Reklama

Bez sądu

Bez sądu

18.07.2017
Czyta się kilka minut
Trójpodział władzy wygląda dziś tak: władzę ustawodawczą sprawuje PiS, władzę wykonawczą PiS, a władzę sądowniczą PiS.
Łańcuch światła przed Sądem Najwyższym, Warszawa, 16 lipca 2017 r. / fot. REPORTER
Łańcuch światła przed Sądem Najwyższym, Warszawa, 16 lipca 2017 r. / fot. REPORTER
W

W marszu po niczym nieograniczoną władzę partia Jarosława Kaczyńskiego przekroczyła kolejną granicę. W zeszłym tygodniu parlament uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, dającą politykom pełną kontrolę nad powoływaniem i awansowaniem sędziów. Jednocześnie uchwalono nowelizację ustawy o ustroju sądów, dzięki której minister sprawiedliwości uzyskał olbrzymi wpływ na prezesów kierujących ich pracami.

Jakby tego było mało, do Sejmu wpłynął projekt ustawy z dnia na dzień przenoszącej na emeryturę wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, oprócz tych, którym pozwoli nadal pracować Zbigniew Ziobro. Ustawa ta doskonale uzupełnia plan PiS. Przejęcie kontroli nad KRS, która jest swoistą komisją konkursową decydującą o obsadzeniu stanowisk sędziowskich, byłoby mało przydatne, gdyby nie było wakatów, które ta komisja mogłaby obsadzić. Projekt ustawy o SN ma wykreować te wakaty, i to na szczycie hierarchii sędziowskiej.


Zamach na sądy – czytaj i udostępniaj specjalny, bezpłatny serwis „Tygodnika Powszechnego” >>>


Po turecku

Zamach na niezależność sądownictwa pokazuje, że wieloetapowy proces łamania Konstytucji RP, który rozpoczął się od ataku na Trybunał Konstytucyjny i Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, trwa w najlepsze. Łamanie ustawy zasadniczej stało się swoistym programem politycznym PiS, które dąży do całościowej zmiany ustroju państwa bez oficjalnej zmiany konstytucji, do czego nie ma wystarczającej większości w parlamencie. Efektem tego programu będzie uregulowanie najważniejszych dla Polski spraw na poziomie ustaw zwykłych, których niekonstytucyjności nikt nie stwierdzi. Trybunał Konstytucyjny jest wszak w pełni kontrolowany przez PiS, do czego doprowadzono równie nielegalnymi środkami. Konstytucja stanie się w takiej sytuacji całkowicie martwa, ponieważ władza będzie mogła zrobić absolutnie wszystko.

Przeciwko zamachowi na trójpodział władzy zaprotestowały niemal wszystkie środowiska prawnicze: samorząd adwokacki i radcowski, a nawet stowarzyszenie prokuratorów. Zmiany potępiła opozycja. Bezwzględna krytyka płynie z zagranicy. Pośrednią odpowiedzią na te głosy była deklaracja przyjaźni, wystosowana przez polskie MSZ wobec Turcji i prezydenta Erdoğana, w rocznicę nieudanego zeszłorocznego puczu. Miejmy nadzieję, że turecki prezydent, bez wahania wtrącający setki sędziów do więzienia, nie będzie stanowił dla rządu PiS wzorca do naśladowania w dalszych działaniach wobec sądownictwa.

Niewinni złodzieje

Doświadczenie z przejmowaniem Trybunału Konstytucyjnego uczy, że likwidacja niezależnych sądów nie jest dla rządu jedynie usunięciem ewentualnej przeszkody na drodze do niekontrolowanej władzy. Przejęty Trybunał stał się natychmiast narzędziem uzasadniania dalszych działań. Polski sąd konstytucyjny jest obecnie ewenementem na skalę światową: najczęściej skarżą się do niego nie obywatele czy opozycja, zarzucający władzy przestępstwo konstytucyjne, ale sama władza. To trochę tak, jakby złodziej ciągle żądał od sądu potwierdzenia, że nie ukradł.

