Czechy: Jak Andrej Babiš kreuje się na „czeskiego Trumpa”

Rozczarowani drożyzną, Czesi są gotowi oddać na powrót władzę w ręce miliardera, który już raz rządził, traktując państwo jak własną firmę. Wielu obawia się jednak, że Andrej Babiš zaprowadzi w kraju scenariusz węgiersko-słowacki.
z Pragi
Czyta się kilka minut
Szef partii ANO Andrej Babiš w drodze do lokalu wyborczego w Pruhonicach, wrzesień 2024 r. // Fot. Michaela Rihova / CTK / PAP
Szef partii ANO Andrej Babiš w drodze do lokalu wyborczego w Pruhonicach, wrzesień 2024 r. // Fot. Michaela Rihova / CTK / PAP

Datę wybrano nieprzypadkowo. „Pozostańmy demokratycznym sercem Europy”, „Nie chcemy, żeby Czechy poszły drogą Ameryki, Słowacji i Węgier” – pod takimi hasłami przebiegała w niedzielę 17 listopada na Rynku Staromiejskim w Pradze manifestacja w obronie demokracji.

W Czechach 17 listopada jest świętowany jako Dzień Walki o Wolność i Demokrację. Dokładnie 35 lat wcześniej, tamtej jesieni ludów w roku 1989, rozpoczęła się aksamitna rewolucja, która doprowadziła do końca komunistycznych rządów w ówczesnej Czechosłowacji.

Tegoroczna demonstracja odbyła się pod auspicjami organizacji Milion chwilek. To ta sama organizacja pozarządowa, która w 2019 r. na błoniach Letnej w stolicy Czech zwołała największy od 1989 r. antyrządowy protest. Choć teraz zgromadzeni zapełnili praski Rynek, to frekwencja była jednak dużo mniejsza niż pięć lat temu, gdy protestowano przeciw populistycznym rządom ówczesnego premiera Andreja Babiša, wspieranego przez prezydenta Miloša Zemana.

Wprawdzie dziś ten pierwszy zasiada w ławach parlamentarnej opozycji, a ten drugi jest na emeryturze. Jednak, zdaniem organizatorów, Czesi nie powinni spać spokojnie: w roku 2025 kraj czekają wybory, a sondaże pokazują, że po nich Babiš może wrócić do władzy – i to silniejszy niż kiedyś.

Wielu Czechów boi się, że ich kraj upodobni się do Węgier i Słowacji

Atmosfera manifestacji była więc mocno antybabiszowska. Za każdym razem, kiedy na scenie któryś z występujących wymawiał nazwisko byłego premiera, z tłumu wybrzmiewało buczenie i gwizdanie. Wyraźnie dało się dostrzec, że przyszli tu jego zdeklarowani oponenci.

Tu i tam widać też było domowej roboty banery, których treść uderzała w założyciela i szefa populistycznej partii ANO, np. wzywając do bojkotu produktów Agrofertu, koncernu należącego do Babiša (jest on też miliarderem). Gdzieniegdzie powiewały, prócz czeskich, także flagi unijne i ukraińskie.

Mówcy przekonywali, że w kampanii wyborczej Babiš będzie próbował wykorzystać realne problemy bytowe wielu Czechów, które są konsekwencją inflacji, wysokich cen energii i ubożenia społeczeństwa. Wzywano do podpisywania apelu do polityków, aby najbliższe miesiące wykorzystali do „mobilizacji demokratycznych wyborców” i uczynili wszystko, by w roku 2025 Czechy nie znalazły się na podobnej „autorytarnej ścieżce” co Węgry i Słowacja.

Protesty w Czechach

Przykład sąsiednich krajów, gdzie Viktor Orbán i Robert Fico wprowadzają swoje modele „demokracji nieliberalnej”, na wielu Czechów działa dziś odstraszająco. Także dlatego na praskiej scenie wystąpił również były dyrektor słowackiej telewizji publicznej, odwołany po jej przejęciu przez ludzi Ficy.

Manifestacja w obronie demokracji na Rynku Staromiejskim w Pradze, 17 listopada 2024 r. // Fot. Martyna Wasiuta

Nie mogło też zabraknąć kilku słów przestrogi od byłej prezydent Słowacji Zuzany Čaputovej, która nagrała na tę okazję wystąpienie wideo. W trakcie urzędowania Čaputova dostawała liczne pogróżki, co stało się jedną z przyczyn jej rezygnacji z ubiegania się o reelekcję; w kwietniu tego roku słowackie wybory prezydenckie wygrał polityk z obozu Ficy.

Na praskim Rynku wystąpili też przedstawiciele studentów, którzy wyjechali ze Słowacji do Czech, ponieważ czuli się prześladowani po tym, jak krytykowali działania rządu Ficy. Apelowali teraz do Czechów, by dbali o demokrację.

