Chińska „sztuka utracona”. Jak w XIX wieku kraje Zachodu plądrowały Chiny

Nie tylko Polska próbuje odzyskać „sztukę utraconą”. Robią to też Chiny, a roszczenia kierują zwłaszcza do Wielkiej Brytanii i Francji, których żołnierze 165 lat temu złupili Pekin.
Czyta się kilka minut
Żołnierze brytyjscy, amerykańscy i japońscy szturmują Pałac Cesarski w Pekinie. Torajiro Kasai, chromolitografia, sierpień 1900 r. // Science History Images / Alamy / BE&W
Żołnierze brytyjscy, amerykańscy i japońscy szturmują Pałac Cesarski w Pekinie. Torajiro Kasai, chromolitografia, sierpień 1900 r. // Science History Images / Alamy / BE&W

To opowieść nie tylko o wielkiej grabieży, ale też wielkim upokorzeniu, którego skutki trwają do dziś. W opowieści o utraconych dziełach sztuki Państwa Środka przegląda się tragiczna chińska historia ostatnich dwóch wieków. Poczynając od wojen opiumowych (1839-60) i narzucanych traktatów nierównoprawnych, przez powstanie bokserów (1899–1901) i wojnę domową (1927-49), a kończąc na dokonanej przez komunistów niszczycielskiej „rewolucji kulturalnej” (1966-76).

W Polsce, gdzie temat dzieł sztuki i kultury złupionych przez III Rzeszę i Związek Sowiecki nadal wywołuje emocje, łatwo pojąć, że chińskie skarby – zrabowane i wystawiane w domach aukcyjnych – to zapalnik. Przypominają o krzywdach i upokorzeniach.

Doświadczenie przeszłego podporządkowania odgrywa znaczącą rolę we współczesnej chińskiej tożsamości. Skądinąd wiadomo, że pamięć o krzywdzie i niesprawiedliwości, podlana narodową megalomanią, może mieć fatalne skutki.

Tym bardziej gdy chodzi o kraj, który dysponuje największą armią świata, zamyka w obozach mniejszości, nasila presję na sąsiadów, patronuje działaniom Rosji, a dziś wchodzi w otwarty już konflikt gospodarczy z Zachodem – na tle metali ziem rzadkich i nie tylko.

165 lat temu Brytyjczycy i Francuzi plądrują chińskie skarby

Pierwszym wielkim ciosem dla chińskich dóbr kultury było złupienie i spalenie Starego Pałacu Letniego w okolicy Pekinu. Dokonały tego w październiku 1860 r. wojska angielsko-francuskie, które walczyły o możliwość importu opium do Chin.

Pałac uchodził za cud Azji. Francuski generał Cousin-Montauban pisał o jego wnętrzach: „Nic w naszej Europie nie może dać nam wyobrażenia o takim przepychu”.

Uruchamianie odtwarzacza...

 Inny Francuz wyznawał: „Byłem oszołomiony, zachwycony, zdumiony tym, co zobaczyłem – nagle »Baśnie tysiąca i jednej nocy« wydały mi się całkowicie wiarygodne”.

Europejska prasa relacjonowała: „Żołnierze niszczyli wazy i lustra, darli obrazy i zwoje, włamywali się do składu jedwabi i używali cennych tkanin do przywiązywania swoich koni; przebierali się w szaty cesarzowej i wypełniali kieszenie rubinami, szafirami, perłami...”. Brytyjski oficer Charles Gordon (25 lat później zginie w Chartumie) wspominał, że trudno wyobrazić sobie piękno miejsca, które on i inni europejscy żołnierze spalili niczym Wandale.

Spłonęły też cesarska biblioteka i archiwum zawierające unikalne dzieła z chińskiej historii, nauki i filozofii. Ponieważ wiele budynków wykonano z drewna cedrowego, przez wiele dni nad Pekinem unosił się aromatyczny dym.

Francuska prasa porównała zniszczenie pałacu do tego, jakby Francja straciła naraz Bibliotekę Narodową i Luwr. Jeden ze współczesnych badaczy zauważył, że Chiny, które postrzegały Europejczyków jako barbarzyńców, zyskały wówczas dowód, iż w istocie zasługują na to miano.

Ukradzione wtedy porcelany, jadeity i brązy do dziś zdobią wiele światowych muzeów.

Jak kolejne ciosy spadały na chińską kulturę

Do drugiego wielkiego festiwalu grabieży doszło w Pekinie podczas powstania bokserów – tak nazwano ludowy zryw, który miał miejsce na przełomie wieków XIX i XX, a wymierzony był przede wszystkim w cudzoziemców i chrześcijan w Chinach.

W 1900 r. armie sprzymierzonych państw europejskich (plus amerykańska i japońska) splądrowały nie tylko Pałac Cesarski, ale cały Pekin. Cesarz Wilhelm II wzywał wyruszający do Chin niemiecki kontyngent do bezlitosnego okrucieństwa; żołnierze poszli za tym wezwaniem, dopuszczając się zbrodni na ludności cywilnej.