Wnioski, które zostały złożone w ostatnim półroczu do TK przez ministra sprawiedliwości i posłów PiS, są narzędziami walki politycznej. Część z nich szuka w Trybunale legitymacji dla działań wątpliwych konstytucyjnie, część wprost atakuje przeciwników władzy. Ostatnie podważają wybór niepokornych sędziów TK, kwestionują legalność wyboru krytycznej wobec rządu prezes SN i prawo Sądu Najwyższego do wydawania uchwał. Wniosek w tej sprawie wpłynął do TK po słynnej uchwale SN wskazującej, że prezydent nie miał prawa ułaskawić ministra Mariusza Kamińskiego przed zakończeniem procesu sądowego.

Już nikt przez ten sąd ułaskawiony nie będzie

Jeśli mechanizm wykorzystywania Trybunału jako narzędzia walki politycznej powtórzy się w przypadku Sądu Najwyższego i sądów powszechnych, sytuacja stanie się naprawdę niewesoła. Prawo może być niezwykle groźnym narzędziem w rękach władzy, która nie ma skrupułów. Dzięki narzędziom prawa karnego można wyeliminować z życia publicznego polityka opozycji: wystarczy go skazać za odpowiednie przestępstwo, ażeby uniemożliwić mu kandydowanie do parlamentu czy na urząd prezydencki. Nie jest to trudne, jeśli kontroluje się nie tylko prokuraturę, ale i sądy, z Najwyższym włącznie.

Po ostatecznym przejęciu takiej kontroli Zbigniew Ziobro nie popełni już więcej błędu, który, w swoim mniemaniu, popełnił w 2006 r. wobec dr. Mirosława Garlickiego. Wtedy, po sławnym publicznym oskarżeniu urągającym zasadzie domniemania niewinności („już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”) Ziobro nieopatrznie oddał kardiochirurga w ręce niezależnego sądu, a ten go uniewinnił. Obecnie minister będzie miał pełną kontrolę nad całym ciągiem technologicznym wymiaru sprawiedliwości i jeśli kogoś zdecyduje się oskarżyć, do podobnych niedopatrzeń zapewne nie dopuści.

Bicz na przedsiębiorców...

Polityczna kontrola nad sądami jest groźna także dla przedsiębiorców. Tak jak minister sprawiedliwości zakwestionował wybór trzech sędziów TK dokonany siedem lat temu, tak minister finansów może zakwestionować każde rozliczenie podatkowe, dokonane w ciągu ostatnich sześciu lat. W normalnym kraju, kiedy administracja skarbowa kwestionuje takie rozliczenie, można decyzję podatkową zaskarżyć do niezależnego od tej administracji sądu, który może ochronić przedsiębiorcę. W kraju, w którym i administracja, i sąd są kontrolowane przez ten sam ośrodek władzy, takie zaskarżanie nie ma sensu. Zwłaszcza, jeśli z góry popłynie dyrektywa, że państwu potrzebne są pieniądze na kontynuację kosztownych programów socjalnych.

Co więcej: administracja państwowa, która zrozumie, że nie wisi nad nią widmo uchylania jej decyzji przez sądy, stanie się bardziej zuchwała. Wzrośnie ryzyko stawiania przedsiębiorcom zarzutów bezpodstawnych, skoro nie będzie niezależnej kontroli sądowej ich podstaw.

...i na obywateli

Sąd zależny od władzy politycznej jest także groźny dla zwykłego obywatela. Całe nasze życie jest kontrolowane przez prawo – nie da się nawet w pełnym sensie tego słowa urodzić ani umrzeć bez odpowiedniego aktu potwierdzającego te zdarzenia. Kolejne stopnie naszego wykształcenia, nasze prawo jazdy, mieszkanie, renta czy emerytura – to wszystko zależy od odpowiednich rozstrzygnięć prawnych, które zawsze można wstecznie zakwestionować. W prawie istnieje bowiem niezwykle groźne narzędzie wznowienia postępowania, które można wykorzystać np., aby odebrać pyskatemu akademikowi habilitację.

Istnieje też narzędzie wywłaszczenia, które można wykorzystać, aby pozbawić kogoś domu. Wprawdzie zgodnie z konstytucją wywłaszczenie musi się odbyć za słusznym odszkodowaniem, ale jego słuszność będzie oceniał sąd zależny od tego, kto wywłaszcza. W sprawie, w której wznowiono postępowanie, teoretycznie również można się bronić przed sądem. Ale czy sędzia, którego los zależy od polityka, przeciwstawi się temu politykowi, gdy ten zechce kogoś za pomocą prawa zaatakować?

