Reklama

Co ma Beata Szydło do Muzeum Auschwitz

Co ma Beata Szydło do Muzeum Auschwitz

19.04.2021
Czyta się kilka minut
Obchody 80. rocznicy pierwszego transportu polskich więźniów do KL Auschwitz, 14 czerwca 2020 r. / FOT. MAREK BEREZOWSKI/REPORTER
B

Było: międzynarodowe ciało złożone z byłych więźniów i ocalałych, uznawanych w świecie historyków Zagłady, wiarygodnych uczestników dialogu polsko- i chrześcijańsko-żydowskiego, działające do 2018 r. przy premierze, oraz powoływana przez ministra kultury rada nadzorująca wypełnianie „przez muzeum jego powinności wobec zbiorów i społeczeństwa”, oceniająca przedłożone przez dyrektora sprawozdanie roczne itd. Jest: skandal po tym, jak w skład tego drugiego ciała powołano Beatę Szydło (pierwszego od trzech lat Mateusz Morawiecki nie powołuje…).

Skandal na pierwszy rzut oka zaskakujący, bo i w poprzedniej kadencji w Radzie Muzeum Auschwitz zasiadał związany z regionem przedstawiciel PiS, będący m.in. starostą oświęcimskim Zbigniew Starzec. Powołanie na jego miejsce byłej premier – oświęcimianki, w dodatku z racji wykształcenia etnograficznego i niegdysiejszej pracy w Muzeum Historycznym Miasta Krakowa z pewnością lepiej przygotowanej do pełnienia obowiązków w Radzie niż trener pływania – to jedyna zmiana poza niepowołaniem reprezentującego Marsz Żywych Aharona Tamira. A jednak zaowocowała dymisjami trojga dotychczasowych członków: b. wicedyrektorki muzeum Krystyny Oleksy, Stanisława Krajewskiego i Marka Lasoty.

Skąd to zamieszanie? Zorientowani przypominają, że przed laty Szydło nie kryła ambicji objęcia posady dyrektorki muzeum, z pewnością też bez parasola Międzynarodowej Rady Oświęcimskiej wokół Auschwitz łatwiej o nieporozumienia. Rząd zbiera żniwo wcześniejszych decyzji – w jego dobre intencje nikt w tym świecie nie wierzy.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Skoro do świątyni na mszę świętą pogrzebową Jana Lityńskiego nie wpuszczono Zofii Romaszewskiej. Za dużo strasznych rzeczy uczyniła pani premier Szydło. Nasza postkomunistyczna "szlachta" tego nie wybaczy.

ja dla odmiany słyszałem, że pojawiła się jakaś kasa do rozdysponowania, no to ciągnie do koryta.

Niektórzy twierdza, ze Mateusz Morawiecki też dla koryta zrezygnował z funkcji szefa Banku Santander Polska, a nawet Agustin Egurrola przeszedł z TVN do TVP dla pieniędzy. Jak podaje prasa Agnieszka Chylińska na jednej edycji programu MAM Talent wzbogacała się aż o 325 tys. zł. Foremniak zaś o 200 tys. zł. No to chyba Egurolla też tam źle nie miał. Z głodu do TVP nie przeszedł. A była premier zarabia i odkłada teraz w Europarlamencie. Później to już może pełnić funkcje honorowe i symboliczne.

ale pytanie jaka to jest kasa? no i kiedyś pewna tenisistka Szarapowa szczerze wyznała, że natura ludzka jest taka, że nie ma takiej kasy by człowiek nie chciał jeszcze więcej. Kasa jest najprawdopodobniej jak narkotyk, chętnie bym sprawdził, póki co nie miałem okazji :))) ps. z drugiej strony na Twoim miejscu bym raczej zasugerował, że jest tam po to by właśnie dopilnować uczciwe rozdysponowanie środków i stąd może ten opór przeciw niej? ale widać w coś takiego sami już nawet byście nie uwierzyli :)))

Proszę nie powtarzać półprawd - Pani Romaszewska NIE POTWIERDZIŁA swojego udziału w pogrzebie, po czym pojawiła się pod kościołem i oczekiwała, że zostanie wpuszczona, mimo, że do środka mogły wejść osoby wcześniej zapowiedziane. Liczba miejsc w kościele była ściśle ograniczona, ze względu na pandemię. Nie wszyscy organizują nabożeństwa w stylu Radia Maryja, gdzie żadne środki ostrożności nie zostały zachowane. Pani Romaszewska wydaje się zapomniała, w jakiej sytuacji obecnie funkcjonujemy i zrobiła ze swojego zaniedbania ogólnopolską aferę. Całe szczęście nie była także starą znajomą Księcia Filipa, bo też by był problem, że nie wpuścili do katedry 31 osób zamiast planowanych 30.

Czyli to te środki, które nie obowiązują pani Lempart i wspierających ją polityków opozycji ? Oddajmy jednak głos samej zainteresowanej. " Romaszewska podkreśliła, że w środku jeszcze były wolne miejsca. - Będą teraz mówić, że nie wpuścili nas ze względu na COVID, szkoda, że rodzina nie wybrała jeszcze mniejszego kościoła albo w ogóle jakiejś kaplicy - ironizowała. " Więcej: https://wiadomosci.radiozet.pl/Polska/Polityka/Romaszewska-niewpuszczona-na-pogrzeb-Jana-Litynskiego.-Morawiecki-przed-kosciolem

Oczywiście, że były wolne miejsca w środku - na tym polega właśnie reżim sanitarny, że muszą być wolne miejsca. I Pani Romaszewska doskonale to wiedziała - nietaktowny przytyk odnośnie do wyboru "jeszcze mniejszego kościoła" to potwierdza. Wiedziała, że kościół nie był duży i nie wszyscy mogli wejść, ale oczekiwała specjalnego traktowania. Nie dostała tego i z pogrzebu starego, opozycyjnego kolegi, zrobiła wielką sprawę na swój temat. Chyba tamtego dnia to nie Pani Romaszewska powinna być najważniejsza? Do kościoła mogło wejść tylko 31 osób.

Panie Okoński, wróg coraz bliżej Krakowa. Proszę uczulić nowego hejnalistę.

Niestety, nawet już do Oświęcimia się wpychają. :( Gdyby Szydło miała choć trochę honoru, to by sama zrezygnowała, widząc ile złej atmosfery jej nominacja powoduje …

osobę pani Szydło doskonale dyskwalifikują jej wypowiedzi dotyczące Auschwitz.... jest polityczną funkcjonariuszką i wykazuje jedynie zapędy do manipulowania historią, wstyd po prostu!

Pani Szydło, na szczęcie, nie zmieni bliskiego Pani sercu przekazu. Tu fragment wypowiedzi niemieckiej dziennikarki Nancy Waldmann z TP 47|2020."Bardzo niewielu Niemców potrafi odróżnić powstanie warszawskie od powstania w getcie warszawskim. Natomiast niespodziewanie wielu ma dobrze wyrobione zdanie na temat polskiego antysemityzmu. Bohaterowie ruchu oporu, jak Witold Pilecki, są mało znani w Niemczech, podobnie jak rodzina Ulmów i inni Polacy, którzy w czasie niemieckiej okupacji ukrywali Żydów, za co zapłacili życiem ....." Tak więc, mimo wszystko, ma Pani powody do zadowolenia.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]