Twórca „Spirited Away” ma obecnie osiemdziesiąt trzy lata i bardziej niż kiedykolwiek – a żegna się z kinem od co najmniej dekady – powraca do swoich osobistych przeżyć. Do wczesnego dzieciństwa naznaczonego przez bombardowanie Tokio i ewakuację z miasta, do mało obecnego ojca, zarządzającego ongiś fabryką części samolotowych, i przede wszystkim do ukochanej matki. Hayao Miyazaki powraca też do zanurzonej w dalekowschodnich wierzeniach „krainy bogów” oraz do animizowanej przezeń często natury. W „Chłopcu i czapli” tytułowe zwierzę tylko z początku kojarzy się ze szlachetnymi japońskimi drzeworytami. Pyskate ptaszysko zabierze bohatera w szaloną podróż pod podszewkę widzialnego świata i będzie to podróż przeładowana jak jeszcze nigdy dotąd, dryfująca niczym we śnie.
- CHŁOPIEC I CZAPLA – reż. Hayao Miyazaki. Prod. Japonia 2023. Nowe Horyzonty VoD, Polsat Box Go
„W jaki sposób żyjesz?” – tak mniej więcej należałoby przetłumaczyć japoński tytuł filmu, nawiązujący luźno do powieści Genzaburō Yoshina z 1937 roku. Niczym wiele podobnych historii o dorastaniu również i ta ekranowa opowiada o zdobywaniu samowiedzy, samoakceptacji i radzeniu sobie z traumą. W przypadku małego Mahito jest nią nocny pożar, w którym stracił mamę, po czym został wysłany przez ojca na wieś, do swej ciężarnej cioci i zarazem macochy.
Jeszcze bardziej archetypiczno-baśniowe okaże się spotkanie oko w oko ze wspomnianą czaplą szarą, przechwalającą się tym, że ma połączenie z zaświatami. W ten sposób rozpoczyna się właściwa opowieść, zaludniona przez istoty zmarłe, ciągle nienarodzone bądź zatrzymane w którejś fazie swojego życia. Historia zamieszkała przez opiekuńcze lalki, stada ptaków oraz postacie zwierzęco-ludzkie. Łącząca zagadkę rodzinną z odległej przeszłości, sekretne tunele i wiedzę tajemną przekazywaną przez przodków następnym pokoleniom. W tym rozbuchanym świecie chłopiec będzie musiał odnaleźć własną ścieżkę.
I widz razem z nim, albowiem kiedy Mahito wyrusza na poszukiwanie zmarłej mamy (oraz jej świeżo zaginionej młodszej siostry), uruchamia się fantasmagoryczne multiwersum, które zdaje się nie mieć granic. Nadaje to wartość i zarazem pewną przyciężkość filmowi – na każdym kroku uwodzi swoją urodą i cudowną zmiennokształtnością, a jednocześnie wprowadza niezły galimatias.
Najpiękniejszy „Chłopiec i czapla” wydaje się wtedy, gdy na chwilę się zatrzymuje, pozwala na upływ czasu i wybrzmienie nastroju. A wizualnie, ze swym starannym detalem i malarskim tłem, potrafi dostarczyć, jak zwykle u Miyazakiego, istną kąpiel dla naszych oczu. Zwłaszcza tych umęczonych pixarowską stylistyką. Co ciekawe, „Chłopiec i czapla” to najdroższy film w historii kinematografii japońskiej, powstawał przez siedem lat i można go uznać, życząc reżyserowi długiego życia, za jego twórczy testament. Prócz osobistych wtrętów wypełniają go znajome skądinąd obrazy i motywy, znać tę samą, co w „Moim sąsiedzie Totoro” czy w „Księżniczce Mononoke”, czysto surrealistyczną wyobraźnię.
Ten dwugodzinny film o tęsknocie, żałobie, bliznach, o błądzeniu korytarzami czasu i rezygnacji z utopii, raczej nie jest przeznaczony dla małych dzieci. Choćby dlatego, że nie ma polskiego dubbingu, a zestawienie łóżka położniczego z grobowcem to metafora, która wymagałaby dogłębniejszej pogadanki. A terapeutyczna czy pedagogiczna moc tej baśni trochę się rozmydla w natłoku animowanych atrakcji. Dzieciństwo traktuje się tutaj zresztą bardzo po freudowsku, dlatego wszelka dosłowność w przypadku odczytywania tego filmu nie jest wskazana.
Na początku ubiegłego roku po pierwszych japońskich projekcjach testowych reżyser przyznawał rozbrajająco, że nie szkodzi, iż „Chłopiec i czapla” może nie być dla kogoś zrozumiały – on sam go do końca nie rozumie. I tego właśnie się trzymajmy, po prostu dając mu się ponieść przez te wszystkie wielopoziomowe światy czy zaświaty.
„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