Andrzej Rzepliński, Borys Budka i Adam Strzembosz podczas protestu przed siedzibą SN, Warszawa, 16 lipca 2017 r. / fot. Jacek Turczyk / PAP
Andrzej Rzepliński, Borys Budka i Adam Strzembosz podczas protestu przed siedzibą SN, Warszawa, 16 lipca 2017 r. / fot. Jacek Turczyk / PAP

Kto tu rządzi

Najlepszym podsumowaniem tych smutnych rozważań jest parafraza przepisów konstytucji, którą otrzymałem ostatnio w prywatnej korespondencji. Jak wskazuje jej autor, po przejęciu kontroli nad Krajową Radą Sądownictwa i Sądem Najwyższym, art. 10 ust. 2 Konstytucji RP, dotyczący trójpodziału władzy, będzie miał w rzeczywistości następującą treść: „Władzę ustawodawczą sprawuje Prawo i Sprawiedliwość, władzę wykonawczą Prawo i Sprawiedliwość, a władzę sądowniczą Prawo i Sprawiedliwość”.

Jednolitość władzy państwowej, wcześniej występująca w komunistycznej konstytucji z 1952 r., może w Polsce zagościć na dobre. Ostatecznie, po wejściu w życie planowanych zmian, ważność wyborów do Sejmu i Senatu stwierdzać będzie, zgodnie z art. 101 ust. 1 Konstytucji, Prawo i Sprawiedliwość (wcześniej Sąd Najwyższy). Tyle tylko, że z prawdziwym prawem i prawdziwą sprawiedliwością nie będzie to miało nic wspólnego.

Post scriptum

W czasie debaty nad projektem ustawy o SN Ministerstwo Sprawiedliwości oświadczyło o gotowości do kompromisu w sprawie niektórych proponowanych rozwiązań. Jedną z rzekomo kompromisowych propozycji jest odebranie Ministrowi Sprawiedliwości prawa do wygaszania kadencji sędziów SN i przekazanie go Krajowej Radzie Sądownictwa. Tej samej, która 12 lipca przeszła całkowicie pod kontrolę większości parlamentarnej, dzięki uchwaleniu innej niekonstytucyjnej ustawy. Propozycje takich nibykompromisów obrażają inteligencję Polaków i lepiej, żeby w ogóle się nie pojawiały

Marcin Marczak jest prawnikiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego.


Czytaj także:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pięknie i zrozumiale wytłumaczone kwestie dotyczące aktualnego przewrotu. Podałem dalej :)

jasno i zwięźle przedstawione zagadnienie. Przy okazji polecam zapoznanie się z dzisiejszymi sejmowymi wystąpieniami Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, Szefa KRS i Rzecznika Praw Obywatelskich. Tak doskonałych, zrozumiałych i merytorycznie precyzyjnych wystąpień w naszym Sejmie rzadko można wysłuchać. Dla porównania wystąpienie posła-sprawozdawcy, hm, lata świetlne... Naprawdę poświęcenie posłów PiS jest heroiczne :) Ktoś niewtajemniczony w polską rzeczywistość musiał oczy przecierać ze zdumienia widząc taką "nieprzemakalność" na argumenty. Ale wszyscy wiemy, że nie o argumenty tu idzie...

Nie widzę znaku równości między dobrostanem prawników a dobrostanem obywateli. Martwi mnie, że w wypowiedziach prawniczych elit ze świecą szukać śladów troski o interes obywatela. Tu słychać jedynie: "my sędziowie". I jeszcze brakuje mi porównania naszego systemu z systemami prawnymi w innych krajach. Sądzę, że czcigodni profesorowie w tym autor tego artykułu celowo unikają konfrontacji z rozwiązaniami prawnymi za granicą, ponieważ zwykle tamtejsze rozwiązania w znacznym stopniu przypominają te zaproponowane przez polski rząd.

Proszę wysłuchać wystąpień, o których napisałem wcześniej. A sprowadzanie oceny dobrostanu państwa do porównania dobrostanu prawników i obywateli to, delikatnie mówiąc, nieporozumienie. Państwu grozi autorytaryzm! Szanowny Pan wie, czym to grozi? Powiem inaczej, PiS tnie demokrację jak minister Szyszko puszczę.

