Boże proroctwa przepowiadają szczęście zwykle nie tym, do których są kierowane

Czy biblijne obietnice rezonują jeszcze w pragnieniach dzisiejszego człowieka?
Czyta się kilka minut
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara
Abp Grzegorz Ryś w kościele Mariackim, Kraków, 2014 r. // Fot. Grażyna Makara

Z niedawno czytanego w liturgii proroctwa Izajasza: „O, gdybyś zważał na me przykazania, stałby się pokój twój jak rzeka, a sprawiedliwość twoja jak morskie fale. Twoje potomstwo byłoby jak piasek, i jak jego ziarnka twoje latorośle. Nigdy nie usunięto by ani nie wymazano twego imienia sprzed mego oblicza” (Iz 48, 18-19).

Zastanowiło mnie, że w wielu tłumaczeniach Biblii (m.in. w Biblii Jerozolimskiej czy English Standart Version) ostatnia obietnica brzmi nieco inaczej: „Nigdy nie usunięto by ani nie wymazano ich imienia sprzed mego oblicza”. Obietnica dotyczy więc nie tyle mnie osobiście, co „ich” – moich potomków.

Boże obietnice mają najczęściej taką właśnie formę. Na przykład otwierająca historię zbawienia obietnica dana Abrahamowi: „Spójrz na niebo i policz gwiazdy, jeśli zdołasz to uczynić: Tak liczne będzie twoje potomstwo” (Rdz 15, 5). Gdy zaś historia zbawienia dochodzi do „pełni czasu”, Bóg kieruje słowo obietnicy do Maryi z Nazaretu, które dotyczy Jej Syna: „Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1, 32-33).

Trudno nie zapytać, czy taka obietnica rezonuje jeszcze w pragnieniach dzisiejszego człowieka. Odpowiedź wcale nie jest oczywista. Wystarczy wziąć do ręki Franciszkową bullę ogłaszającą Rok Jubileuszowy 2025 „Spes non confundit”. Wśród wielu postaw charakterystycznych dziś papież wymienia „utratę pragnienia przekazywania życia”. Boimy się lub nie chcemy mieć dzieci.

Przypomina się Mojżesz, który po odstępstwie Izraelitów na pustyni błaga Boga: „Przebacz im ten grzech! A jeśli nie, to wymaż mię natychmiast z Twej księgi, którą napisałeś” (Wj 32, 32). To tak, jakby powiedział: moje imię niech będzie wymazane, byleby ich imię nie zostało usunięte sprzed Twego oblicza. To nie akt rozpaczy; to wiara w obietnicę! Która – na szczęście – nie dotyczy tylko mnie samego. Koncentruje mnie na tych, którym (na różny sposób) mogę przekazać życie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 51-52/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Wiara w obietnicę