Rok po tym, jak świat usłyszał o czeskiej inicjatywie amunicyjnej – mającej być kołem ratunkowym dla Ukrainy w sytuacji, gdy Trump i Republikanie blokowali wtedy w Kongresie dalszą pomoc USA – Czesi nie zamierzają spocząć na laurach. A przynajmniej obecne władze w Pradze i nadal spory, choć malejący odsetek społeczeństwa.
Gesty solidarności z Kijowem płyną w tych dniach ze strony centroprawicowego rządu Petra Fiali i prezydenta Petra Pavla. W niedzielę 23 lutego Rynek Staromiejski w Pradze zapełniły tysiące ludzi, którzy przyszli, by przypomnieć o trzeciej rocznicy rosyjskiej inwazji. Ich poglądów nie zmieniła wolta Ameryki pod rządami Donalda Trumpa.
Jest ona za to wodą na młyn populistycznej opozycji. Andrej Babiš – lider partii ANO, który ma nadzieję, iż po jesiennych wyborach znów będzie premierem – zapowiada, że zakończy pomoc dla Ukrainy. Może liczyć tu na poparcie części społeczeństwa, w którym widać symptomy „zmęczenia wojną”.
Prezydent i premier Czech polemizują z Trumpem
W ramach inicjatywy amunicyjnej do końca 2024 r. Ukraina otrzymała 520 tys. pocisków kalibru 155 milimetrów. Firmujący ją prezydent Pavel podał, że środki zebrane wśród sojuszników pozwolą na pokrycie potrzeb do kwietnia. „Nie można zdejmować nogi z gazu” – mówi Pavel i zapowiada, że projekt będzie kontynuowany.
W ubiegłym roku Czechom udało się też przekroczyć próg 2 proc. PKB wydatków na obronność – po raz pierwszy, odkąd w 1999 r. weszli do NATO. Teraz premier Fiala twierdzi, że wobec zmieniającej się polityki USA trzeba te wydatki zwiększyć do co najmniej 3 proc. PKB. Jeśli Europa ma być brana poważnie, należy wyłożyć na stół pieniądze i broń. A że Czesi mają tradycje i pozycję w przemyśle obronnym, jest to też szansa dla ich firm zbrojeniowych.
Rządzący i część społeczeństwa nie kryją oburzenia słowami prezydenta USA (nazwanie prezydenta Ukrainy „dyktatorem”, obarczanie jej winą za wojny). „Donald Trump nie ma racji” – mówił premier w telewizji. Prezydent we wpisie na platformie X potępił słowa Trumpa wobec Zełenskiego i w rozmowie telefonicznej zapewnił o swoim poparciu.
Słowa Trumpa budzą w Czechach skojarzenie z rokiem 1938
Petr Pavel wziął też udział w niedzielnej demonstracji „Razem z Ukrainą”, zwołanej przez szereg organizacji (m.in. Milion chvilek, znana z protestów przeciw rządom Babiša), i wystąpił na niej mówiąc, że nie ma wątpliwości, kto jest agresorem, a kto ofiarą, i po której stronie należy stać.
Dla Czechów amerykańsko-rosyjskie rozmowy za plecami Ukrainy i Europy mają konkretny wymiar historyczny: przypominają o układzie monachijskim, który Londyn i Paryż zawarły w 1938 r. z III Rzeszą, przesuwając granice ówczesnej Czechosłowacji. Po tym układzie Niemcy anektowały część ich kraju.
Gdy tuż przed tegoroczną Konferencją Bezpieczeństwa w Monachium usłyszano zapowiedź spotkania Trump-Putin, skojarzenia były jednoznaczne. Prezydent Pavel mówił, że Europa nie może dopuścić do sytuacji, aby o Ukrainie rozmawiano bez Ukrainy.
Czechy dołączą do prorosyjskiego bloku w Europie Środkowej?
Dalsze wsparcie Czech stanie jednak pod znakiem zapytania, jeśli po wyborach rząd utworzy Babiš i jego eurosceptyczni koalicjanci, tj. partia SPD Tomia Okamury i ugrupowanie o nazwie Zmotoryzowani. Sondaże dają zwycięstwo Babišowi: jego partia, ANO, ma prawie 34 proc. poparcia, a dwaj potencjalni partnerzy 6 i 7 proc. (według sondażu agencji Kantar CZ z lutego).
ANO, która na forum unijnym należy do ugrupowania „Patrioci dla Europy” (obok m.in. partii Orbána), od dawna prowadzi w sondażach, a słabe notowania centroprawicowej koalicji są spowodowane głównie niezadowoleniem z sytuacji gospodarczej.
Objęcie władzy przez ludzi, którzy twierdzą, że są zwolennikami pokoju (tj. pokoju na warunkach Rosji), oznaczać będzie, iż Czechy dołączą do prorosyjskiego bloku, jaki w Europie Środkowej tworzą Węgry i Słowacja. Babiš nie kryje niechęci do wspierania Ukrainy, a Okamura twierdzi, że pomoc socjalna dla ukraińskich uchodźców to rozdawnictwo kosztem zwykłych Czechów (w kraju jest ok. 340 tys. obywatelek i obywateli Ukrainy, którzy mają status uchodźcy).
Ukraińscy uchodźcy więcej wnoszą do budżetu Czech, niż z niego otrzymują
Z kolei badania Eurobarometru wskazują, że deklarowane zmęczenie wojną postępuje w Czechach szybciej niż w innych krajach Unii. O ile wiosną 2022 r. pomoc finansową i wojskową akceptowało ponad dwie trzecie Czechów, w 2024 r. było to, odpowiednio, 43 proc. poparcia dla pomocy finansowej i 41 proc. dla wojskowej – tyle co na Węgrzech (w Polsce w 2024 r. było to 79 proc. i 80 proc.).
Co prawda rząd Fiali przekonuje, że ukraińscy uchodźcy wnoszą do budżetu więcej niż z niego otrzymują, jednak racjonalne argumenty mogą przegrać z taktyką populistów, którzy odwołują się do emocji. Ostatnio nie cofają się przed ociekającymi krwią plakatami, sugerującymi zagrożenie ze strony ciemnoskórych imigrantów.
Dr MARTYNA WASIUTA prowadzi stronę Czeskapolityka.pl
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