Trochę mi głupio, że zaczerpnę z telewizji reżimowej ( TVP info ). Przed chwilą przedstawiono spory wyciąg z wywiadu znanej niemieckiej prawniczki dla Deutsche Welle, w którym wyjaśnia, dlaczego PiS nie ma prawa reformować polskich sądów. Prawniczka przyznaje, że owszem rozwiązania prawne proponowane przez polski rząd przypominają te obowiązujące w Niemczech ( sędziowie w Niemczech powoływani są przez przedstawicieli Bundestagu z udziałem władz poszczególnych landów ) no ale w Niemczech jest wyższa kultura polityczna aniżeli w Polsce dlatego u nas nie może być tak jak w Niemczech. Hmmmm. W sumie te same i niezmienne argumenty po niemieckiej stronie od czasów pierwszych Piastów ...

domysły w jakim celu TVPInfo puściło ten materiał, bo ufam, że Szanowny Pan z łatwością go odczytał :) A że kultura polityczna w Niemczech jest wyższa niż u nas, tego bym nie podważał co najmniej z dwóch powodów. Sprawdzają system demokratyczny o wiele dłużej niż my i za swoje błędy zapłacili najwyższą cenę. Zatem na pewno bardziej dmuchają na zimne niż nasi politycy. Pozdrawiam Szanownego Pana.

Wtrącanie się w cudze sprawy jest wyrazem braku kultury. Ale tak szczerze mówiąc to uważam, że polityczne relacje pomiędzy Polską a Niemcami obecnie są bardzo poprawne i rację ma prezes Kaczyński, który życzy kanclerz Merkel ponownej reelekcji. Pozwolę sobie jednak zacytować słowa niemieckiego kronikarza Saxo Chronographusa, które padły wkrotce po zaprzysiężeniu Mieszka II na króla Polski, czyli prawie równo tysiąc lat temu: "Oto Mieszko, książę Polaków, który przeciw rzymskiemu cesarstwu przywłaszczył sobie tytuł królewski, fałszywy chrześcijanin, morderca i tyran." Na niemiecki Piar trzeba uważać.

Sytuacja robi się ciekawsza :)

Pan profesor Marczak twierdzi, że po wprowadzeniu nowych ustaw władza będzie mogła z łatwością rozprawić się z niewygodnymi przedsiębiorcami. Przypominam panu profesorowi jak to na oczach całego narodu "utopiono" jednego z bardziej znanych polskich przedsiębiorców Romana Kluskę. Zrobiono to bynajmniej bez pomocy PiSu za to z łaskawym przyzwoleniem polskiego wymiaru sprawiedliwości. Zmiany proponowane przez PiS mają przynajmniej jedną zaletę: w przypadku nieporadności wymiaru sprawiedliwości podobnego do tego, jaki mieliśmy okazję obserwować choćby przy okazji afery związanej ze spółką Amber Gold albo z warszawską reprywatyzacją łatwo będzie znaleźć osobę odpowiedzialną za prawniczą impotencję organów państwowych, ponieważ będzie to Zbigniew Ziobro. A tu Roman Kluska opowiada jak to pięknie drzewiej bywało:https://www.youtube.com/watch?v=MWaQvwKLJ5E

Naprawdę nie razi Pana fakt, ze wszystko od prawie 2 lat zależy od woli jednego człowieka? Zranionego, nieszczęśliwego, dyszącego żądzą zemsty. Naprawdę nie razi Pana to jak partia uwłaszcza się na majątku państwa, jak wszystko rozwalają? Trzeba być albo głupcem albo fanatycznym wyznawcą. Czytając Pana posty uważam, że nie jest Pan głupcem. Zgadzam się, że sądy wymagają reformy, ale ,na litość boską, tu nie chodzi o poprawę wymiaru sprawiedliwości, tu chodzi o wzięcie ich pod but, o wschodni model "trójpodziału" władzy. Tylko o to.

