Reklama

Cień Watergate nad Donaldem Trumpem

Cień Watergate nad Donaldem Trumpem

20.02.2017
Czyta się kilka minut
W Waszyngtonie wrze. Przeciw Trumpowi najwyraźniej buntują się ludzie ze służb specjalnych, przeciek goni przeciek, a prasa spekuluje, co CIA i NSA mogą jeszcze wiedzieć o kontaktach ludzi Trumpa z Rosjanami w trakcie kampanii.
Prezydent Trump podczas telefonicznej rozmowy z Władimirem Putinem w towarzystwie najbliższych współpracowników. Biały Dom, 28 stycznia 2017 r. Fot. ANDREW HARNIK / AP / EAST NEWS
Ź

Źle się dzieje w państwie amerykańskim. W Białym Domu afera goni aferę. Mija miesiąc od zaprzysiężenia Donalda Trumpa, a już poleciała pierwsza ważna głowa: szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego gen. Mike Flynn musiał ustąpić po tym, jak wyszło na jaw, że jeszcze przed objęciem stanowiska chciał dobić targu z rosyjskim ambasadorem, a potem kłamał, zaprzeczając, jakoby jego rozmowa dotyczyła sankcji.

Przynajmniej tyle dla nas pociechy, że czołowi przedstawiciele nowej administracji, wiceprezydent Mike Pence i sekretarz obrony James Mattis, podczas wystąpień w minionym tygodniu – Mattis w kwaterze NATO w Brukseli, Pence w Monachium – zapewniali Europejczyków, że USA „są i zawsze będą waszym najważniejszym sojusznikiem”.

Ale w Waszyngtonie wrze. Przeciw Trumpowi najwyraźniej buntują się ludzie ze służb specjalnych, przeciek goni przeciek, a prasa spekuluje, co CIA i NSA mogą jeszcze wiedzieć o kontaktach ludzi Trumpa z Rosjanami w trakcie kampanii. Republikanie powoli dojrzewają do decyzji, by Kongres zbadał, czy Moskwa manipulowała przy wyborach. „2017 to będzie rok skopania Rosji dupy” – mówił senator Lindsey Graham, republikański spec od spraw zagranicznych.

W Waszyngtonie słychać już nawet plotki o tym, że prezydent mógłby ustąpić... Ale czy Trump podąża ścieżką Richarda Nixona, jedynego prezydenta USA, który ustąpił przed końcem kadencji? Po pierwsze, dalej jest o wiele bardziej popularny niż Nixon: 46 proc. Amerykanów chce dymisji Trumpa, ale tyle samo go popiera. Po drugie, Nixonowi postawiono trzy poważne zarzuty, w tym o nadużycie władzy i obstrukcję władzy ustawodawczej. Niejasna sytuacja kontaktów Trumpa z Rosjanami na razie daleka jest od kalibru Watergate – choć śledztwo Kongresu mogłoby dostarczyć dowodów. Jest wreszcie uproszczona procedura usunięcia prezydenta ze stanowiska (gwarantowana uchwaloną 50 lat temu 25. poprawką do konstytucji): jeśli na posiedzeniu rządu większość ministrów zagłosuje za zawieszeniem głowy państwa, jego obowiązki przejmuje wiceprezydent. Odsunięty może się poskarżyć Kongresowi, ale jeśli obie izby przewagą dwóch trzecich głosów potwierdzą werdykt rządu, dymisja prezydenta jest ostateczna. Nie sądzę jednak, aby świeżo powołani przez Trumpa ministrowie wystąpili dziś z rokoszem. Zostaje wreszcie słynny impeachment: Izba Reprezentantów stawia prezydentowi zarzuty i występuje jako kolegialny prokurator przed spełniającym rolę sądu Senatem. Głowę państwa może usunąć 67 ze 100 senatorów. Ale dziś za takim scenariuszem optowałoby może kilku senatorów. Poza tym Republikanie nie wystąpią tak łatwo przeciw swemu liderowi (Trump jest nieformalnym szefem partii) – czekałby ich bunt elektoratu, który dalej chce Trumpa i jego zadziornej polityki...