Wszystkie sprzymierzone armie bez opamiętania grabiły dobra kultury. Brytyjskie poselstwo organizowało niezliczone aukcje złupionych artefaktów; odbywały się przed bramą placówki. Chiński historyk pisał: „Wszystkie skarby (...) w tym starożytne książki, obrazy, osobliwości i rzadkie skarby narodowe, które były przechowywane w Pekinie, zostały wywiezione z Chin”.

To przesada, ale straty były istotnie ogromne. Najpewniej właśnie wtedy zaginął słynny Zwój Napomnień, który dziś jest w Muzeum Brytyjskim.

Kolejne ciosy spadły na Chiny podczas wojny z Japonią (1937-45). W tym okresie zniszczono trzy czwarte zbiorów muzeów i bibliotek uniwersyteckich. Niektóre z zagrabionych przez Japończyków dóbr kultury udało się odzyskać po wojnie. Udało się także ocalić artefakty z Zakazanego Miasta.

Ubodzy chińscy chłopi sprzedawali skarby cudzoziemcom

Nie zawsze utrata kulturowych skarbów przez Chiny miała tak dramatyczny przebieg. Część artefaktów znaleźli bądź kupili i wywieźli badacze, archeolodzy, misjonarze i awanturnicy. Np. wiele głów posągów Buddy w Grotach Longmen odcięto i sprzedano obcokrajowcom w latach 1907-35.

Bolesna dla Państwa Środka okazała się też utrata tekstów z tzw. Jaskini Biblioteki, którą odkryto w 1900 r. Był to istny sezam ze skarbami piśmiennictwa: odkryto tam ok. 50 tys. wielojęzycznych manuskryptów buddyjskich, taoistycznych, manichejskich i powstałych w środowiskach nestoriańskich chrześcijan. Lokalny odkrywca tych skarbów sprzedał tysiące zwojów europejskim badaczom.

W 1898 r. chiński uczony Wang Yirong stwierdził, że tzw. kości smoka (w istocie skorupy żółwia), sprzedawane jako leki na malarię w aptekach w Pekinie, zawierają inskrypcje wyroczni w najstarszym chińskim piśmie. Gdy tylko uświadomiono sobie ich wartość, ubodzy chińscy chłopi zaczęli sprzedawać je cudzoziemcom. Prezbiteriański misjonarz, Kanadyjczyk James Menzies, zgromadził ogromną kolekcję, która dziś znajduje się w Królewskim Muzeum Ontario.

W samym Pekinie, w cesarskim Zakazanym Mieście, część starożytnych reliktów rozprzedali służący tam eunuchowie, co tak rozgniewało cesarza, że zwolnił setki z nich. Szkoda została jednak już wyrządzona. Artefakty te znajdowano później w lokalnych antykwariatach bądź zagranicznych kolekcjach.

Z Pekinu na Tajwan: odyseja zabytków z Pałacu Cesarskiego

Chiny roszczą sobie pretensje nie tylko do terytorium Tajwanu, ale też do reliktów dumnej przeszłości, które kiedyś znajdowały się w Pekinie, a dziś są zgromadzone w Narodowym Muzeum Pałacowym w Tajpej, tajwańskiej stolicy. O sporze tym przypomniała celebrowana w tych dniach – odrębnie w Pekinie i Tajpej – setna rocznica przekształcenia Zakazanego Miasta w Muzeum Pałacowe, co miało miejsce 10 października 1925 r.

W 1933 r., ze względu na niespokojną sytuację – narastały obawy przed Japończykami – skarby wywieziono z Pekinu najpierw do Szanghaju, a potem m.in. do Nankinu. Z tego miasta udało się je wywieźć tuż przed rzezią, jakiej dopuściły się tam wojska japońskie.

Pracownicy muzeum dzień i noc ładowali i przenosili tysiące kufrów na nabrzeże. Ogromny transport opuścił Nankin w ostatnich dniach obrony miasta, wysłany m.in. parowcami rzeką Jangcy. Część dotarła do konfucjańskiej świątyni w Hangkou, skąd artefakty pojechały dalej – dzień przed tym, jak japońskie bomby obróciły to miejsce w kupę gruzów.

Dalsza podróż skarbów – pośród wojny, statkami, ciężarówkami i pociągiem, przez rzeki, błota i zaśnieżone góry Qin Ling – to epopeja, na której opis nie starczy tu miejsca. Przez 10 lat przenoszenia artefaktów (1937-47) nie utracono ani jednej skrzyni.

Po II wojnie światowej artefakty wróciły do Pekinu. O ile jednak wojna z Japonią się skończyła, to w Chinach wciąż trwała wojna domowa między komunistami a nacjonalistami. Ci ostatni, pokonani na kontynencie, założyli odrębne państwo na wyspie Tajwan. Wywieźli tam także jedną piątą artefaktów Pałacu Cesarskiego z Pekinu.

