Muzułmanki w Polsce coraz lepiej się organizują, choć nadal doświadczają ostracyzmu

Pokazują, że są pełnoprawnymi Polkami. Nie są inne, choć wiedzą, że wielu wciąż tak je postrzega.
Czyta się kilka minut
Weronika, prowadząca lekcje religii w centrum muzułmańskim. Kraków, 26 kwietnia 2024 r. // Fot. Jacek Taran
Weronika, prowadząca lekcje religii w centrum muzułmańskim. Kraków, 26 kwietnia 2024 r. // Fot. Jacek Taran

– Nie było łatwo. Gdy byłam młodsza, wiele razy czułam się wykluczona. Dzisiaj dostrzegam zmiany na lepsze mówi Ilayda Öğdem z poznańskiego centrum muzułmańskiego. – Kobiety generalnie mają trudniej od mężczyzn, muzułmanki mają trudniej niż muzułmanie. Dlaczego? Bo po naszych chustach na pierwszy rzut oka widać, że wyznajemy islam. Odróżniamy się o wiele bardziej. Chusta powoduje, że ludzie nie mówią do ciebie po polsku, obrażają cię. Najtrudniejsze było doświadczenie podczas rozmów o pracę w różnych korporacjach, gdzie ostatecznie to mój hidżab stanowił problem.

Dowody na polskość

Islam nie ma w społeczeństwach wschodniej Europy dobrej prasy. W badaniu Pew Research z 2019 r. aż 66 proc. mieszkańców Polski deklarowało „niekorzystną opinię” na temat tej religii (plasując się na drugim miejscu za Słowacją, gdzie taką opinię miało 77 proc. osób). Jednym z powodów jest zapewne rozpowszechniony stereotyp o tym, że islam jest obcą religią.

Ma to negatywny wpływ na życie muzułmanek w Polsce.

– Codziennie muszę udowadniać, że jestem Polką – mówi jedna z polskich Tatarek, urodzona na Podlasiu.

Noor z krakowskiej wspólnoty związanej z Ligą Muzułmańską porównuje sytuację muzułmanek w Polsce do góry lodowej. Choć mówi się tak wiele o dyskryminacji i prawach kobiet, to muzułmanki „nie mają społecznego szacunku, nie mają możliwości praktykować swojej religii tak, jak by chciały”. Weronika, prowadząca lekcje religii w krakowskim centrum muzułmańskim, zauważa, że szczególnie przyjezdne kobiety raczej zaszywają się w swoich domach, mają trudność, by odnaleźć się w Polsce. – Lepiej nie iść niż narażać się na nieprzyjemności czy agresję, prawda? – podsumowuje Ilayda.

Z drugiej strony rzeczywistość, jak to bywa w przypadku stereotypów, wygląda inaczej – przynajmniej na polskim podwórku. – Widzę, że z roku na rok muzułmanki w Polsce są coraz bardziej otwarte, coraz częściej nie mają obaw czy nawet są dumne ze swojej religii – mówi Lilla Świerblewska, wiceprezeska Związku Tatarów w Polsce, przewodnicząca gminy muzułmańskiej w Białymstoku.

Kobiety aktywne

W ostatnich latach to kobiety-muzułmanki zaczynają przejmować inicjatywę i tworzyć projekty z myślą zarówno o lokalnych wspólnotach islamskich, jak i osobach spoza nich. – Chodziłyśmy na spotkania organizowane w meczecie przez imama i braci. Pewnego dnia przyjechał wykładowca, brat z Arabii Saudyjskiej – mówi jedna z osób związanych z warszawską wspólnotą. – I co? Opowiadał nam o kwestii niewolnictwa. Dużo dziewczyn wyszło w trakcie, zgłaszałyśmy, że to nie jest temat, który odpowiada na nasze potrzeby. Jedna nawet pokłóciła się z imamem i chyba już nie wróciła. Nie było reakcji. Co zrobiłyśmy? Założyłyśmy własną grupę – wspomina.

