Brzydki Kościół

Czyta się kilka minut

Powinien być piękny, ale wciąż nie jest. Jeszcze pięknie, pozłociście się świeci, ale fałszywym światłem, złoto nadające Kościołowi ten blask jest fałszywe, jak fałszywy, bo zimny, jest ogień elektrycznych świec i marna jakość materiału kościelnych szat, nie mówiąc o muzyce i śpiewie czy kazaniach. Mówimy i słyszymy: Bierzcie, jedzcie, bierzcie, pijcie, a jak już przyjdzie co do czego, to ja, prezbiter, piję, a Boży Kościół co najwyżej może się oblizywać. A na oburzających się na taki stan rzeczy mamy na podorędziu bat w postaci katechizmowej formułki: przecież zarówno w chlebie, jak i w winie jest cały Pan Jezus. Słowem, co innego mówimy, a co innego robimy. Powód? Za wszelką cenę chcemy nie tyle być pięknymi, czyli świętymi, a więc świadomymi swojej brzydkiej grzeszności, co pięknie, święcie wyglądać, żeby dawać jak najczęściej najpiękniejsze świadectwa i tym samym skutecznie nawracać różnej maści niedowiarków. A przy okazji, jak już się człowiek tak upiększy i ma na to dowody, choćby tłumy na kazaniu czy długie kolejki do uzdrawiania, egzorcyzmowania, zasypiania czy czegoś podobnego, to zostaje już tylko malutki kroczek do uwierzenia, że jest najpiękniejszym z pięknych. Na szczęście Duch Święty jest nie tylko łagodnym powiewem majowego wiaterku, ale również ogniem i potrafi pozłocistym szczęśliwcom dobrze dopiec. Ma na służbie dziennikarzy, którzy nawet ojca świętego nie oszczędzają.

„Każdy papież ma swoje mocne strony (...) Chciałbym mówić o mocnych stronach pontyfikatu [Franciszka], dziennikarzom pozostawiam mówienie o brakach, które również istnieją i stają się oczywiste w miarę wydłużania się pontyfikatu. Mimo to mam nadzieję, że z woli Boga uda nam się utrzymać tego papieża jeszcze kilka lat. (...) Franciszek jest papieżem ewangelicznym, nie w sensie konfesyjnym, ale w pierwotnym znaczeniu tego słowa. Absolutnym priorytetem dla niego nie jest doktryna, lecz Ewangelia, żywe orędzie Boga Ojca miłosiernego (...), który przyjmuje, akceptuje, przebacza i jedna wszystko w miłości. Jest to nowy ton, który jest dobry dla Kościoła, ale który nie wszystkim się podoba, a także bywa źle rozumiany jako relatywizm” – mówi kard. Walter Kasper.

Zaraz na początku posługi Franciszek powiedział, że Kościół jest szpitalem, i to polowym. Co to znaczy, wystarczy popatrzeć na Ukrainę. W ciemnej i zimnej piwnicy, na skleconym naprędce stole, w brudzie i smrodzie upaprani we krwi lekarze robią swoje. Ale właśnie to „robią swoje” jest prawdą tego, co tam się dzieje, i prawdą tego potwornego miejsca, w którym się dzieje, a jeśli prawdą, to i pięknem, i dobrem. Tak, tutaj te wielkie słowa mają sens. Kościół-szpital pełen grzeszników – piękny. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 3/2023