Birma: pogranicze znów w ogniu

W birmańskiej prowincji Arakan nasilają się walki między armią rządową a partyzantami z separatystycznej Armii Arakanu. Cierpi na tym miejscowa ludność, którą w większości stanowią muzułmańscy Rohingowie: dla obu walczących stron są elementem niepożądanym.
Czyta się kilka minut
Straż Graniczna Bangladeszu patroluje tereny przy granicy z Birmą. 8 lutego 2024 r. // Fot. Syed Mahamudur Rahman / Getty
Straż Graniczna Bangladeszu patroluje tereny przy granicy z Birmą. 8 lutego 2024 r. // Fot. Syed Mahamudur Rahman / Getty

Na granicy Birmy i Bangladeszu znów mogło dojść do mordów i masowych wypędzeń tamtejszej rdzennej ludności Rohinga – twierdzą przedstawiciele niezależnego komitetu śledczego do spraw Birmy (IIMM) działającego przy Radzie Praw Człowieka ONZ. W ubiegłym tygodniu komitet opublikował raport zbierający liczne doniesienia z Arakanu (to zachodnia prowincja Birmy, granicząca z Bangladeszem), gdzie od jesieni 2023 r. znów trwają walki separatystów z siłami junty, która w lutym 2021 r. przejęła władzę nad krajem.

Partyzanci z Armii Arakanu, kontrolujący przeszło połowę powierzchni tego stanu, od kilkunastu dni nacierają na północny zachód, w stronę granicy z Bangladeszem, gdzie siły rządowe utrzymują się głównie w największych miastach. 18 maja separatyści zajęli Butchidaung. Kilka dni później zaatakowali miejscowość Maungdaw, na obrzeżach której znajduje się jedna z większych baz wojskowych w okolicy. Jeśli to miasto padnie, w rękach junty pozostanie już tylko stolica regionu, historyczne Sittwe. Separatystów atakuje lotnictwo sił rządowych, z doniesień spływających do IIMM wynika jednak, że ataki z powietrza nie są precyzyjne i skutkują ofiarami wśród cywilów. 23 maja, podczas porannego bombardowania pozycji rebeliantów atakujących posterunek junty na obrzeżach Maungdaw, zginęła jedna osoba, a kilka innych odniosło rany.

Miejscowa ludność, którą w większości stanowią muzułmańscy Rohingowie, jest dla obydwu walczących stron elementem niepożądanym. Birmański reżim od dziesięcioleci odmawia im praw obywatelskich, uznając Rohingów za potomków migrantów z terenów dzisiejszego Bangladeszu, sprowadzonych do Arakanu przez władze brytyjskie (w rzeczywistości muzułmanie zamieszkują te okolice co najmniej od średniowiecza). W 2017 r., pod pretekstem walki z partyzantką, rząd birmański przeprowadził w północno-zachodnim Arakanie czystki etniczne, które kosztowały życie co najmniej 25 tys. Rohingów, a setki tysięcy innych zmusił do ucieczki do Bangladeszu (do dziś w obozach w rejonie Kutupalong mieszka ponad milion birmańskich Rohingów).

Arakańscy muzułmanie nie mogą liczyć na sympatię również ze strony Armii Arakanu – wbrew deklaracjom jej rzecznika U Khaing Thu Kha, który niedawno oświadczył, że Armia Arakanu reprezentuje „każdego, kto zamieszkuje Arakan, bez względu na pochodzenie”. Separatyści, wśród których dominują buddyści, walczą z siłami rządowymi, ale podobnie jak rząd kwestionują prawa Rohingów do zamieszkiwanych przez nich terenów. Z raportu IIMM wynika, że po zajęciu Butchidaungu rebelianci spalili osiedla zamieszkane przez Rohingów i hindusów, a mieszkańców wypędzili w głąb kontrolowanego przez siebie terytorium.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 22/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Birma: pogranicze znów w ogniu