Reklama

Czas wstydu

Czas wstydu

z Florencji
27.04.2021
Czyta się kilka minut
Po kolejnej tragedii migrantów na Morzu Śródziemnym papież podnosi głos.
Fragmenty pontonu uchodźców, którzy zatonęli na Morzu Śródziemnym u wybrzeży Libii, 22 kwietnia 2021 r. / Fot. SOS Mediterranee / Associated Press / East News
2

22 kwietnia u wybrzeży Libii zatonęła łódź z ponad stu migrantami. Dzień wcześniej zaczęli wzywać pomocy. Libijczycy odmówili z powodu zbyt wysokiej fali, Włosi i Maltańczycy nie kiwnęli palcem. Okręt NGO przybył za późno; wolontariusze zdążyli jeszcze zobaczyć unoszące się na falach zwłoki. FRONTEX przysłał samolot, który nie mógł nic zrobić.

Papież Franciszek, od początku pontyfikatu nawołujący do ratowania uciekinierów z Afryki, nie krył goryczy: „Jestem przeszyty bólem z powodu kolejnej tragedii, która wydarzyła się w regionie Morza Śródziemnego. Stu trzydziestu migrantów zginęło w morzu. To są konkretne osoby, to są ludzkie życia. Przez dwa dni prosili o pomoc, która nigdy nie nadeszła”, powiedział podczas nabożeństwa wygłoszonego w Niedzielę Dobrego Pasterza – czwartą niedzielę po Wielkanocy. 

Fala zbyt wysoka

W środę i czwartek Alarm Phone – kontakt utworzony przez organizacje wolontariackie – otrzymał wezwania o pomoc od trzech łodzi, które wyprawiły się z Libii w stronę Włoch. Należący do hiszpańskiej SOS Méditerranée okręt „Ocean Viking” bezskutecznie szukał jednej z nich na wodach granicznych między Tunezją a Libią. Na jej pokładzie miało być 40 osób. Do dziś nie wiadomo, co się z nimi stało. Wtedy nadeszła wieść o kolejnej łodzi, bardziej na wschód: ze 100, 120, a może nawet 130 migrantami na pokładzie.

„Natychmiast ruszyliśmy w tym kierunku. Mieliśmy co najmniej 10 godzin drogi” – opowiada Alessandro Porro, jeden z szefów SOS Méditerranée. W miejscu, w którym powinna była być łódź, pojawiły się także trzy statki handlowe, które odebrały wezwania o pomoc. Załoga jednego z nich, „My Rose”, wypatrzyła trzy zwłoki.

„Gdy dotarliśmy tam we czwartek po południu”, mówi Porro, „na wodzie unosiły się tylko sflaczałe resztki pontonu i 10-13 ciał, niektóre spuchnięte. To były ciała dwudziestoletnich mężczyzn, przyczepione do unoszących się na wodzie fragmentów pontonu”.

Włoski kapitanat umył ręce, odsyłając do libijskiej straży granicznej. Alarm Phone wzywał więc na pomoc Libijczyków – katastrofa wydarzyła się 43 mile od Trypolisu, ponton z migrantami wypłynął z Al-Chums we wtorek wieczorem. Porro opowiada, że Libijczycy obiecali „kogoś wysłać”, ale tego nie zrobili. Orzekli, że „fala jest zbyt wysoka”.

Libijczycy podjęli z morza jednak trzecią łódź – ze 104 migrantami oraz zwłokami kobiety i małego chłopca.

Śmierć i obojętność

Migranci od lat próbują dotrzeć do Europy przez Libię czy Tunezję, a potem Morze Śródziemne. Katastrofa z zeszłego tygodnia nie jest pierwszą. W październiku 2013 r., u wybrzeży Lampedusy, podczas dwóch katastrof, w odstępie ośmiu dni, zginęło ponad 630 migrantów. W kolejnej wielkiej tragedii, w kwietniu 2015 r., w Kanale Sycylijskim utonęło 800 osób. W kwietniu 2016 r., u wybrzeży Libii – pięciuset. W maju, również 2016 r. i też na wodach libijskich, 851. Do tragedii w centralnej części Morza Śródziemnego opinia publiczna już się przyzwyczaja, informacje o nich rzadko trafiają na pierwsze strony gazet.