W czym Andrej Babiš jest podobny do Roberta Ficy

Bynajmniej nie obojętnie patrzą Czesi na swoich najbliższych sąsiadów. Centroprawicowy rząd premiera Petra Fiali już w marcu zdystansował się od Bratysławy po tym, jak słowacki minister spraw zagranicznych spotkał się z szefem rosyjskiego MSZ Siergiejem Ławrowem podczas forum w Turcji. W reakcji na to ostentacyjne zbliżenie słowacko-rosyjskie Praga zawiesiła konsultacje międzyrządowe z Bratysławą.

Media czeskie z wielką uwagą relacjonują kolejne wydarzenia na Słowacji pod rządami Ficy, który w ciągu roku osłabił kompetencje prokuratury w sprawach związanych z korupcją, przejął kontrolę nad mediami publicznymi i zmienił kurs słowackiej polityki zagranicznej tak, że teraz deklaratywnie balansuje ona między Rosją a Zachodem i dystansuje się od wsparcia dla Ukrainy.

Tymczasem, zdaniem organizatorów i uczestników demonstracji w Pradze, retoryka Babiša jest niebezpiecznie podobna do słowackiej (pokój na rosyjskich warunkach, krytyka dostaw broni dla Ukrainy). Stąd też obawy przed „scenariuszem słowackim”.

Przypomnijmy, że ruch ANO odłączył się od liberałów (Renew Europe) w Parlamencie Europejskim i wszedł w skład grupy Patrioci dla Europy, do której należy też Fidesz Orbána i francuskie Zjednoczenie Narodowe Marine Le Pen.

Sondaże w Czechach zapowiadają zmianę władzy po wyborach w 2025 roku

Na rok przed wyborami w Czechach pojawia się więc niepokój o możliwy powrót populistów do władzy. Notowania rządu Fiali są kiepskie, sondaże nie dają większości koalicji rządowej, na czele której stoi jego Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS).

Już od jakiegoś czasu prowadzi w nich ANO (Akcja Niezadowolonych Obywateli), ruch założony przez Andreja Babiša. Może dziś liczyć na prawie 34 proc. poparcia i 85 z 200 mandatów. Tymczasem ODS Fiali ma ponad dwa razy mniejsze poparcie (12 proc.), co dałoby jej tylko 30 mandatów.

Sondaże nie dają więc partii Babiša większości, ale jest prawdopodobne, że nawiąże ona współpracę z ksenofobiczną i antyunijną SPD Tomia Okamury lub z dwoma ugrupowaniami dziś jeszcze pozaparlamentarnymi: Przysięgą (akcentuje ona walkę z korupcją) i Zmotoryzowanymi (formacją antyunijną, która kontestuje Zielony Ład i stara się pozyskać sympatię właścicieli samochodów z silnikami spalinowymi; jej nazwę, Motoristé sobě, tłumaczy się też czasem jako Kierowcy). Występując wspólnie w koalicji, Przysięga i Zmotoryzowani uzyskały w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego 10 proc. poparcia i dwa mandaty. Ostatni sondaż daje samym tylko Zmotoryzowanym nawet 6 proc. poparcia.

Babiš nie kryje zadowolenia z wygranej Trumpa

Koniunktura sprzyja populistom. O ile wybory europejskie można jeszcze było wziąć w nawias (do tej pory ich wyniki nie były reprezentatywne dla rodzimej polityki), to już wybory regionalne z 20-21 września pokazały, że Babiš jest w świetnej formie: ANO zajęła pierwsze miejsce w 10 z 13 województw i uzyskała dość mandatów w sejmikach (najwięcej w swej historii), by w ośmiu z nich stworzyć koalicję i obsadzić urząd hetmana (marszałka województwa).

To kolejny rekord ANO, która w poprzednich wyborach regionalnych wprawdzie także zajęła pierwsze miejsce w większości regionów, ale przez niską zdolność koalicyjną rządziła tylko w trzech. Partia Babiša wygrała także po raz pierwszy w wyborach do jednej trzeciej składu Senatu, uzyskując osiem z 27 miejsc, które były do obsadzenia.

Dziś Babiš nie kryje zadowolenia z wyniku wyborów w USA. Swoje uznanie dla Donalda Trumpa wyraził zaraz po ich głoszeniu, pisząc na portalu X, że Trumpa nie powstrzymały ani zamach, ani „polityczne procesy”, ani „oszczercza kampania medialna”. Wybierając się na zjazd Patriotów dla Europy, sfotografował się w czapeczce z napisem „Make Europe Great Again”.

Obu sporo łączy. Tak jak Trump, Babiš zwykł atakować krytyczne wobec niego media. Był też mistrzem kreowania się na ofiarę i mediów, i spisku „starych” elit politycznych.

Co czwarty Czech uważa, że rządy autorytarne są lepsze niż demokracja

Tymczasem liberałowie są w kryzysie. Przekonali się o tym czescy Piraci, którzy w tegorocznych głosowaniach ponieśli kompletną porażkę: partia ta straciła dwa mandaty z trzech w Parlamencie Europejskim, a potem większość radnych w sejmikach. O ile od 2020 r. dysponowali 99 mandatami (podobnie do ODS) we wszystkich trzynastu regionach, to teraz zostały im tylko trzy mandaty w województwie pilzneńskim.