W historii Polski mamy już przykłady muzułmanek, które działały w sferze publicznej: Ludwiki Śniadeckiej – założycielki Adampola, polskiej osady pod Stambułem; Dżennet Dżabagi-Skibniewskiej – dziennikarki i działaczki niepodległościowej walczącej o Polskę pod Monte Cassino. Wśród aktualnie działających trzeba wspomnieć o Khedi Alievej kierującej Fundacją Kobiety Wędrowne, Susannie Izzetdinovej prowadzącej restaurację Azima czy Dżennecie Bogdanowicz, która ożywiła Kruszyniany i stworzyła znaną w całej Polsce Tatarską Jurtę.

W meczetach i centrach muzułmańskich w Polsce coraz większą rolę przejmują kobiety, a ich inicjatywy ożywiają i budują tożsamość wspólnoty. W Białymstoku właśnie ruszył projekt warsztatów integracyjnych (dotyczących kultury krajów pochodzenia) dla lokalnych muzułmanek. W Warszawie przy wsparciu inicjatywy „Chlebem i Solą” powstała wystawa fotograficzna „Kobiety w islamie”. W Poznaniu rusza seria spotkań pt. „Zorientuj się na Orient”, a w Krakowie coraz prężniej działa szkoła weekendowa. Wszystko to dzięki inicjatywie kobiet.

Wizerunek muzułmanki

– Odgrywam w meczecie rolę człowieka orkiestry – mówi z uśmiechem Ilayda. – Zajmuję się sprawami administracyjnymi, dbam o porządek, tworzę raporty i pisma, jestem delegowana do działań w sprawach miejskich, uczę dzieci religii, prowadzę social media, koordynuję organizację wydarzeń i sama je prowadzę. Poza tym oprowadzam seniorów i innych gości po naszym centrum, objaśniam islam i jestem osobą pierwszego kontaktu.

Równie szerokie kompetencje ma Lilla, która nie tylko chce zachowywać tradycję i kulturę polskich Tatarów, ale też integrować społeczność muzułmańską. – Bardzo chciałabym, żeby ci ludzie mieli przestrzeń, by się poznawać, mieli gdzie mówić o swoich problemach i próbować szukać rozwiązań – tłumaczy Lilla, która od 12 lat organizuje spotkania dla kobiet muzułmanek w Białymstoku. – One muszą mieć możliwość wyjścia z domu, odpoczynku, bycia z innymi, by wpływać skuteczniej na swoje rodziny.

Obecnie w ramach nowego projektu na warsztaty zgłosiło się prawie 70 osób spośród wszystkich kultur. – Wierzę, że te spotkania bardzo nas wzmacniają – wyznaje Lilla.

Ilayda ma inną motywację. – Chcę zmieniać wizerunek muzułmanki: ubezwłasnowolnionej, niewykształconej, biednej, poddanej opresji ze strony mężczyzn. Dlatego pomimo nieprzyjemności i ryzyka wykluczenia chodzę na różne spotkania, np. w urzędzie miasta czy w szkołach. Pokazuję, że ja, jako muzułmanka, mogę osiągnąć wiele. Że jestem pełnoprawną Polką, żyjącą tu od urodzenia. Nie jestem inna, choć wiem, że wielu mnie tak postrzega. Powinnyśmy, jako muzułmanki, to zmieniać. Nikt nas nie musi ratować – stwierdza Ilayda.

Podobnie myśli Aisha Mirzomuradowa, 17-letnia licealistka, która opracowała i koordynowała projekt „Kobiety w islamie”, w ramach którego powstała wystawa portretów polskich muzułmanek. – Obserwuję świat i nie ma w nim równości. Kobiety i mężczyźni nie są traktowani tak samo. Nie zgadzam się na stereotypy wciąż obecne w świecie – mówi Aisha. – To, że nosimy chustę lub mamy inną karnację, nie oznacza, że jesteśmy inne. Chcę działać, by to zmieniać.

