Reklama

Czuwaj, dzika dziewczynko

Czuwaj, dzika dziewczynko

22.02.2021
Czyta się kilka minut
Jak to się stało, że jako dorosła kobieta mam tyle różowych rzeczy? Ucieczka przed różem była ucieczką przed dziewczyńskością. I co za tym idzie, przed całą listą tego, czego nie wolno, a raczej nie wypada.
A

A teraz nagle, gdy już panuję nad sytuacją, gdy już bezpiecznie mi (w miarę) być kobietą, mogę też sięgnąć po róż bezpiecznie. Już nie zagraża, nie spycha w zwiewność, grzeczność i wszystko to, czego się kiedyś bałam. Najlepiej intensywny. Tyle go wokół. Okładka zeszytu, dwa ręczniki, lakier do paznokci, no i jedyne dwie szminki, które czasem noszę, są właśnie dziewczęco różowe. W szafie szalik ukochany, spodenki gimnastyczne, sukienka jedna malinowa, druga pudrowa, trzecia… z tą trzecią to jest nawet historia.

Jechałam na konferencję poważniejszą, niżbym chciała. Wstyd przyznać, ale wtedy pomaga power dress. Może być obcas, może być dobrze skrojony żakiet. Pożyczone, znalezione w szafie, nowe. Byle sprawiło, że mogę stawić czoło wyzwaniu. Nie po nią poszłam do sklepu, ale… co za kolor! Kiedy już leciałam następnego dnia w żarówiaście różowej sukience przed kolano,...

4841

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Bold" to nie jest wyraz wynaleziony wraz z edytorami tekstu, tylko normalny przymiotnik, występujący w korpusach języka angielskiego więcej razy niż np. pleasant, terrific albo gorgeous. I oczywiście można to słowo tłumaczyć na wiele sposobów: odważny, śmiały, nieustraszony, bezceremonialny, wyrazisty, widoczny... - długo można ciągnąć tę listę synonimów, ale na pomysł umieszczenia na niej słowa "soczysty" raczej bym nie wpadł. Natomiast obecność "wytłuszczona" albo "soczysta" z całą pewnością brzmi idiotycznie. Szczerze mówiąc, nawet w odniesieniu do pisma wolę tradycyjne "grube" lub "pogrubione", bo "wytłuszczony druk" kojarzy mi się z plamami po paluchach i majonezie. Jak w poemacie Jastruna: "Ulotki, nielegalne KPP [...] których każdą kartę zatłuścił palec szpicla i prokuratora". ;) Polemizowałbym tez z określeniem "rocznica wywalczenia przez Polki praw wyborczych". Tzw. "sprawa kobieca" istotnie zajmowała działaczki społeczne także w Polsce pod zaborami, ale prawa wyborcze wywalczyły one nie od mężczyzn, a razem z nimi - wraz z niepodległością. Pierwsza w ogóle ordynacja wyborcza, uchwalona jeszcze w listopadzie 19818 roku, nie zawiera nawet słowa "kobieta". Stanowi ona w art. 1, że "Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci, który do dnia ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat", a w art. 7, że "Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele (lki) państwa, posiadający czynne prawo wyborcze". To nie całkiem taka sama historia jak z zachodnimi sufrażystkami. Zostawmy jednak drobiazgi i przejdźmy do osobistej historii, jaką nam tu opowiada red. Radzik. W sumie trochę smutnej, bo naznaczonej ciągłym konfliktem, walką (czasem ucieczką) w obronie jakiegoś dobra, które widocznie świat ciągle próbował jej odebrać. Przepraszam za osobisty ton, ale jest Pani w wieku moich córek i mam nadzieję, że ich lżejszy (nie mówię, że negatywny) stosunek do zjawisk opisywanych mianem "feminizm" wynika także z mniej stresujących doświadczeń życiowych. Przynajmniej jeśli chodzi o kobiecość i wszystko, co jest z tym związane. Wiem, oczywiście, że potrzeba nieustannej asertywności nie bierze się znikąd. Chciałem tu dla żartu wrzucić link do programu Ewy Drzyzgi pt. "Różowe landrynki" z cyklu "Rozmowy w toku", ale nie ma go już na YT (prawa autorskie). Została tylko "recenzja", która niestety pokazuje gorszą stronę ludzkiej (tylko przypadkiem męskiej) natury. Tak że z żartu nici - wrzucam bardziej ku refleksji [https://youtu.be/dwPsNIT8NxY] i z wyrazami sympatii dla pani Zuzanny i dorosłej już pani Sylwii. Nie przejmujcie się. ;)

Fajny artykul. Jako mezczyzna musze przyznac, ze o wielu rzeczach nie mialem pojecia...

Ty miałaś harcerstwo, ja miałam podwórko i robienie baz z gałęzi, siedzenie całymi dniami na zewnątrz, latanie po okolicy i realizowanie każdego pomysłu, który przyszedł nam do głowy. Doświadczam tego codziennie, że takie dzieciństwo daje ogromne poczucie siły i sprawczości. A róż do mnie też wrócił dość spektakularnie, różowe kafle w łazience stale poprawiają mi humor :)

Sądzę, że pani Zuzanna ma duży talent literacki. Szkoda, że pani Zuza jest kojarzona z teologią katolicką. To jest pewna przeszkoda w tym aby pisać trochę dzikie, erotyczne - ale nie romantyczne - opowiadania. Gdyby jednak coś tak dzikiego wyszło spod pióra pani Zuzanny pewnie bym się nie zgorszył, a nawet ucieszył. Woman fiction zamiast teologii.

chętnie pokazałaby to i owo z ze swych talentów i darów piękna, gdyby nie ten koszerny polski katolicyzm, krępujący dzikie serce kobiety. Szkoda, że polskie społeczeństwo katolickie nie jest jeszcze gotowe na dance catho, ale poezja jest lepsza od teologii do wyrażania erotycznego stosunku do rzeczywistości.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]