Bądźmy realistami. Wnioski z ataku rosyjskich dronów są dla Polski słodko-gorzkie

Dwadzieścia dronów, które Rosja wysłała nad Polskę, to początek nowej ery w polityce bezpieczeństwa w naszej części Europy. Co powinniśmy zrobić? Na kogo możemy liczyć?
Czyta się kilka minut
Prezydent Karol Nawrocki na spotkaniu z polskimi lotnikami F-16 i lotnikami państw sojuszniczych NATO, którzy brali udział w akcji obrony terytorium Polski w nocnym ataku 19 rosyjskich dronów 10 września. Lotnisko Krzesiny k/Poznania, 11 września 2025 r. // Marek Lapis / Forum
Prezydent Karol Nawrocki na spotkaniu z polskimi lotnikami F-16 i lotnikami państw sojuszniczych NATO, którzy brali udział w akcji obrony terytorium Polski w nocnym ataku 19 rosyjskich dronów 10 września. Lotnisko Krzesiny k/Poznania, 11 września 2025 r. // Marek Lapis / Forum

Atak, agresja, wtargnięcie? W każdym z tych słów zawiera się element opisu tego, co zdarzyło się 10 września, gdy ok. 20 rosyjskich dronów naruszyło przestrzeń powietrzną Polski, wymuszając czasowe zamknięcie lotnisk cywilnych w Warszawie, Modlinie, Lublinie i Rzeszowie. Rosja testowała nie tylko reakcje polityczne w Polsce i za granicą, ale też sojusznicze procedury i zdolności wojskowe. Jakie wyciągnęła wnioski? Tego nie wiemy.

Przebieg wydarzeń – od operacji NATO na polskim niebie i zestrzelenia największych (zapewne uzbrojonych) dronów, przez zwołanie przez Polskę konsultacji w ramach art. 4 Traktatu NATO, po specjalną sesję Rady Bezpieczeństwa ONZ – pozwala jednak na nutę optymizmu: zarówno nasi rządzący, jak i sojusznicy nie wyszli z tego starcia przegrani.

Mimo to lekcje, które płyną z ostatnich dni, powinny stać się początkiem głębokich zmian w myśleniu o naszym podejściu do bezpieczeństwa.

Modernizacja polskiej armii ma istotną lukę

Po pierwsze, trwająca modernizacja sprzętowa sił zbrojnych w niewystarczającym stopniu uwzględniła dotąd (a zdaniem wielu pominęła) doświadczenia z pola walki w Ukrainie. Kupujemy ogromne ilości bardzo drogiego sprzętu (część z niego wejdzie efektywnie do służby za kilka lat), a jesteśmy nieprzygotowani na atak „tu i teraz” relatywnie prostym i tanim uzbrojeniem, które można szybko produkować, jakim są drony.

Bez realnego przyspieszenia zamówień i produkcji, uelastycznienia procedur i szybkiego reagowania na zmiany, których poligonem jest Ukraina, nie stworzymy efektywnej zdolności do reagowania na rosyjskie zagrożenie.

Polacy powinni być gotowi na ryzyko i na straty

Po drugie, w sytuacji testowania przez Rosję działań na progu art. 5 Traktatu NATO (z pomocą różnych metod i środków) musimy mieć świadomość, że nie istnieje idealny system – jakaś „tarcza”, która da nam stuprocentową pewność, że nic i nikt się nie prześlizgnie. To niby oczywiste, ale przez dekady stabilności i rozwoju, których nie podważyła nawet wojna w Ukrainie, staliśmy się społeczeństwem o małej tolerancji na ryzyko geopolityczne. Oczekujemy od państwa spokoju i trzymania nas z dala od problemów świata.

Tego jednak nie da się już utrzymać. Musimy być gotowi zarówno na śmielsze wejście do gry o pokój w Ukrainie, jak też na straty wynikające z rosyjskich prowokacji.