Działania na boku

Czy muzułmanki znajdą przestrzenie dla swojej aktywności? Religioznawczyni prof. Katarzyna Górak-Sosnowska z SGH w Warszawie zauważa, jak pozytywnie działa przekonanie, że „my kobiety musimy wziąć sprawy w swoje ręce”. – To jest taka siostrzana więź, która sprawiała, że nawet ja, jako kobieta spoza wspólnoty, czułam się wśród nich bardzo dobrze.

Badaczka wskazuje jednak na trudności: – Choć kobiety stają się akceptowalnymi twarzami islamu – prowadzą grupy na WhatsAppie, małe projekty internetowe czy lokalne spotkania grupowe – wciąż nie posiadają decyzyjności w instytucjach religijnych. Dlatego te działania są robione w internecie lub na boku, nieformalnie.

Czynnikami gaszącymi aktywność kobiet może być też słabość organizacyjna islamskich instytucji religijnych w Polsce (m.in. brak odpowiednich lokali, funduszy, ale też przejęcie funkcji kierowniczych przez mężczyzn czy nietransparentny proces podejmowania decyzji) lub różne formy dyskryminacji wewnątrz czy na zewnątrz nich.

Dla Noor dużą trudnością są polskie media: – Nieraz spotkałam się z osobami, które swoje zachowanie tłumaczyły tym, że usłyszały czy zobaczyły w porannej telewizyjnej śniadaniówce nienawistny, obraźliwy komentarz lub dowiedziały się o przerażającej sytuacji gdzieś w świecie. Do tego dochodzą social media. To jest góra, która buduje ogromny ciężar.

Jej słowa potwierdza Ilayda: – Konwertytki według mnie mają trudniej. Polki, które przyjęły islam, są często uznawane za osoby, które wyzbyły się polskości. Są zdrajczyniami lub, w lepszym razie, dziwolągami.

Z tych trudności jednak wynika swoista motywacja. Jak zauważa Ilayda, to konwertytki, które wykazują zwykle większą aktywność w społecznościach muzułmańskich, są bardziej osamotnione i dlatego mają większą potrzebę budowania społeczności. Jak ujęła to Hana z krakowskiej społeczności muzułmańskiej: – Samotny człowiek jest jak cieniutki patyczek, łatwo go złamać nawet jednym palcem. Razem jesteśmy jak gruby pień.

Twarzą w twarz

Co jeszcze wspiera kobiety w społeczności muzułmańskiej? Lilla Świerblewska wskazuje na współpracę z władzami: – Bardzo pomagały nam spotkania integracyjne na różnych szczeblach: rady miasta czy nawet rządu. Takie wydarzenia z udziałem urzędników, gdzie dziewczyny mogą im twarzą w twarz opowiedzieć, z czym mierzą się na co dzień, pomagają w budowaniu wzajemnego zrozumienia.

Dużą rolę mogą odgrywać tutaj też NGO-sy czy uczelnie. – Trzeba pamiętać, że to bardzo mała wspólnota, która niesie bardzo dużo na swoich barkach. Kobiety dodatkowo mają dzieci, domy na głowie i to ogranicza pole działania oraz frekwencję na wydarzeniach – mówi prof. Górak-Sosnowska. – Dlatego tak ważne jest wsparcie instytucji.

Noor czy Weronika bardzo chcą, by ich centrum było otwarte dla wszystkich. – Marzę, by oswoić innych z naszą religią. Żeby w końcu dostrzegli w nas ludzi – mówi Noor.

– Nie mam wątpliwości, że to, co nas motywuje, to efekty. Gdy widzimy, że ludzie zaczynają przychodzić, korzystać z naszej pracy, że robimy coś dobrego i mamy na to wpływ, to działamy – mówi z uśmiechem Ilayda. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 21/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Matki, córki, liderki