„27 godzin agonii 130 osób, które zatonęły w Morzu Śródziemnym – tyle czasu minęło od pierwszego sygnału wysłanego przez Alarm Phone do różnych władz. W obliczu nieistniejących władz libijskich oraz milczących władz Malty, Rzym odmówił interwencji. Próbowały zrobić cokolwiek Ocean Viking i trzy okręty handlowe, kiedy Alarm Phone na próżno wzywał pomocy. Ratownicy pływali w morzu utworzonym przez zwłoki”, komentuje w turyńskiej „La Stampie” aktywistka Giorgia Linardi, która dodaje, że gdyby odtworzyć komunikację wolontariuszy z władzami, można by wyrysować „mrożącą krew w żyłach mapę odpowiedzialności, u której podstaw leżą cynizm i obojętność. Ta mapa ukazuje schemat operacyjny Europy, przehandlowującej swoją odpowiedzialność za migrantów tzw. libijskiej straży przybrzeżnej, która i tak nie przybywa z powodu zbyt wysokiej fali”.

Papież zaś zakończył niedzielne kazanie tymi słowami: „Bracia i siostry, zastanówmy się wszyscy nad tą tragedią. To jest czas wstydu! Módlmy się za tych braci i siostry oraz za tak wielu, którzy nadal giną w tych dramatycznych podróżach. Módlmy się także za tych, którzy mogą pomóc, ale wolą odwracać wzrok”.

Polecamy: Uchodźcy i migranci - serwis specjalny "Tygodnika Powszechnego"

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Módlmy się. Kuzyn na pewnym spotkaniu rodzinnym, zapytany przez goszczącego zaprzyjaźnionego księdza, który udzielał mu ślubu pięć lat wcześniej, kiedy na chrzciny zaprasza i co z tymi obiecanymi potomkami. Odpowiedział, modlimy się z małżonką, ale jakoś nic z tego nie wychodzi. Ksiądz na to, do roboty byś się wziął, bo samą modlitwą niewiele zdziałasz. Ot i cały nasz Papież, na miejsce odchodzących na emeryturę stareńkich biskupów zboczeńców, powołuje kolejnych starych pierdzieli. W promieniu 20 kilometrów od mego miejsca zamieszkania, buduje się co najmniej 10 wypasionych kościołów. Ojciec dyrektor z Torunia błaga i prosi o datki na zbożny cel jedynej wolnej i wzniosłej uczelni i radia.. Gdzie nie spojrzeć płynie szerokim strumieniem grosz z państwowej kasy. A tam na morzu topią się biedaki, to nie jest po katolicku, jak zareagowała moja małżonka na rozwód szefa TVP. Módlmy się za potopionych, topiących się i tych co się jeszcze potopią, za tych co mają to gdzieś, jakoś zleci. Wiadomo, że chodzi o kasę, unia płaci Libijczykom za wyłapywanie i trzymanie w obozach tych nieboraków. Guzik nas obchodzi co oni tam z im będą robili, ważne by na naszych plażach nie pojawiały się trupy, że o żywych nieborakach nie wspomnę. Rdzenni mieszkańcy Europy się kiepsko rozmnażają, dziurę zapełnia się imigrantami, potrzebujemy niewolników, w miarę cywilizowanych, takich co nas obsłużą na zadawalającym poziomie, a nie czarnych wygłodniałych pastuchów z pustyni i puszczy. Może to nie jest po chrześcijańsku, ale po katolicku jak najbardziej.

Jednej rzeczy nie pojmuję, jeśli niby mamy jakiś tam moralny obowiązek przyjmować wszystkich którzy się do nas pchają, to dlaczego mamy narażać ich na trudy podróży? To zawsze niebezpieczne. Logiczniej i bardziej humanitarnie będzie te kraje z których ci ludzie uciekają skolonizować i tam im zaprowadzić te upragnione Niemcy (a może od razu całą UE), USA, czy inne kraje dobrobytu. Niech mają, póki co powoli Chiny ten numer próbują odstawić i to całkiem skutecznie. Dobudują lotniskowce i połowa Afryki będzie Chinami, migracja się skończy, zacznie się bardzo intensywna praca i zbieranie punków do Systemu Oceny Obywateli, wysłuchanie pogadanki Xi Jinping na smartfonie i parę punktów wpadnie. Chiny są humanitarne, my nie, czas to może zmienić? Nie odwracajmy wzroku! Niech każdy u siebie ma UE czy USA i nie musi ryzykować długiej i niebezpiecznej podróży! W przeciwnym razie my wytracimy zasoby na ratowanie migrantów, a tamtejsze zasoby przejmą Chiny, i tak się skończy ta zabawa w miłosierdzie.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]