Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Łk 10, 21; por. Mt 11, 25). Za każdym razem, kiedy ten tekst jest proklamowany, przypomina mi się dyskusja, której kiedyś byłem świadkiem, na temat słowa „prostaczkowie” – połowa dyskutantów chciała je zachować; druga wzywała do zastąpienia go dawniejszym przekładem: „maluczcy”. Słowo „prostaczkowie” wydawało się im nieco obraźliwe – w takim samym stopniu, jak dla ich interlokutorów „maluczcy” wydawali się archaiczni i infantylni.
Sam spór – o tyle, o ile dotyczy języka używanego przez nas w ewangelizacji – nie jest bynajmniej bezsensowny. Tyle tylko, że akurat w tym przypadku całkowicie… bezprzedmiotowy! W tekście Ewangelii – i to zarówno w zapisie Łukaszowym, jak i Mateuszowym – pada bowiem kompletnie inne słowo. Polski przekład idzie dosłownie za łacińskim tekstem Wulgaty (która przez dziesiątki lat stanowiła podstawę tłumaczeń Pisma Świętego – również dla celów liturgicznych): „revelasti ea parvulis”. W oryginalnym tekście greckim pada jednak słowo nepiois (w celowniku liczby mnogiej). Nepios (mianownik liczby pojedynczej) znaczy przede wszystkim „dziecko”.
Doprawdy nie widać powodu, dla którego nie można by naszego logionu tłumaczyć najprościej: „zakryłeś przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś dzieciom”. Dziecko jest przecież najważniejszą figurą człowieka wierzącego: „Jeżeli nie staniecie się jak dzieci…”. Św. Paweł postawę dziecka przeciwstawia postawie niewolnika – pisze: „A zatem nie jesteś już niewolnikiem, lecz synem!” (Ga 4, 7).
Wiara rozgrywa się w relacji Bóg–człowiek, która jest relacją Ojciec–dziecko. Poznanie Boga dokonuje się nie poprzez studiowanie abstrakcyjnych teorii, lecz w wydarzeniu – w spotkaniu – w doświadczeniu pokrewieństwa i życiowej więzi (rodzinnej). Nie bez powodu w jednym wersecie pada tu aż dwukrotnie słowo „Ojciec” (a w całym trzywersowym akapicie przywołane jest ono aż pięć razy). Oddaje ono przede wszystkim tę wizję Boga, jaką ma sam Jezus: „Wszystko przekazał Mi Ojciec mój; nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec; ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn, i ten, komu Syn zechce objawić” (Łk 10, 22). Widać stąd, jak wyjątkowa i intymna jest (i może być) owa relacja Boga/Ojca z Jego Dzieckiem.
Bycie prostaczkiem/maluczkim nie ma tu nic do rzeczy. Postawę dziecka względem Boga może mieć i zachować w sobie człowiek tak ubogi, jak i bogaty (np. Abraham); tak niepiśmienny (Katarzyna ze Sieny), jak i wybitnie wykształcony (św. Augustyn); tak poddany, jak i władca. Jest ona bowiem wewnętrzną dyspozycją, a nie zewnętrznymi okolicznościami.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.
