Dziś obstawiałbym, że Trump przetrwa do końca kadencji. On sam najwyraźniej jest zresztą optymistą: właśnie rozpoczął kampanię o reelekcję – zarejestrował się i zaczął zbierać pieniądze. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„2017 to będzie rok skopania Rosji dupy”. Śmiechu warte...Na razie to Rosja kopie swiat w "dupe", a głównie za przyzwoleniem tegoz swiata, który jest wyjątkowo nierychliwy w orientowaniu się, że jest kopany. Pamiętam, że impeachment groził Clintonowi za...wykorzystywanie seksualne dorosłej w końcu stazystki. Dzis nie mówi się o odsunięciu Trumpa od władzy, mimo ze jest chyba oczywiste, ze został prezydentem z pomocą Rosjan. Jak tak się będzie Zachod obchodzil z Rosją, to nie tylko jej nie "skopie dupy", ale sam zostanie zdominowany przez jej słuzby

Czym niby ten ruski bajzel miałby zagrozić Ameryce? Jedyne co mają porównywalnego do USA to potencjał nuklearny, ale użycie go to dla nich samobójstwo. Ta cała szopka z ruskimi wpływami na wybory to czysta propaganda "Demokratów" i podległych im służb. Jak niby Rosja ma wpływać na USA? Kasą? nie mają nawet 1/10 tego co USA, szantażem i przemocą? nawet z słabą Ukrainą nie dają sobie rady tymi metodami, ideologią? och jaki ten ruski bajzel atrakcyjny dla kogokolwiek, technologią? no tu to już w ogóle nie ma o czym mówić, mają parę perełek, ale przy USA są słabi, to czym? Nie mają ani sił, ani środków. USA zjada czasem własny ogon i zagrozić im mogą tylko Chiny, albo same siebie mogą zdegenerować. No i trafna uwaga pana redaktora, nie za seks, ale za kłamstwo Clinton był w opałach, zresztą mają to rodzinne, jego żona też tak mataczyła, że niemal pewien sukces przeistoczył się w porażkę.

Jedna drobna uwaga. Pomijając zdroworozsądkową ocenę zarzutów przeciwko Billowi Clintonowi to w ramach procedury impeachmentu Izba Reprezentantów postawiła go w stan oskarżenia nie za cudzołóstwo, a za składanie fałszywych zeznań oraz za "obstruction of justice" czyli utrudnianie śledczym postępowania.

Racja oczywiście. Chodziło mi jednak o porównanie dwóch zarzutów wobec prezydentów: tu mataczenie i utrudnianie śledztwa, a tu podejrzenie o korzystanie z usług wrogiej agentury.

Clintonowi udowodniono kłamstwo ponad wszelką wątpliwość, natomiast jeśli odsuwano by od władzy i urzędu każdego względem kogo są jakieś podejrzenia o "ruskość" to na miejscu ruskich agentów zasiałbym podejrzenia o przychylność względem wszystkich niewygodnych im światowych dygnitarzy. Świat w którym droga Kalino rzeczywiście stosowano by się do procedur które proponujesz, stałby się naprawdę rajem dla ruskich specsłużb i robiłyby one z tym światem totalnie co by chciały, na szczęście tak to tylko w Polsce, i raczej nigdzie więcej :)))

Próba wykorzystania służb do celów politycznych by osłabić pozycję prezydenta aż nadto widoczna. Porządek należy jednak raczej przywrócić po cichu, winni i tak tracą władzę, ale najwyraźniej nie potrafią się z tym pogodzić. Jeśli CIA i NSA wiedziały o tym, że kandydat na prezydenta jest "ruskim agentem" miały nie dopuścić do tego by w ogóle startował w wyborach i został wybrany, jeśli już został wybrany, to by nie został zaprzysięzony, jeśli dopuściły znaczy popełniły zdradę i powinny zostać rozpędzone na cztery wiatry, ale gdyby były zdrajcami na ruskich usługach to wyciągałyby to po wyborach i zaprzysiężeniu? Wniosek jest bardzo prosty, ta cała afera z "ruskością" prezydenta Trumpa to jedna wielka prowokacja tych służb mająca na celu osłabienie pozycji nowego prezydenta, najprawdopodobniej przeprowadzana na zlecenie poprzednich mocodawców (bo czyje by inne?)
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]