Bezrobocie i realizm

Czyta się kilka minut

Jerzy Hausner, szef nowo utworzonego resortu, łączącego nadzór nad gospodarką i rynkiem pracy, ma poczucie realizmu. To ono pozwoliło mu uznać dotychczasowe sposoby pobudzania gospodarki i przeciwdziałania bezrobociu za nieskuteczne i nierokujące nadziei. Także propozycje przełamania pasywności cechującej tak wielu bezrobotnych, jak urzędy pracy, nawet przez odbieranie zasiłków i przesuwanie zaoszczędzonych w ten sposób pieniędzy na podnoszenie kwalifikacji, to pomysły odważne i rozsądne.

Jednak już uwagi ministra o szukaniu sposobów wykorzystania funduszy emerytalnych na cele inwestycyjne, zdradzają lekceważenie bądź niepełne uświadomienie prawdziwego problemu, którym jest niska atrakcyjność inwestowania w polską gospodarkę. W sposób dosadny powiedzieli to premierowi Leszkowi Millerowi podróżującemu po Stanach Zjednoczonych tamtejsi biznesmeni. Nie tylko wielkie koncerny i potężne fundusze, ale też przeciętni i drobni przedsiębiorcy uważają działalność w Polsce za udrękę: tyle napotykają tu biurokratycznych i fiskalnych przeszkód. Jedynie likwidacja tych barier może spowodować, że wzrośnie atrakcyjność inwestycyjna Polski, a więc i aktywność inwestorów. Skutkiem ostatecznym będzie przyspieszenie tempa rozwoju polskiej gospodarki, ale także większa liczba efektywnych miejsc pracy.

Podczas wizyty w USA premier obiecał przeprowadzić przez parlament pakiet ustaw ułatwiających inwestowanie. To jednak, wbrew pozorom, nie jest powód do optymizmu. Polska gospodarka nie potrzebuje legislacyjnych zachęt i specjalnych przepisów, lecz likwidacji znacznej części już istniejących, namnożonych bezmyślnie przez ostatnie lata w interesie rozmaitych wpływowych politycznie branż gospodarki pod szyldem troski - rzekomej - o ochronę miejsc pracy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 7/2003