Po trzecie, nasi europejscy sojusznicy, jak i NATO jako organizacja, pokazali solidarność i sprawczość. Holandia, Dania, Szwecja, Niemcy, Włochy i Czechy zadeklarowały też wsparcie w sprzęcie i ludziach dla Polski i państw bałtyckich. Sojusz uruchomił operację „Wschodni Strażnik”, by wzmocnić siły na wschodniej flance.

Co właściwie chce powiedzieć prezydent Trump?

Na tym tle reakcja prezydenta USA jest po prostu złym prognostykiem. Przez wiele godzin nie było komunikatu Białego Domu. Potem ukazał się dziwny wpis: „O co chodzi z tym, że Rosja narusza polską przestrzeń powietrzną dronami? No to zaczynamy!”. Następnie Trump odbył rozmowę z prezydentem Nawrockim, która nie przyniosła żadnych decyzji. Na koniec, gdy wszyscy zainteresowani w Polsce i Europie zgodzili się, że akcja Rosji była działaniem świadomym, Trump napisał, że „mogła być to pomyłka”.

Ostatnim aktem politycznego show w wykonaniu Trumpa było ogłoszenie, że jest gotów nałożyć sankcje na reżim Putina „kiedy wszystkie państwa NATO zgodzą się i zaczną robić to samo, i kiedy wszystkie państwa NATO przestaną kupować ropę z Rosji”

To żądanie samo w sobie jest sensowne (i trzeba je wymuszać na tych sojusznikach, którzy nie widzą w tym problemu). Ale czy to oznacza, że Rosja nie zapłaci żadnej ceny za wtargnięcie w polską (czyli sojuszniczą) przestrzeń, bo rosyjska ropa jest wciąż w obrocie globalnym?

Działania Trumpa ignorują interes Polski

Temu ultimatum Trumpa towarzyszy zapowiedź zerwania przez Stany umów podpisanych w 2024 r. (także przez Polskę), które dotyczą wypracowania jednolitego podejścia do identyfikowania i ujawniania dezinformacji. A także zapowiedź zniesienia części amerykańskich sankcji na białoruskie linie lotnicze – co jest nie tylko politycznym wzmocnieniem Łukaszenki, ale i potencjalnym otwarciem okna dla rosyjskiego sektora awiacji, który zyskałby dostęp do części zamiennych.

Oba te działania USA są w najlepszym razie nieprzemyślane, a w najgorszym jawnie ignorują interes bezpieczeństwa Polski. Są bowiem zachętą dla Rosji, aby kontynuowała wojnę i testowała spójność Sojuszu na wschodniej flance.

Być może jest tak, jak przekonywał w sobotnim wywiadzie dla radia RMF były prezydent Andrzej Duda, że nie należy przywiązywać wielkiej wagi do wypowiedzi Trumpa, które są bardzo często „nawet i mylące dla jego przeciwników”.

Ale równie dobrze może być tak, że konfuzja słowami i działaniem Białego Domu jest w Polsce tak duża, że mamy nad Wisłą rosnącą rzeszę Trump-Verstehers. Ludzi, którzy – tak jak kiedyś Niemcy wobec Rosji – na przekór zdrowemu rozsądkowi będą bronić jego polityki bez względu na konsekwencje.

Czy USA są jeszcze po naszej stronie?

10 września ma zatem dla Polski słodko-gorzki smak. Z jednej strony całe NATO, w tym dyplomacja USA i amerykańscy dowodzący, udzieliło nam wsparcia. Z drugiej strony prezydent USA zrobił wiele, aby siłę tego komunikatu zrelatywizować i osłabić.

Robert Kagan – nestor amerykańskich politologów i autor ważnych książek (jak „Potęga i Raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata”) – pisze: 

„To, że Trump nie robił nic w odpowiedzi na ciągłe ataki na cele cywilne w Ukrainie, to jedno. Jeśli nie zrobi nic w odpowiedzi na rosyjski atak na Polskę, Europejczycy będą musieli przestać się oszukiwać i zmierzyć się z faktem, że Amerykanie tak naprawdę nie są dla nich oparciem”

Trudno się z tym nie zgodzić.

Tekst ukończono 14 września.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Słodko-gorzki smak kryzysu