Wiele na to wskazuje, że Jarosław Kaczyński jest człowiekiem spełnionym życiowo i szczęśliwym. Owszem, jest jeszcze jeden temat, który prezesowi nie daje spokoju, a mianowicie godne upamiętnienie ofiar Katastrofy Smoleńskiej, w tym brata, którego Jarosław wciągnął do polityki i któremu chce oddać szczególny hołd. Ze wszystkich stron słychać wyrazy uznania dla polskich władz w związku z sensownymi rozwiązaniami ekonomicznymi i społecznymi. Należy pani do tych nielicznych osób, które uparcie nie chcą dostrzegać obecnych sukcesów Polski. To się nazywa obsesja, która wynika prawdopodobnie z jakichś osobistych przykrych doświadczeń, w które nie mam ochoty wnikać. Znane mi są bardziej kłopotliwe przypadki. Znam nawet takich, którzy się wściekają gdy sukcesy odnoszą polscy sportowcy, ponieważ obawiają się, że niejako przy okazji sportowych zwycięstw Polaków ociepleniu będzie podlegał wizerunek polskiego rządu. Oczywiście efekt "prezes w każdej szafie" to też chorobliwa choć raczej niegroźna obsesja. Myślę, że Kaczyński nieraz sobie parsknie śmiechem jak słyszy o tym jaki to jest omnipotentny i że wszyscy w PiSie się go boją. Jakoś nie przekonują mnie ci, którzy próbują opisywać Kaczyńskiego jako zamordystę i destruktora. Empirycznie mi się to nie zgadza. Pozdrawiam

Zupełnie mnie nie interesuje jakim człowiekiem jest pan Kaczyński. Natomiast skutki jego działania - już bardzo. A tutaj nawet przy dużej życzliwości dla pana prezesa nie znajduję powodów do zadowolenia. No więc się martwię. I martwię się o wszystkich, którzy te powody znajdują :) Wygląda na to, że żyjemy w dwóch światach, chociaż w jednym kraju.

Jestem wzruszona Pana troską o mnie. Każde z nas pozostanie przy własnym zdaniu, bo , doprawdy, oprócz kwestii 500+ wprowadzonej zresztą na łapu- capu, jakoś sukcesów naszego kraju nie mogę zauważyć. Dodałabym jeszcze do sukcesu próbę uszczelniania podatków. I tyle. Proszę dalej żyć w Matrixie, oby przebudzenie nie było zbyt bolesne.

Każdemu czasem "puszczą" nerwy, nawet prezes wczoraj nie wytrzymał i powiedział niefortunnie kilka słów za dużo. Zamiast ekscytować się wyczynami rozhisteryzowanej opozycji warto sięgnąć po dane publikowane przez GUS. Pozwolę sobie na kilka słów o naszych emeryturach ( ja jeszcze muszę paręnaście lat popracować ). Zapewne jest pani przekonana, jak zresztą większość naszych rodaków, że kryzys w ZUS się pogłębia i wkrótce zabraknie pieniędzy na emerytury. A oto co mówią liczby. W roku ubiegłym udało się zgromadzić w ramach zebranych przez ZUS składek 74 procent potrzebnych na emerytury pieniędzy. Pozostałe pieniądze pobrano z budżetu. Ktoś mógłby powiedzieć, że szału nie ma. Warto jednak zauważyć, że w latach poprzednich w czasach rządów PO/PSL nigdy nie udało się zebrać więcej jak 70 procent potrzebnych na emerytury pieniędzy. To tylko jeden z elementów układanki, który pokazuje, że mamy obecnie w kraju wysokiej klasy gospodarza. Płaczliwe listy Petru do Brukseli nic w tej mierze nie zmienią.

@plainduncan; Jako osoba zyczliwa całemu światu, a nawet Prezesowi Kaczyńskiemu z radoscia powitałabym wiadomość, ze jest człowiekiem szczęśliwym i spełnionym. Być może jest tak, jak Pan mówi, choć osobiście gdybym miała swiadomość, ze przyczyniłam się do śmierci brata-bliźniaka i przeszło 90 osób, raczej miałabym trudności z zaśnięciem. Niemniej chyba panu Kaczyńskiemu ta okoliczność jednak "powiewa", a raczej napawają dumą bezdyskusyjne sukcesy w realizowaniu programu, który sobie nakreślił. A ten program, to kompletny paraliż w Polsce instytucji chroniących praworządność w celu utrzymania władzy, a następnie wykorzystanie tej niczym już nie zagrożonej władzy w celu oderwania Polski od Zachodu i skierowania jej na Wschód. Ale żeby wkupić się w łaski Wschodu potrzeba jeszcze jednego posunięcia: rozbrojenia polskiej armii, co właśnie się dokonuje. Tak więc moje gratulacje dla Pana Prezesa, którego szczerze uważam za najskuteczniejszego polityka polskiego XX/XXI wiekow. Co prawda, nie dokonałby tego, gdyby nie renegactwo lub zwykła głupota i ciemnota Polaków, ale nie wybrzydzajmy...dobrze jest:)))

