To nie był przypadek. To był test. Spośród stu dronów wysłanych w nocy z 9 na 10 września na Ukrainę przez reżim Putina, co najmniej osiem poleciało dalej, nad Polskę. Korespondentka BBC w Kijowie relacjonuje, że wielu Ukraińców szybko zaczęło ostrzegać Polaków przed niebezpieczeństwem. „Chełm – do schronów!”, „Zamość – do schronów!” – pisali po polsku w mediach społecznościowych.
Rosyjskie drony w polskiej przestrzeni powietrznej
Na szczęście wszystko wskazuje się na to, że nikomu nic się nie stało. Co najmniej kilka dronów zostało zestrzelonych przez polskie i sojusznicze myśliwce.
To pierwszy przypadek od II wojny światowej, kiedy nad Polską doszło do walk powietrznych.
System obrony przeciwlotniczej NATO zadziałał. Ale to mniej istotne. Ważniejsze jest pytanie „co teraz?”. Rosjanie nie testowali tego, czy nasze myśliwce są w stanie zestrzelić drony, ale to, co zrobią politycy w konsekwencji tak drastycznej eskalacji.
Militarny i polityczny test dla Polski
„Rosja zawsze stara się przesuwać granice i jeśli nie spotyka się z reakcją, pozostaje na nowym poziomie eskalacji – ostrzegał na portalu X Wołodymyr Zełenski. – To ekstremalnie niebezpieczny precedens dla Europy. Kolejne kroki zależą wyłącznie od koordynacji i siły odpowiedzi. Rosjanie muszą odczuć konsekwencje”.
Do tej pory takiej żelaznej konsekwencji brakowało. Dezinformacja, sabotaż, zakłócanie działania GPS, niszczenie podmorskich kabli i rurociągów – to wszystko uchodziło Rosji na sucho. W nagrodę mamy kolejną eskalację i rosnące zagrożenie dla polskich cywilów.
Rosyjski nalot to także element wojny psychologicznej. Wraz z organizowanymi na Białorusi ćwiczeniami „Zapad” ma tworzyć atmosferę strachu. Bo ta utrudnia skuteczne działania i jest na rękę skrajnym, antyeuropejskim i antyukraińskim siłom.
NATO od trzech i pół roku przygotowywało się na taki scenariusz. Podczas gdy politycy i komentatorzy kłócili się, Sojusz tworzył plany na taką ewentualność. Miejmy nadzieję, że jest gotowy.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















