Ameryka nie pomogła Irańczykom. To nie pierwszy raz, gdy Zachód nie dotrzymuje słowa

Naiwna wiara amerykańskiego prezydenta, że odwołanie jednej egzekucji oznacza koniec egzekucji uczestników buntu w ogóle, jest przygnębiająca.
Czyta się kilka minut
Justin Tallis / AFP / East News
Justin Tallis / AFP / East News

Irański reżim zdołał – przynajmniej na jakiś czas – stłumić największy bunt przeciwko teokracji i dyktaturze od powstania Islamskiej Republiki w 1979 r. Reakcja była niezwykle brutalna – co najmniej kilka, może kilkanaście tysięcy ludzi zginęło. Tysiące uwięziono. Skala ofiar i represji być może nigdy nie będzie znana. 

Jeszcze przed krwawą rozprawą reżimu z protestującymi prezydent USA Donald Trump wezwał Irańczyków, by wytrwali w proteście, ponieważ „nadchodzi pomoc”. Z pewnością część protestujących miała nadzieję na wsparcie Ameryki. Ale pomoc nie nadeszła. Owszem, sytuacja jest dynamiczna (i może nawet ten komentarz jest częściowo nieaktualny, gdy Państwo go czytają), ale wszystko wskazuje na to, że prezydent Trump zadowolił się odwołaniem jednej egzekucji młodego opozycjonisty.

Naiwna wiara amerykańskiego prezydenta, że odwołanie jednej egzekucji oznacza koniec egzekucji uczestników buntu w ogóle, jest przygnębiająca.

Najważniejsze jest to, że mimo swych zapowiedzi prezydent Trump nie przyszedł z pomocą irańskim obywatelom wtedy, gdy protesty trwały i rozpoczynały się masakry. Interwencja USA, jeśli nadejdzie, może być już spóźniona i niewiele zmieni. 

Interwencje, których nie było. Krótka historia niedotrzymanych obietnic USA

To nie pierwszy raz, gdy Ameryka zapowiada interwencję w obronie ludności, a potem nie realizuje tych obietnic. Prezydent Barack Obama zapowiadał ukaranie syryjskiego reżimu Baszara al-Asada za użycie broni chemicznej przeciw ludności cywilnej, po czym się z tego wycofał, a reżim nadal takiej broni używał.

Z kolei prezydent George Bush senior w 1991 r. poparł bunt irackich Kurdów i irackich szyitów przeciwko Saddamowi Husajnowi w chwili, gdy międzynarodowa koalicja z Ameryką na czele prowadziła wojnę z Irakiem o wyzwolenie Kuwejtu. Kurdowie i szyici nie doczekali się pomocy. Iracki dyktator nakazał krwawy odwet.

Wreszcie, w 1956 r. z Zachodu szła zachęta dla Węgrów do wypowiedzenia posłuszeństwa Moskwie. Wielu uwierzyło, że pomoc nadejdzie, ale nie nadeszła. Zginęło kilka tysięcy ludzi.

Nie jest tak, że Zachód jest w stanie pomóc każdemu narodowi w walce o swoje prawa. Czasem się udaje – np. Albańczykom w Kosowie. Ale już np. próba pomocy Ujgurom w Chinach mogłaby wywołać wojnę światową. Zachodni przywódcy, jeśli już obiecują pomoc, powinni być pewni, że jej udzielą. Obietnice łatwo się składa. Jednak gdzieś na świecie tysiące, może miliony ludzi naprawdę w nie wierzą.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 04/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Gdy Zachód obieca