Jeśli Polską obecnie rządzą nieudacznicy co wówczas powiemy o ich poprzednikach ? Wygląda na to, że Petru nie przekroczy w wyborach ( najbliższych i kolejnych i żadnych zresztą ) nawet 7 procent głosów. Nie sądzę aby PO przekroczyła pułap 20 procent. Oznacza to ni mniej ni więcej ale zalew płaczliwych listów w kierunku Benelexu z prośbą o pomoc w przywracaniu demokracji w Polsce. Trzeba się pomodlić o zdrowie dla prezesa bo jak nie prezes to kto ?

Petru nie był "poprzednikiem". To lider formacji, która powstała jako wyraz obłego charakteru rzadów PO, dalece "nieopierzony" i chyba bardzo jednostronnie wykształcony:))) Ale jego dziewczyny sa świetne i powinny zasilić Platformę przy jednoczesnej zmianie jej lidera. Młodzi działacze Platformy też mogą się podobać. Osobiscie nie bawie się w rachunki parlamentarne. Wolnych wyborów z pewnoscia nie będzie, raczej dojdzie do jakiegoś przesilenia silowego. Co daj Panie Boze jak najpredzej...

Po drugiej stronie albo impotenci albo emeryci (co na jedno wychodzi). Oni nie są w stanie wygrać w demokratycznym starciu, a w starciu siłowym to już w ogóle .... lepiej sobie nie wyobrażać co by się działo. Wystarczy powiedzieć, że Lech Wałęsa to już nawet boi się wejść na teren Stoczni Gdańskiej. Podoba mi się ta ofensywa polityczna i gospodarcza, prowadzona przez polski rząd. To trochę tak jak drzewiej bywało. Tysiąc lat temu (w roku pańskim 1017) Bolesław Chrobry spuścił baty Cesarzowi Henrykowi, a później pokonał Rusinów Jarosława i Czechów Udalryka. I właśnie tego się trzymajmy ! ( Czechom możemy odpuścić )

I to ludzie z pańskim pojęciem o dziejach decydują dziś, kto sprawuje władzę...Niestety, to pokolenie - ciemne, bez wykształcenia i swiadomosci obywatelskiej musi wymrzeć. Może ich dzieci będą cos warte, choć trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek po szkole zniszczonej przez min. Zalewską miał jaką taka wiedzę i świadomość. Trudno też sobie wyobrazić, żeby szkoła w Polsce ponownie zdominowanej przez Rosje wychowała obywateli zdolnych do historycznego i politycznego myslenia. Ja też należę do pokolenia chowanego przez taka szkołę. Ale ja i inni mielismy rodziców, którzy prowadzili z nami alternatywne lekcje historii i literatury polskiej. Czego natomiast dowiedzą się od Pana pańskie dzieci?

Nie lepiej bohaterów biblijnych przywołać? My niczym Dawid przesprytny Goliata utrącim! Z drugiej strony rzymscy hegemoni przestrzegali, że "nec Hercules contra plures". To może lepiej współpracować niż muskuł prężyć, szabelką pobrzękiwać i szukać dnia wczorajszego?

Do czego zmierza PIS ? Czy nie widzą, że tworzą dyktaturę ? Dlaczego mój kraj zaczyna w szybkim tempie staczać się w otchłań ? A Putin lekko wspierając i ukierunkowując obóz polskich rządzących frustratów, czuje się tak dobrze, jak nigdy wcześniej

Ani Duda, ani Szydło, ani Morawiecki, nikt się nie ukryje.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Michał Kuźmiński, Marcin Żyła, Bogdan de Barbaro
Marcin Matczak, Paweł Bravo

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]