Co tam sąd - eurodeputowany wie swoje

Instytut Pamięci Narodowej stwierdził niedawno, że Henryk Karkosza, będący dotąd symbolem niezależnego ruchu wydawniczego w PRL, współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa. Karkosza twierdzi, że to nieprawda. Zażądał, by sprawę zbadał sąd lustracyjny.
Czyta się kilka minut

W ub. tygodniu odbyła się pierwsza rozprawa, dziennikarze poprosili więc o komentarz tych byłych kolegów Karkoszy z przedsierpniowej jeszcze opozycji, którzy są przekonani o jego winie. Zapytali m.in., co będzie, jeśli sąd lustracyjny przyzna rację Karkoszy. Najgłośniejszy ostatnio w kraju dziennikarz oznajmił, że on i tak swoje wie. To jednak nie dziwi - styl myślenia głośnego żurnalisty jest, jaki jest. Publicystom zresztą więcej wolno. Gorzej, że tak samo do hipotetycznego przecież werdyktu sądu chce podejść także drugi z pytanych eks-kolegów Karkoszy, będący dziś deputowanym do Parlamentu Europejskiego. Politykom chcącym uchodzić za poważnych wolno już mniej. Przeciwnie: powinni oni szczególnie dbać o szacunek dla instytucji państwa, które reprezentują.

W przypadku lustracji lekceważenie rozstrzygnięć sądu tylko dlatego, że nie przystają one do z góry przyjętej tezy (a padły też argumenty w rodzaju: sędziów musiałoby chyba coś oświecić), oznacza też zanegowanie przysługującego każdemu prawa do obrony oraz samej idei cywilizowanego rozliczenia z przeszłością. Jest to tym bardziej przykre, że tak publicysta, jak eurodeputowany spędzili młodość walcząc o prawa człowieka właśnie i gotowi byli pójść za to do więzienia.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2005