Miles Davis

W epokowej serii dzieł wszystkich Milesa Davisa nagranej dla wytwórni Columbia pojawił się kolejny, siódmy już zbiór. Po wydawnictwach zawierających nagrania z późniejszego, eksperymentalnego, niemal jazz-rockowego etapu twórczości Davisa (seria nie ukazuje się w porządku chronologicznym), dostaliśmy znowu siedmiopłytową porcję rasowego jazzu. Rasowego, bo w przypadku Davisa nie sposób użyć określenia jazz tradycyjny - istotą jego twórczości była ciągła pogoń za nowymi formami i brzmieniem.
Czyta się kilka minut
 /
/

Co najciekawsze: w przeciwieństwie do dotychczasowych wydawnictw, nagrania zebrane teraz nie są dokumentacją współpracy Davisa z poszczególnymi partnerami i zespołami (choćby z Gilem Evansem czy Johnem Coltranem) ani też pełnymi zapisami sesji, podczas których powstały ważne płyty (choćby “Bitches Brew"). “Seven Steps" przynosi rejestrację sesji i koncertów Davisa z półtorarocznego okresu po rozstaniu się z Coltranem, a przed sformowaniem tzw. drugiego Wielkiego Kwintetu. To świadectwo stałego poszukiwania najlepszych muzyków i konfiguracji personalnych: w ciągu tych kilkudziesięciu miesięcy Davis na ulubionych tematach (choćby “Autumn Leaves", “Walkin", “All Of You", “So What") testował m.in. takie sławy, jak saksofonistów George’a Colemana i Wayne’a Shortera, pianistów Victora Feldmana i Herbie Hancocka, basistę Rona Cartera i ledwie 17-letniego, a już uznanego w branży perkusistę Tony’ego Williamsa. Niektórych najął w końcu do kolejnego słynnego kwintetu, a równocześnie powstały tak wielkie płyty, jak “Seven Steps To Heaven". Wydawnictwo, prócz znanego już materiału, zawiera m.in. trzy niepublikowane, a równie wspaniałe wersje kompozycji tytułowej. Poszczególne składy dały historyczne koncerty w Antibes, Berlinie, Tokio i nowojorskiej Philharmonic Hall (znowu: box, obok materiału ogłoszonego wcześniej m.in. na płytach “Four & More" i “My Funny Valentine", przynosi niewydane dotąd pełne wersje niektórych utworów, nie licząc zapowiedzi poszczególnych setów, co też jest przecież ważne dla oddania atmosfery występów).

Nie zdziwię się, jeśli także to wydawnictwo - jak poprzednie - będzie nominowane do prestiżowej Nagrody Grammy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2005