Amerykańska poetka Andrea Gibson umarła w lipcu minionego roku, nie dożywając pięćdziesiątki. I nie ma w tej informacji żadnego spoilera, bowiem od początku filmu wiadomo, że dotknięta chorobą nowotworową bohaterka nie ma szans na przeżycie.
Tutaj jednak musi pojawić się sprostowanie: w całym tekście należałoby używać form nijakich, ponieważ chodzi o osobę niebinarną. Trudno w naszym języku sprostać do końca temu zadaniu, choć nagradzany film dokumentalny Ryana White’a jest między innymi o tym, że czepianie się tego, iż ktoś mówi o sobie „byłom”, „myślałom”, „bałom się”, wydaje się co najmniej małostkowe. Tym bardziej w obliczu spraw ostatecznych.
Film dokumentalny o miłości i chorobie nowotworowej
Tytułowe „dobre światło” to ledowy napis nad łóżkiem Andrei i Megan, będących ze sobą w szczęśliwym związku od ośmiu lat. Kiedy pada diagnoza, że tej pierwszej zostały ledwie dwa lata życia, dopuszczają reżysera bardzo blisko siebie, a on dokumentuje etapy i kaprysy choroby.
Ale też plany, jakie Andrea postanawia zrealizować tuż przed swoim odejściem – oczywiście jeśli pozwoli jej na to samopoczucie.
Otóż marzy o zorganizowaniu ostatniego (najprawdopodobniej) poetyckiego występu. Ma już na koncie wiele takich, przez lata była gwiazdą slamów i doczekała się sporego grona fanów.
W tym miejscu powinny wyświetlić się multimedia. Nie jest to jednak możliwe ze względu na Pani/Pana wybór preferencji plików cookies. W przypadku chęci wyświetlenia całości materiału wraz z multimediami niezbędna jest zmiana wybranych wcześniej preferencji.
Pojawia się jednak dylemat: co prawda agresywna terapia mogłaby przedłużyć jej życie o parę miesięcy, lecz może odebrać jej głos. Czy zatem kontynuować leczenie?
Poezja slamowa jako ratunek i sens życia
Ktoś powie, że to wydumany problem pierwszego świata, choć dla kogoś, dla kogo liczy się w niemal równym stopniu i twórczość, i miłość, oznacza to tragiczny dylemat. Na szczęście w tym całym nieszczęściu Megan też jest poetką i dobrze wie, ile znaczy dla ukochanej osoby nie tylko pisanie, ale i dzielenie się swoimi wierszami.
Kiedyś to właśnie „poezja słowa mówionego” uratowała Andrei życie. Dowiadujemy się, że jako osoba queerowa przez lata cierpiała na depresję, ma za sobą także próby samobójcze i nie było dla niej miejsca w sporcie. Dopiero na poetyckiej scenie znalazła pełną akceptację i dlatego właśnie tak bardzo chciałaby raz jeszcze tam powrócić.
„Chodź, zobacz mnie w dobrym świetle” to film o woli życia pomimo wszystko. Niczym w hollywoodzkich filmach sporządza się tu przedśmiertną „listę życzeń”, aczkolwiek nie ma na niej wielkich, zarzuconych ongiś wyzwań. Bo chciałoby się poobserwować wiewiórkę, przytrzymać komuś windę, naprawić skrzynkę na listy.
Czyli zrobić wreszcie te drobne, z pozoru mało znaczące rzeczy, na które wcześniej nie było czasu – za chwilę może go zabraknąć już na amen. Może więc lepiej skupić się na nich, niż przygotowywać strzelisty akt pożegnalny?
Tożsamość niebinarna i ciało w amerykańskim dokumencie
Czy poezja Andrei jest rzeczywiście dobra, pozostawiam indywidualnej ocenie. „Po co pisać wiersz, którego nikt nie rozumie?” – pyta Andrea retorycznie, ironizując na temat swojego arcyskromnego ponoć słownika.
Z pewnością jej słowa są wielu osobom bardzo potrzebne. Toteż dokument White’a wiele miejsca poświęca wątkom związanym z tożsamością płciową i orientacją płciową czy po prostu z ciałem. Główne postacie filmu i bliski krąg ich znajomych sprawiają, że rozmawia się o tym na luzie i z humorem.
Można oczywiście deliberować na temat warunków, w jakich się tu choruje, spędzając ostatnie wspólne chwile w miłym domku w Kolorado, bez żadnych pytań o ubezpieczenie zdrowotne i w ogóle o sprawy bytowe – przypomnijmy, że chodzi o ludzi żyjących z poezji.
Amerykański styl, emocjonalny finał i nieuniknione wzruszenie
Łatwo też się skrzywić na finałowe wyciskanie łez i na ten nieznośny muzak, który rozbrzmiewa nam w tle prawie non stop. Tak, „Chodź, zobacz” to pod wieloma względami bardzo amerykański dokument, lecz mimo wszystko przejmuje – i jako kronika odchodzenia, i jako historia miłosna. W jednej ze scen Andrea wrzuca zdjęcie dużo młodszej Megan do specjalnej aplikacji postarzającej. Wie, że w takim „świetle” już nie zdąży jej zobaczyć.
„CHODŹ, ZOBACZ MNIE W DOBRYM ŚWIETLE” („Come See Me in the Good Light”) – reż. Ryan White. Prod. USA 2025. Apple TV+.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















