Bunt, który cenię

JERZY JARNIEWICZ, pisarz i tłumacz: Nie zawsze ma rację ten, kto ma rację. Ważniejsze od posiadania racji jest budowanie i podtrzymywanie więzi.

Reklama

Bunt, który cenię

Bunt, który cenię

07.10.2019
Czyta się kilka minut
JERZY JARNIEWICZ, pisarz i tłumacz: Nie zawsze ma rację ten, kto ma rację. Ważniejsze od posiadania racji jest budowanie i podtrzymywanie więzi.
MARCIN STĘPIEŃ / AGENCJA GAZETA
K

KATARZYNA KUBISIOWSKA: Pierwszy bunt?

JERZY JARNIEWICZ: Na pewno nie w domu. Miałem liberalnych rodziców – pozwalali mi na wszystko. Uważali, że sam wiem, co jest dla mnie dobre, a jeżeli błądzę, to najlepiej nauczą mnie konsekwencje błędów. Podobała mi się ich postawa, więc się przeciw nim nie buntowałem, dopóki nie wpadł mi w ręce podręcznik psychologii, gdzie wyczytałem, że bunt przeciw rodzicom jest naturalną fazą w rozwoju dziecka. Wtedy – a miałem, powiedzmy, 15 lat – poczułem się okradziony przez los. Dotarło do mnie, że w życie wchodzę z brakiem. Zazdrościłem kolegom, którzy mogli użerać się z rodzicami.

W to nie uwierzę.

Niewiarygodne, prawda? Ale już w szkole buntowałem się na okrągło. Choć wiele zawdzięczam wspaniałym pedagogom, zwłaszcza w późniejszych latach, z nauczycielami toczyłem nieustanną wojnę. W trzeciej klasie...

18534

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jak to możliwe, ze człowiek wykształcony, znający kulture angielską, parający się literatura, majacy za sobą doświadczenia lat 80-ych może być tak ograniczony w swoich spostrzezenach, prostacki w odczuciach, a najważniejsze - we wnioskach? "...nie zawsze ma rację ten, kto ma rację. Ważniejsze od posiadania racji jest budowanie i podtrzymywanie więzi". Większej bzdury dawno nie czytałam:))) Ten pan w sposób ewidentny nie załapał się na kulturę hippisowską, bardzo cierpi z tego powodu i usiłuje nadrobić to, czego nie doświadczył. Jak z tym brakiem buntu wobec rodziców:))) Niestety, kulturę hippisowską trzeba było przezyć na co dzień, dziś epatowanie się Yoko Ono nie wystarczy, bo nie zdoła przybliżyć oczywistej oczywistości: więzi między ludźmi są zdeterminowane społecznie. O wiele bardziej wartościowa jest nasza niepowtarzalność i indywidualność, w czym owe wiezi tylko przeszkadzaja. Trzeba wiec starac się na wszelkie sposoby zbliżyć się do "racji", bo ona nadaje sens naszemu zyciu, nie "inni". Bez koniunkturalnego patrzenia, co "inni na to powiedzą" i czy podobnie "przezywają". Kiedyś "Tygodnik" zapraszał ciekawych ludzi do wypowiadania się....ech...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]