Jadeitowa kapusta: rzeźba wykonana w XIX w. z jednego kawałka tego minerału – jeden z kilkuset tysięcy eksponatów, które znajdują się dziś w Narodowym Muzeum Pałacowym w Tajpej, stolicy Tajwanu // Narodowe Muzeum Pałacowe w Tajpej CC BY 4.0

Początkowo przetrzymywano je w magazynach cukrowniczych i jaskiniach, a następnie wybudowano dla nich imponujące Narodowe Muzeum Pałacowe. Znajduje się tam kilkaset tysięcy eksponatów, m.in. słynna jadeitowa kapusta (obecnie wypożyczona do Pragi) czy miniaturowa łódź wyrzeźbiona w pestce oliwki.

Chińscy komuniści niszczyli własną tradycyjną kulturę

Ostatni wielki cios swojej kulturze zadali sami Chińczycy, gdy przywódca Komunistycznej Partii Chin Mao Zedong rozpętał tzw. rewolucję kulturalną, a kraj ogarnęło „ikonoklastyczne” szaleństwo – niszczenie wszystkiego, co „tradycyjne”.

Jednym z haseł tej rewolucji było więc zniszczenie „czterech starych demonów”. Te „demony” uosabiały większość z tego, co przynależało do tradycji dawnych Chin. Młodzi członkowie Czerwonej Gwardii przypuścili atak na wszystko, co kojarzyło im się z dawnym ładem. W Pekinie zniszczyli grobowiec z czasów dynastii Ming. Nie tylko artefakty – wydobyli też szczątki cesarskiej pary, które publicznie spalono.

Dalej: dwustu studentów Uniwersytetu Pekińskiego wyruszyło pociągiem do liczącej ponad 2 tys. lat świątyni Konfucjusza w Szantungu. Budynek przetrwał, ale zniszczono tysiące zabytkowych dzieł – od malowideł, przez zwoje, aż po groby potomków Konfucjusza.

Można było wtedy sądzić, że policzone są też dni Zakazanego Miasta i tych jego skarbów, których nie wywieziono wcześniej na Tajwan. Miejsce to uosabiało czasy cesarstwa i było określane przez komunistów jako „bastion feudalizmu”. Tysiące fanatyków rewolucji zbierały się na pobliskim placu Tiananmen, a pewna ich grupa przedostała się nawet na teren Zakazanego Miasta i przez trzy dni okupowała Cesarskie Archiwa.

Szczęśliwie w tym przypadku to władze powiedziały dość. Premier Zhou Enlai, który wcześniej był zaangażowany w odzyskiwanie utraconych dóbr kultury, nakazał armii chronić zabytek. Zabezpieczył też kilka innych miejsc, m.in. pekińskie obserwatorium astronomiczne.

Prawdopodobnie nawet dla samego Mao Zedonga, człowieka odpowiedzialnego za zbrodnie rewolucji kulturalnej, Zakazane Miasto ucieleśniało wielkość Chin jako cywilizacji.

Chiny domagają się dziś zwrotu swoich skarbów

Chiny przełomu wieków XX i XXI zaczęły uchodzić w świecie za największego producenta masowych i tanich przedmiotów, co z pewnością nie odpowiada ambicjom Państwa Środka. Utracone zabytki są łącznikiem z dawną wielkością i inspiracją dla przyszłych aspiracji. Ich repatriacja uchodzi za kwestię godności narodowej i szacunku dla tożsamości kulturowej.

Przedstawiciel chińskich władz prezentuje starożytne naczynie z brązu, które właśnie wróciło do Chin. Artefakt ten, zrabowany z Pałacu Letniego, wiosną 2018 r. wystawiono na sprzedaż w brytyjskim domu aukcyjnym. Anonimowy nabywca podarował go następnie Chinom. Pekin, 11 grudnia 2018 r.// Fot. Li He / Xinhua / East News

Od 2012 r. Chinom udało się odzyskać ponad 1,8 tys. artefaktów, m.in. słynne brązowe głowy zodiakalnych zwierząt, zdobiące niegdyś wodny zegar-fontannę w Starym Letnim Pałacu.

W 2023 r. Chińczycy wypuścili film opowiadający o powrocie jadeitowego czajniczka z londyńskiego Muzeum Brytyjskiego; zyskał on wielką popularność w chińskim internecie. W roli spersonifikowanego artefaktu obsadzono filigranową dziewczynę, która w towarzystwie młodego chińskiego dziennikarza usiłuje wrócić do ojczyzny.

Gdy jej się to już udaje, dziewczyna odczytuje artefaktom z muzeów Pekinu listy od ich „krewnych”, wciąż „uwięzionych” w zagranicznych muzeach. Mowa jest w nich o tęsknocie za ojczyzną – oraz o tym, że ich pełna wartość może objawić się dopiero tam, gdzie je stworzono.

Na końcu dziewczynka-czajniczek, pytana przez dziennikarza, czy umożliwi ucieczkę „więźniom” z zachodnich muzeów, mówi dumnie, że Chińczycy to wielki naród, który nie robi tak podstępnych rzeczy, i że któregoś dnia przedmioty te wrócą legalnie i z honorami.

Deklaracja nie brzmiała militarystycznie – i budzi nadzieję, że jeśli kiedyś dojdzie do powrotu utraconych chińskich dzieł sztuki, jego tłem nie będą inwazja i przemoc.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 43/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Dziewczyna z jadeitu