stronili tu od demagogii, gdyż w kwestii bezpieczeństwa samorządy mają niewielkie prerogatywy. – Franck Allisio, pretendent skrajnie prawicowego Zjednoczenia Narodowego (RN) na mera Marsylii, obiecał wprowadzić w mieście stan wyjątkowy, by walczyć z narkogangami, choć taka decyzja nie należy do mera – komentuje Leridon. Ostatecznie Allisio przegrał, zajmując drugie miejsce.

Paryż zostaje po lewej stronie

Najbaczniej śledzono walkę o Paryż, gdzie w decydującym starciu zmierzyli się socjalista Emmanuel Grégoire i znana prawicowa polityczka Rachida Dati. Kiedyś była ikoną epoki Nicolasa Sarkozy’ego, a ostatnio, za prezydentury Emmanuela Macrona, kierowała ministerstwem kultury.

Teoretycznie Dati miała wszelkie atuty, aby odbić Paryż z rąk lewicy, która rządzi miastem od ćwierć wieku. Korzystała z poparcia kandydatów, którzy wycofali się po pierwszej turze: „macronisty” Pierre-Yves'a Bournazela i Sarah Knafo ze skrajnie prawicowej partii Rekonkwista. Sondaże wskazywały, że Paryżanie chcą zmiany, i że ponad połowa mieszkańców źle ocenia bilans 12-letnich rządów socjalistki Anne Hidalgo.

Ale choć socjalista Grégoire był przez wiele lat zastępcą Hidalgo i nie jest szerzej znany, pokonał zdecydowanie osławioną konkurentkę – w stosunku blisko 51 do 42 proc. 

Umiarkowana lewica w Marsylii i Lyonie

Leridon uważa, że wystawienie Rachidy Dati było błędem. – Ona mocno dzieli Francuzów. Wielu mogło odstraszyć to, że ciągną się za nią ciężkie zarzuty o korupcję – wylicza politolożka. W istocie za kilka miesięcy Dati ma stanąć przed sądem, oskarżona o korupcję w tzw. aferze Renault-Nissan: w latach 2010-12 miała za kwotę 900 tys. euro uprawiać lobbing na rzecz tej firmy, będąc jednocześnie eurodeputowaną.

Po zwycięskim socjaliście można oczekiwać kontynuacji dwóch kadencji Hidalgo. Stały one pod znakiem ekologicznej transformacji. Ambicją stołecznej koalicji socjalistów i Zielonych jest pozbycie się z centrum aut z napędem spalinowym i uczynienie z Paryża raju dla rowerzystów. 

Do tych celów jeszcze daleko, choć tylko w czasie pandemii zbudowano w mieście kilkadziesiąt kilometrów ścieżek rowerowych. Na razie Grégoire uczcił zwycięski wieczór rowerowym przejazdem ulicami miasta aż do ratusza. 

Umiarkowana lewica utrzymała władzę także w innych największych metropoliach: Marsylii (socjaliści) i Lyonie (Ekolodzy, dawniej Zieloni). Gorzej poszło im w małych i średnich miastach. Konserwatywna prawica (Republikanie lub pokrewne listy prawicowe) zachowała w sumie prawie połowę z miast powyżej 30 tys. mieszkańców. Udało im się nawet odbić z rąk lewicy jej tradycyjne bastiony: Brest i Clermont-Ferrand.

Skrajności rosną, ale bez przełomu

Nie potwierdziły się obawy przed rozlaniem się w tych wyborach fali ekstremizmu z lewa i prawa. Nawet jeśli niezłe wyniki zanotowały zarówno skrajna prawica Marine Le Pen (RN), jak i skrajna lewica Jean-Luca Mélenchona (LFI). Największy sukces RN to zwycięstwo w Nicei ich sojusznika Érica Ciottiego. W sumie lepeniści z koalicjantami zdobyli tylko 12 miast, w większości małych lub średnich, a LFI sześć, w tym na przedmieściach Paryża i Lille.

Krajobraz powyborczy jest więc mocno poszatkowany. Nie pozwala to formułować wiążących prognoz dla najważniejszej elekcji, która czeka Francję wiosną 2027 r.: wyborów prezydenckich. Faworytem wydaje się kandydat RN, którym będzie zapewne Jordan Bardella

– Wybory lokalne rządzą się własną logiką. Zauważmy, że trzy największe grupy w parlamencie, czyli skrajna prawica, centrum Macrona i skrajna lewica mają słabą reprezentację w samorządach. Tutaj dominuje tradycyjna prawica i socjaliści – zauważa Blanche Leridon.

Inną lekcją z tych wyborów jest rosnący dystans Francuzów wobec polityków, nawet na bardziej „namacalnym” szczeblu lokalnym. W drugiej turze głosowało tylko 57 proc. wyborców, o kilka procent mniej niż w poprzednich takich wyborach (było to 62 proc.). Kolejny niepokojący sygnał dla tych, którzy wierzą w siłę demokracji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 14/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Test nad Sekwaną