Przypomnijmy, że Piraci w koalicji z Burmistrzami (partią samorządowców) jako jedyni byli w stanie przerwać trwającą od 10 lat hegemonię sondażową ANO, kiedy to przez trzy miesiące (marzec-maj 2021 r.) znajdowali się na pierwszym miejscu rankingu poparcia.

Tegoroczne sondaże Centrum Badań Opinii Publicznej (CVVM) wskazują, że choć większość (54 proc.) Czechów uznaje demokrację za najlepszy model rządów, to dla 17 proc. nie ma znaczenia, czy ustrój jest demokratyczny, czy też nie. Ponad jedna czwarta (27 proc.) uważa, że w pewnych okolicznościach rządy autorytarne mogą być lepsze. Mniej zadowolone z demokracji są osoby o niższym poziomie dochodów, a niedemokratyczne alternatywy dopuszczają zwłaszcza wyborcy komunistów, SPD Okamury i właśnie ANO.

Sytuacja gospodarcza Czech nie jest ostatnio najlepsza

Jak pokazały wybory prezydenckie w USA, dla Amerykanów to gospodarka była jednym z głównych czynników wpływających na ich decyzję. Czy tak będzie w przypadku Czechów, którym ostatnio nie są obce rosnące ceny?

Tegoroczny raport Poverty Watch (Europejska Sieć Przeciwdziałania Ubóstwu) wskazuje, że w Czechach przybywa osób, które znajdują się w tzw. ubóstwie energetycznym. Oznacza to, że nie stać ich na wystarczające ogrzewanie, zadłużają się w tym celu lub wydają ponad dwie piąte swoich dochodów na rachunki za energię. W 2024 r. odnotowano 1,3 mln takich osób i jest to niemal dwukrotny wzrost w stosunku do 2020 r., gdy rządził Babiš.

W ostatnim czasie odnotowano też rekordowo wysokie ceny najmu mieszkań. Granica 200 koron za metr kwadratowy została przekroczona nawet w Uściu nad Łabą, uchodzącym przez dłuższy czas za miasto z najtańszymi mieszkaniami na wynajem. Za rządów premiera Fiali padł też inny niechlubny rekord: w liczbie wypłacanych dodatków mieszkaniowych. W 2023 r. był on najwyższy od 2015 r.

Babiš i jego partia chętnie sięgają po kwestie ekonomiczno-społeczne, by uderzać w adwersarzy. „Zwrócimy wam to, co zabrał rząd Fiali” – tak brzmiało hasło wrześniowej kampanii wyborczej i najwyraźniej przyczyniło się do zwycięstwa ANO. Babiš przekonał tych, którzy czują się skrzywdzeni przez rządzących i chcą zmiany. Obietnice socjalne ANO kontrastują tu ze zdyscyplinowanym budżetem Petra Fiali.

Co może zrobić Babiš, jeśli wróci do władzy?

Babiš nie jest jednak politykiem o autorytarnych zapędach, a ideologia nie jest jego mocną stroną. Choć będąc w latach 2017-21 premierem, próbował ręczne sterować państwem, przyzwyczajony do zarządzania w swoim koncernie Agrofert, napotykał wiele barier biurokratycznych czy instytucjonalnych, które często nie pozwalały mu wdrażać spontanicznie zapowiedzianych decyzji. Bywało, że ogłoszone obietnice, mające np. podnieść morale w czasie pandemii, kończyły się blamażem.

Przede wszystkim jednak należy pamiętać, że główną motywacją jego działalności politycznej jest w dalszym ciągu zabezpieczanie interesów ekonomicznych jego koncernu. Wielki biznes Babiša uzależniony jest w dużym stopniu od dotacji unijnych. Jego partia przejmuje program lub co lepsze pomysły od koalicjantów.

Powiązanie jego firm z pieniędzmi unijnymi powoduje też, że Babiš nie będzie dążył do wyprowadzenia Czech z Unii. Nie wyklucza to antyunijnej retoryki na forum krajowym, jednak praktyka już pokazała, że na zewnątrz Babiš wpisuje się raczej w mainstream, a zarzuty pod adresem Unii wygłasza głównie w kraju, utwardzając tym swój elektorat.

***

Babiš jest też politykiem chwiejnym w poglądach, co pokazał choćby jego stosunek do Rosji. Z jednej strony w okresie rządów ANO, w roku 2021, z rosyjskich placówek dyplomatycznych w Czechach wydalono rekordową liczbę Rosjan i doszło do zamrożenia stosunków z Moskwą. Z drugiej strony, będąc dziś w opozycji, ANO sprzeciwia się dostawom broni dla Ukrainy.

Nie można więc mieć pewności, jak Babiš będzie się zachowywać po ewentualnym powrocie do władzy. Najpewniej zainwestuje w te nastroje, które będą mu się najbardziej opłacały.

Dr Martyna Wasiuta prowadzi portal czeskapolityka.pl 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 48/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Uczyńmy Czechy na powrót wielkimi